Krucjata modlitwy w intencji małżeństw zagrożonych rozbiciem

22 Wrzesień 2009 | Dodaj komentarz »

W obliczy bardzo dużej ilości małżeństw rozwodzących się, żyjących w stanie głębokiego kryzysu relacji małżeńskich i zagrożonych zniszczeniem nierozerwalności swojego związku, podjęliśmy inicjatywę wzmożonego wołanie do Boga o pomoc.Manopello_do_tekstu[37x1][1]
W obecnym czasie bardzo wzrasta intensywność i różnorodność ataków na małżeństwo i rodzinę. Taki stan jasno opisywał Jan Paweł II pół roku przed swoją śmiercią: „Niestety ataki na małżeństwo i rodzinę stają się z każdym dniem coraz silniejsze i coraz bardziej radykalne zarówno na płaszczyźnie ideologicznej, jak i w sferze prawodawstwa” (Przemówienie do przedstawicieli Forum Stowarzyszeń Rodzinnych, 18. 12. 2004r.). Jako małżonkowie nie poradzimy sobie o własnych siłach w obronie przed tym, co chce unicestwić nasz związek. Nie wolno też zapominać, że pierwszym sprawcą wszelkich zagrożeń dla naszego związku z Bogiem i z sobą nawzajem jest diabeł, przeciwnik, wobec którego jesteśmy prawie zupełnie bezradni. Trzeba więc nieustannie wzywać Boga, aby nas bronił, aby wzmacniał i odsuwał pokusy i zagrożenia. Boża pomoc tym bardziej jest niezbędna małżonkom, którzy zaczęli słabnąć i upadać, w których świadomości zaczęła już kiełkować straszna myśl o rozwodzie.
Postanowiliśmy powołać do istnienia formę działania, bardzo zbliżona do znanej krucjaty modlitw w intencji dzieci nienarodzonych. Podobnie jak tam, chcemy zaproponować zadeklarowanie się indywidualnie lub jako małżeństwo, że przez określony czas – pół roku – będziemy codziennie odmawiać modlitwę ( dziesiątka różańca i modlitwa krucjaty) w intencji małżeństw zagrożonych rozpadem.
Pragniemy w ten sposób rozpocząć intensywne wzywanie Bożej pomocy, aby dorosłych i dzieci ratować przed największą tragedią, jaką jest rozwód.
W obecnym czasie w dzieło krucjaty włączyło się już tysiące osób. Potwierdza to ogromną potrzebę istnienia takiego dzieła. O deklaracje proszą zarówno sami małżonkowie, pragnęcy wspierać, a często ratować swoje związki, proszą rodzice małżonków, znajomi, a także dzieci, młodzi ludzie chcący podjąć modlitwę w intencji małżeństwa swoich rodziców. Oczywiście można także podjąć tę inicjatywę bez określania w intencji jakiego małżeństwa, oddając modlitwę Bogu z nadzieją, że On obdaruje łaską wsparcia takie małżeństwo, które w tym momencie najbardziej tego potrzebuje.

Oficjalnie i uroczyście Krucjata rozpoczęła swoje funkcjonowanie 31 grudnia 2006 roku w Uroczystość Świętej Rodziny w Gorzowie Wlkp. w Parafii św. Józefa.

Poniżej zamieszczam deklaracje krucjaty, które można pobrać, wydrukować i wykorzystywać. Na niej znajduje się treść modlitwy krucjaty do codziennego odmawiania.
krucjata_str1[12x1]
krucjata_str2[12x2]

Proponowane formy duszpasterstwa małżeństw

22 Wrzesień 2009 | Dodaj komentarz »

1. Wyraźnie zachęcać współmałżonków do wspólnego udziału w niedzielnej Mszy Św., (we wszystkich nabożeństwach, pielgrzymkach, rekolekcjach ), siadania razem obok siebie, do wspólnego podchodzenia do Komunii św.DSC05061

2. Mocno zachęcać małżonków do codziennej wspólnej modlitwy wieczornej (modlitwa indywidualna i modlitwa z dziećmi to nie jest modlitwa małżonków. Właśnie ta praktyka w najwyższym stopniu wpływa na trwałość małżeństwa. Zobacz: „złota recepta …. „)

3. Regularne (przynajmniej raz w roku) odnowieniem przyrzeczeń małżeńskich dla wszystkich małżonków z Parafii).

4. W ramach rekolekcji parafialnych wymagać od rekolekcjonisty przede wszystkim skupienia się na problematyce małżeńskiej.

5. Częste (np. raz w miesiącu), adoracje Najświętszego Sakramentu dla małżonków, w intencji wszystkich małżeństw z Parafii.

6. „Dzień małżeński” w Parafii. Np. raz w roku jedna niedziele z konferencjami na wszystkich mszach na temat małżeństwa, z popołudniowym wykładem, rozszerzającym treści z mszy, ze sprzedażą książek na temat małżeństwa.

7. W ramach rozważań Drogi Krzyżowej treści o ofierze i cierpieniu w małżeństwie.

8. Czytanki majowe z krótkimi rozważaniami na temat istoty sakramentu małżeństwa, treści przysięgi małżeńskiej.

9. Przy okazji katechez przedsakramentalnych skoncentrować się głównie na katechezie małżeńskiej.

10. W prasie parafialnej i diecezjalnej ukazywać jak najwięcej przykładów pięknych małżeństw ze swojego środowiska. ( rozmowy, opisy konkretnych zdarzeń, będących przykładem realizacji miłości ofiarnej).

11. Propagować istniejące w Diecezji ruchy małżeńskie, rekolekcje, dni skupienia dla małżeństw.

12. Rekolekcje kapłańskie w Diecezjach wypełniać głównie tematyką małżeńską, aby kapłanów przygotować do realizacji tych zadań.

13. Rocznikowe, spotkania formacyjne młodych kapłanów także poświęcić tej tematyce.

14. Rekolekcje w diecezjach dla katechetów, doradców życia rodzinnego, nauczycieli poświęcić w najbliższych latach głównie temu tematowi.

Dlaczego Duszpasterstwo Małżeństw?

22 Wrzesień 2009 | Komentarzy: 3 »

Nie mam już najmniejszych wątpliwości, że zaistnienie, rozwinięcie,DSC01239 funkcjonowanie DM ( Duszpasterstwa Małżeństw) staje się pilną koniecznością. Nie ma tej wątpliwości już także coraz większa ilość duszpasterzy i samych małżonków. Bardzo się cieszę, że DR (Duszpasterstwo Rodzin) w polskim Kościele działa bardzo prężnie, ale w ramach tych działań nie wiele robi się dla samych małżeństw. Mamy Diecezjalne Duszpasterstwa Rodzin na czele z Diecezjalnymi Duszpasterzami Rodzin, realizujemy szereg działań, organizujemy szkolenia, kursy, rekolekcje, a małżeństwa rozpadają się w tempie lawinowym!
Małżeństwo i rodzina to dwie różne rzeczywistości! Karol Wojtyła, nasz umiłowany Jan Paweł II już w latach pięćdziesiątych ubiegłego wieku powiedział: „Rodzina jest instytucją, u podstaw której stoi małżeństwo. Nie można w życiu wielkiego społeczeństwa ustawić prawidłowo rodziny, nie ustawiając prawidłowo małżeństwa. Nie znaczy to jednak, że małżeństwo należy traktować tylko i wyłącznie jako środek do celu, którym jest rodzina. Jakkolwiek bowiem małżeństwo naturalną drogą prowadzi do jej zaistnienia i powinno być na nią otwarte, to jednak przez to samo małżeństwo bynajmniej nie zatraca się w rodzinie. Zachowuje ono swą odrębność jako instytucja, której wewnętrzna struktura jest inna, różna od wewnętrznej struktury rodziny” (podkreślenie moje) [1].
Już pierwsze zdanie tego fragmentu ukazuje podstawową zależność: małżeństwo jest fundamentem rodziny i to jego jakość warunkuje jakość rodzin, parafii, narodu. Takie są rodziny jakie małżeństwa. Takie są dzieci, taka jest młodzież, jakie są małżeństwa ich rodziców.
W zdaniu drugim Karol Wojtyła podaje właściwy kierunek działa społecznych i duszpasterskich: nie będzie właściwych i oczekiwanych efektów na płaszczyźnie Duszpasterstwa Rodzin, jeżeli najpierw nie wzmocnimy małżeństwa, będących podstawą rodziny! Podobna zależność występuje na płaszczyźnie działań społecznych i politycznych: chcąc skutecznie pomagać rodzinie, doprowadzać do owocnych działań w zakresie polityki prorodzinnej, najpierw musimy intensywnie wspierać małżeństwa, realizować politykę promałżeńską.
Jednak najważniejsza część cytowanej wypowiedzi to słowa: „Zachowuje ono (małżeństwo) swą odrębność jako instytucja, której wewnętrzna struktura jest inna, różna od wewnętrznej struktury rodziny”. Małżeństwo i rodzina to dwie odrębne rzeczywistości. Małżeństwo prowadzi do zaistnienia rodziny, ale się w niej nie zatraca. Istota małżeństwa jest inna od istoty rodziny. Czymś innym jest małżeństwo, czymś innym jest rodzina. Takie treści już wówczas, kiedy były wypowiadane przez Karola Wojtyłę wzbudzały duże poruszenie i śmiało mogły być nazwane rewolucyjnymi, ale podobnie jest po pięćdziesięciu latach. Mają z tym problemy politycy, duszpasterze, ale także sami małżonkowie. Wielu z nas myśli, że małżeństwo istniej do momentu narodzin dziecka, dzieci, potem przekształca się, ewoluuje, „przepoczwarza” się w rodzinę. Jak są dzieci, to już nie ma małżeństwa. I tu jest początek kryzysu małżeństw.
Ks. abp Kazimierz Majdański, bardzo zasłużony dla rozwoju nauki i działań związanych z małżeństwem i rodziną, nauczał: „Nie można bowiem podkreślać instytucji rodzicielstwa przed instytucją małżeństwa: byłoby to teologicznie nieuzasadnione. Sakrament małżeństwa odnosi się najpierw i bezpośrednio do małżeństwa i do miłości małżeńskiej, dopiero zaś w następstwie do ojcostwa i macierzyństwa”[2].
Jasno więc trzeba stwierdzić, że Duszpasterstwo Rodzin i Duszpasterstwo Małżeństw to dwie różne dziedziny działań duszpasterskich. Oczywiście w ramach DR można realizować DM, ale w praktyce nie robi się prawie nic, mając często usprawiedliwienie, że przecież sporo robimy z zakresu DR. Małżonkowie potrzebują bardzo konkretnych działań, skierowanych bezpośrednio do nich, dlatego koniecznym, pilnym i niezbędnym staje się utworzenie Duszpasterstwa Małżeństw, jako oddzielnej dziedziny. Konieczne staje się także potraktowanie tej płaszczyzny jako nadrzędnej w Kościele, ponieważ:

1. „Niestety ataki na małżeństwo i rodzinę stają się z każdym dniem coraz silniejsze i coraz bardziej radykalne zarówno na płaszczyźnie ideologicznej, jak i w sferze prawodawstwa” (Jan Paweł II, Przemówienie do przedstawicieli Forum Stowarzyszeń Rodzinnych, 18. 12. 2004r.)
2. Większość małżeństw nie jest w stanie bronić się przed tymi atakami, gdyż nie są do tego merytorycznie i duchowo przygotowane.
3 „Istotne jest stwierdzenie Papieża, że nauczanie Kościoła o małżeństwie nie jest tylko jedną z wielu koncepcji stworzonych przez ludzi, lecz Bożą prawdą ludziom daną i zadaną, która do tego stopnia ma bezwzględną moc zbawiającą, że poza nią nie ma autentycznego dobra dla człowieka” (K. Lubowicki, „Duchowość małżeństwa w nauczaniu Jana Pawła II”, Kraków 2005r., s. 352 )
4. To jakość małżeństw warunkuje efektywność działań na płaszczyźnie DR.
5. Wzrastająca ilość małżeństw rozpadających się potwierdza, że konieczne jest intensywne ich wspieranie.
6. „Chciałbym tu zapytać tych wszystkich, którzy za tę moralność małżeńską, rodzinną mają odpowiedzialność, tych wszystkich: czy wolno lekkomyślnie narażać polskie rodziny na dalsze zniszczenie?” ( Jan Paweł II, Kielce, 3.06.1991r.)

Odpowiedzialność za moralność małżeńską, rodzinną ponoszą najpierw i przede wszystkim osoby „z urzędu” zatroskane za moralność tych wspólnot. Pewna analogia: kapłani na początku swojej drogi kapłańskiej również nie w pełni zdają sobie sprawę z istoty i głębi sakramentu kapłaństwa. W wielu Diecezjach konsekwentnie realizuje się formację kapłańską, głównie przez pierwsze pięć lat. Jej celem jest podniesienie świadomości owej istoty, głębi i wielkości powołania kapłańskiego. Małżonkowie także w małym stopniu, w chwili zawierania małżeństwa, zdają sobie sprawę z jego piękna, wielkości, świętości, nierozerwalności, głębi. Jakie działania podejmujemy, aby tę świadomość podnosić w miarę upływu lat wspólnego życia łaską sakramentu? Wielu małżonków potwierdza, że otrzymują wielki dar sakramentu małżeństwa i po wyjściu z kościoła rzucani są na głęboką wodę…Niestety szybko zaczynają tonąć. Ten, kto udziela sakramentów, ten za ich rozwój, wykorzystywanie i trwanie jest odpowiedzialny.
Smuci nas małżonków, że powstają duszpasterstwa związków nie sakramentalnych, a nie ma duszpasterstwa małżeństw sakramentalnych. Trzeba najpierw zapobiegać, a potem leczyć poranionych.
Jest to więc już właściwy moment, aby podjąć skuteczne i intensywne działania z zakresu Duszpasterstwa Małżeństw. Trzeba tylko uczciwie powiedzieć, że DR nie jest DM.
Co konkretnie można robić?
Na szczęście są już przykłady i pomysły. Wielu duszpasterzy odczuwających potrzebę wspierania małżonków podejmuje konkretne działania. Pragnę najpierw ukazać możliwości, propozycje, a w dalszej części pokazać konkretne przykłady działań duszpasterskich już realizowanych. Część tę nazywam „Ligą Mistrzów”, gdyż kapłanów gorliwie angażujących się w tę płaszczyznę duszpasterstwa trzeba nazwać Mistrzami. To oni pierwsi, w konkretny sposób, odpowiedzieli na oddolne prośby małżonków i głos Jana Pawła II.

Propozycje:
1. Wyraźnie zachęcać współmałżonków do wspólnego udziału w niedzielnej Mszy Św., (we wszystkich nabożeństwach, pielgrzymkach, rekolekcjach ), siadania razem obok siebie, do wspólnego podchodzenia do Komunii św.
2. Mocno zachęcać małżonków do codziennej wspólnej modlitwy wieczornej (modlitwa indywidualna i modlitwa z dziećmi to nie jest modlitwa małżonków. Właśnie ta praktyka w najwyższym stopniu wpływa na trwałość małżeństwa. Zobacz: „złota recepta …. „)
3. Regularne (przynajmniej raz w roku) odnowieniem przyrzeczeń małżeńskich dla wszystkich małżonków z Parafii).
4. W ramach rekolekcji parafialnych wymagać od rekolekcjonisty przede wszystkim skupienia się na problematyce małżeńskiej.
5. Częste (np. raz w miesiącu), adoracje Najświętszego Sakramentu dla małżonków, w intencji wszystkich małżeństw z Parafii.
6. „Dzień małżeński” w Parafii. Np. raz w roku jedna niedziele z konferencjami na wszystkich mszach na temat małżeństwa, z popołudniowym wykładem, rozszerzającym treści z mszy, ze sprzedażą książek na temat małżeństwa.
7. W ramach rozważań Drogi Krzyżowej treści o ofierze i cierpieniu w małżeństwie.
8. Czytanki majowe z krótkimi rozważaniami na temat istoty sakramentu małżeństwa, treści przysięgi małżeńskiej.
9. Przy okazji katechez przedsakramentalnych skoncentrować się głównie na katechezie małżeńskiej.
10. W prasie parafialnej i diecezjalnej ukazywać jak najwięcej przykładów pięknych małżeństw ze swojego środowiska. ( rozmowy, opisy konkretnych zdarzeń, będących przykładem realizacji miłości ofiarnej).
11. Propagować istniejące w Diecezji ruchy małżeńskie, rekolekcje, dni skupienia dla małżeństw.
12. Rekolekcje kapłańskie w Diecezjach wypełniać głównie tematyką małżeńską, aby kapłanów przygotować do realizacji tych zadań.
13. Rocznikowe, spotkania formacyjne młodych kapłanów także poświęcić tej tematyce.
14. Rekolekcje w diecezjach dla katechetów, doradców życia rodzinnego, nauczycieli poświęcić w najbliższych latach głównie temu tematowi.

[1] Karol Wojtyła, „Miłość i odpowiedzialność”, Lublin 2001r.- wykłady w latach 1958-1959, s.194-195

[2] K. Majdański. „Wspólnota życia i miłości”, Łomianki 2001r., s. 95

Czym różni się małżeństwo od rodziny?

22 Wrzesień 2009 | Dodaj komentarz »

Do napisania tej refleksji skłoniło mnie narastające wewnętrzne odczucie, żewoda[87x6][1] nadal wielu z nas małżonków, ale także wiele osób zajmujących się tematyka małżeństwa i rodziny, obciążonych jest myśleniem, że mówiąc o rodzinie, niejako automatycznie myśli się także o małżeństwie. Rodzina zawiera w sobie małżeństwo, więc nie trzeba za bardzo zwracać uwagę na oddzielanie tych rzeczywistości. Wielu małżonków jest przekonanych, że w momencie pojawienia się w ich związku dziecka (dzieci) przekształca się on w rodzinę, przechodzi z jeden fazy w kolejną, może z niższej formy w wyższą, ewoluuje, przepoczwarza się. Tak wielokrotnie uważają również duszpasterze, dlatego mówi się powszechnie o duszpasterstwie rodzin, o kryzysie rodziny, o konieczności wspierania rodziny. Oto przykład: „Najbardziej zatem aktualnym zadaniem Duszpasterstwa Rodzin również w Polsce jest głoszenie Dobrej Nowiny o rodzinie, która jest największym dobrem ludzkości”[1]. Pozwalam sobie nazwać to typowym błędem popełnianym przez osoby zajmujące się tematyką małżeństwa i rodziny. Spójrzmy na jedną z wielu wypowiedzi Jana Pawła II, odnoszących się do tej kwestii: „Kościół w Europie we wszystkich formach działalności i życia musi wiernie głosić prawdę o małżeństwie i rodzinie. (…)W tym kontekście Kościół powinien głosić z nową mocą to, co Ewangelia mówi o małżeństwie i o rodzinie, aby uzmysłowić ich znaczenie i wartość w zbawczym planie Bożym. Szczególnie konieczne jest potwierdzenie, że te instytucje w rzeczywistości stanowią wyraz woli Boga”[2]. Nasz umiłowany rodak uznany jest za jednego z największych znawców rozpatrywanej przez nas tematyki. Jak łatwo można dostrzec stosuje on tu podwójne określenie: „małżeństwo i rodzina”. Wczytując się w nauczanie Karola Wojtyły na ten temat łatwo dostrzeżemy, że zawsze stosuje on taką formę, chyba że jednoznacznie wypowiada się tylko w kwestii rodziny. Dlatego trzeba oddzielać te dwie płaszczyzny? Czy jest różnica między małżeństwem a rodziną?
Mówiąc o rodzinie musimy najpierw pamiętać, że jest to pojęcie bardzo szerokie. Zawiera ono różne relacje, stopnie pokrewieństwa, pokolenia. Rodzina to rodzice, dzieci, dziadkowie, wujostwo, kuzynostwo, szwagrowie, zięciowie itd. Osoby te związane są więzami krwi, odniesieniami do wspólnych przodków, ale też zależnościami materialnymi, mieszkaniowymi. Głoszenie Dobrej Nowiny o rodzinie, to głoszenie jakich treści? Może mamy pokazywać jak mają wyglądać relacje, na czym mają być zbudowane, gdzie i jak ma być w tych relacjach obecny Jezus, kto, wobec kogo i jak ma postępować? Owszem to wszystko jest ważne, ale najczęściej takie rozumienie problemu powoduje zamazywanie istoty, omijanie jej. A istotą wszelkich zależności w rodzinie jest małżeństwo. Ono jest „sercem” i „mózgiem” rodziny. I dlatego nie ma sakramentu rodziny, jest sakrament małżeństwa! Bóg od początku stworzył człowieka w podstawowej komunii osób, jaką jest małżeństwo: „Człowiek stał się ‘obrazem i podobieństwem’ Bożym nie tylko przez swoje człowieczeństwo, lecz także przez komunię osób, którą mężczyzna i kobieta tworzą od samego początku. Człowiek staje się obrazem Bożym nie tyle w momencie samotności, ile w momencie komunii”[3]. Wszelkie relacje w rodzinie rozpoczynają się od relacji w małżeństwie. Zbyt często zapominamy, że rodzina to nie małżeństwo i odwrotnie. Czasami słyszy się, że jak mówimy o rodzinie, to mówimy o małżeństwie. Brzmi to tak jak by ktoś twierdził, że jak mówimy o Parafii, to mówimy o księdzu proboszczu. A tymczasem Parafia to wiele osób: kapłani, wierni, pan kościelny, organista, prezes Akcji Katolickiej, ale także parafianin uzależniony od alkoholu, starsza samotna parafianka. Jest to jeden organizm, złożony z różnych członków i każdy realizuje inne zadania. Jeżeli chcemy w spojrzeniu na Parafię odnieście się do księdza proboszcza lub do innej osoby, musimy to doprecyzować.
Wyczerpująco i przekonywująco różnicę między małżeństwem i rodziną ujął Karol Wojtyła: „Rodzina jest instytucją, u podstaw której stoi małżeństwo. Nie można w życiu wielkiego społeczeństwa ustawić prawidłowo rodziny, nie ustawiając prawidłowo małżeństwa. Nie znaczy to jednak, że małżeństwo należy traktować tylko i wyłącznie jako środek do celu, którym jest rodzina. Jakkolwiek bowiem małżeństwo naturalną drogą prowadzi do jej zaistnienia i powinno być na nią otwarte, to jednak przez to samo małżeństwo bynajmniej nie zatraca się w rodzinie. Zachowuje ono swą odrębność jako instytucja, której wewnętrzna struktura jest inna, różna od wewnętrznej struktury rodziny”[4]. Jak można łatwo dostrzec tekst mówi nam wyraźnie, że czymś innym jest małżeństwo i czymś innym rodzina. Instytucje to maja różne wewnętrzne struktury.
Co składa się na istotę małżeństwa? 1. Różnica płci. Związki rodzinne mogą występować także w obrębie osób tej samej płci, małżeństwo nigdy. 2. Odłączenie od środowisk pierwotnych. 3. Zaistnienie jako nowa jakość, nowa rzeczywistość, „jedno ciało”. 4. Podniesienie tej relacji do rangi sakramentu, a więc obdarowanie szczególnymi predyspozycjami, umożliwiającymi skuteczniejszy rozwój dwojga ku doskonałości.
Zapoczątkowanie małżeństwa, jako nowej jakości, może być porównane do momentu poczęcia człowieka. Plemnik i komórka jajowa, funkcjonujące autonomicznie w konkretnych warunkach, po połączeniu się nie są już tym, czym były wcześniej, tworzą nową rzeczywistość. Podobnie małżeństwo, po udzieleniu sobie przez narzeczonych sakramentu małżeństwa i pobłogosławieniu przez kapłana rozpoczyna się istnienie i rozwój nowego bytu: „A tak już nie są dwoje, lecz jedno ciało” (Mt 19, 6). Rozpoczyna się rozwój owego „jednego ciała”, także w kierunku rodziny, ale w chwili pojawienia się potomstwa małżeństwo nie przestaje istnieć, „nie zatraca się w rodzinie”. Dzieci, rodzina to nie są części owego „jednego ciała”, ale jego owoce! Jabłko nie jest drzewem, rozwija się od pączka i kwiatu, dojrzewa, odpada, a jabłoń pozostaje jabłonią!
Bardzo istotna jest w tym kontekście zależność rodziny zbudowanej na małżeństwie, w stosunku do niego samego. Przypomniał to niedawno Papież Benedykt XVI: „Rodzina to instytucja pośrednicząca między jednostką a społeczeństwem i nic nie może jej całkowicie zastąpić. Jej podstawą jest przede wszystkim więź międzyosobowa pomiędzy mężem i żoną, oparta na uczuciu i wzajemnym zrozumieniu”[5]. Owa podstawa ma niekwestionowaną zależność warunkującą trwałość i jakość nadbudowy, czyli rodziny. W ostatnim okresie coraz więcej uwagi zwraca się na tę zależność. Profesor Carlo Cassini z Włoch podkreśla, że prawidłowe relacje między mężczyzną a kobietą w małżeństwie leżą u podstaw pokoju w świecie. Zburzenie tych relacji skutkuje nienawiścią, wojną i przemocą[6]. Natomiast prof. Bruce Hafen, specjalista prawa rodzinnego, twierdzi, że małżeństwo jest początkiem cywilizacji, podstawowym miejscem przekazywania wartości[7].
Bardzo wiele treści można także zgłębiać z zakresu wpływu jakości małżeństwa na rozwój i funkcjonowanie dzieci. Jest to temat na oddzielne opracowanie. Odwołajmy się do stwierdzenia Jana Pawła II: „Podstawą prawdziwej miłości do dziecka jest autentyczna miłość między małżonkami”[8]. Zależność tę potwierdzają wnikliwe badania naukowe, prowadzone m.in. przez prof. Bradforda Wilcoxa, który udowadnia, że dzieci w rodzinach niepełnych, znacznie częściej niż dzieci wychowywane przez obojgu rodziców, cierpią na depresję i podobne zaburzenia, stwarzają trudności wychowawcze, maja problemy w szkole, wchodzą w konflikty z prawem[9].
Nie można mieć wątpliwości, że głoszenie Dobrej Nowiny o małżeństwie staje się nadrzędnym zadaniem duszpasterskim na najbliższe lata. Jeżeli jesteśmy zaniepokojeni agresywną ekspansją ideologii lesbijsko- gejowskiej, wzrastającą ilością wolnych związków, wzrostem rozwodów, wzrostem urodzeń pozamałżeńskich, spadkiem ilości urodzeń, kwestiami etycznymi związanymi z różnego rodzaju eksperymentami „pseudo medycznymi”, zmierzającego do powstawania życia bez środowiska naturalnego, jakim jest małżeństwo, skoncentrujmy się na wzmacnianiu jakości małżeństwa, na podnoszeniu świadomości jego wielkości, piękna, świętości i nierozerwalności. Dobra Nowina o małżeństwie to głoszenie tego, co o tej komunii mówi Słowo Boże, tego, co jest dorobkiem i dziedzictwem Tradycji Kościoła, objawieniem mądrości Boga i ludzi prowadzonych światłem Ducha Świętego. Mamy z czego czerpać i mamy co robić. Jednak początkiem tych działań musi być umiejętność odróżnienia małżeństwa od rodziny i usytuowanie tego sakramentalnego związku mężczyzny i kobiety na właściwym, nadrzędnym miejscu. Wszelkie działania duszpasterskie i zabiegi o dobro rodziny, powinny rozpoczynać się od działań zmierzających do wzmocnienia fundamentu. Zadanie to jest bardzo odpowiedzialne, ale najwięcej do zrobienia mają sami małżonkowie: „Małżonkowie chrześcijańscy! W waszej komunii życia i miłości, w waszym wzajemnym oddaniu oraz w wielkodusznym przyjmowaniu dzieci, bądźcie w Chrystusie światłem świata! Pan was prosi, abyście każdego dnia stawali się jak lampa, która nie pozostaje w ukryciu, ale postawiona jest „na świeczniku, aby świeciła wszystkim, którzy są w domu” (Mt 5,15). Bądźcie przede wszystkim „Dobrą Nowina dla trzeciego tysiąclecia”, gorliwie żyjąc swoim powołaniem” .[10]
[1] „Sprawy rodziny”, nr 76/4/2006 r., s.114

[2] Adhortacji „Ecclesia in Europa”, p. 90
[3] Jan Paweł II, katecheza podczas audiencji generalnej, 14.11.1979r., cyt. za: ”Sprawy rodziny”, 76/4/2006r., s.17

[4] „Miłość i odpowiedzialność”, Lublin 2001r., wykłady z lat 1958-1959, s.194-195

[5] Przemówienie podczas czuwania modlitewnego, Walencja 8.07.2006r.

[6] Por. „Sprawy rodziny”, nr 78/2/2007, s. 96

[7] Tamże, s. 97

[8] Homilia wypowiedziana w Kielcach 3.06 1991 r.

[9] Por. „Sprawy rodziny”, nr 78/2/2007r. s. 101

[10] Jan Paweł II, homilia w czasie IV Światowego Spotkania Rodzin w Manili, styczeń 2003r.

Droga Krzyżowa małżonków

21 Wrzesień 2009 | Dodaj komentarz »

DSC05003Wstęp

Jeszcze masz szansę, bo Chrystus zmartwychwstał, a ty żyjesz.

W jakim szalonym tempie upływa ten czas. I tylko malutkie przystanki: Adwent, Boże Narodzenie, Wielki Post. Kolejna szansa.

W Polsce w zatrważającym tempie wzrasta ilość małżeństw rozpadających się. Logika szatana jest bardzo prosta: cały atak skupia on na małżeństwie, gdyż wie, że niszcząc małżeństwo niszczy człowieka, rodzinę, kościół i naród. Nic więcej nie musi robić.
Niech więc to będzie nasze wielkie wołanie do nieba w intencji naszych małżeństw, w intencji małżeństw nam bliskich, przeżywających trudności, w intencji wszystkich małżeństw. Bez Bożej pomocy przegramy, wielu przegrało. Ratujmy to, co możliwe jest jeszcze do uratowania.

„Stworzył więc Bóg człowieka na swój obraz, na obraz Boży go stworzył: stworzył mężczyznę i niewiastę”( Rdz 1, 27).

Powołanie do życia w jedności z Bogiem i na Jego podobieństwo, od samego początku zaplanowane było przede wszystkim jako powołanie we dwoje, w małżeństwie. Chrystus dodaje do tego ważne uzupełnienie: „A tak już nie są dwoje, lecz jedno ciało. Co więc Bóg złączył, niech człowiek nie rozdziela” (Mt 19, 6). Zgodnie z tymi słowami człowiek od początku zaistniał nie jako pojedyncza istota, lecz jako małżeństwo. I w tej wspólnocie, komunii osób, złączonej przez Boga, od początku realizował zadania wynikające z tego powołania. Nawet w okresie dzieciństwa, młodości, narzeczeństwa, życie ludzkie ukierunkowane jest na małżeństwo. Można, komentując słowa Rdz 1, 27, powiedzieć, że posiadamy w sobie „kod genetyczny”, będący swoistą predestynacją, przeznaczeniem do życia w małżeństwie.

Małżeństwo jest najbardziej optymalną glebą do wzrostu i rozwoju człowieka na każdej płaszczyźnie, zarówno dla osób dorosłych, jak  i dla dzieci. Dlatego najlepszą inwestycją dla dzieci, jest inwestycja w swoje małżeństwo.

Prawd o małżeństwie nie można zrozumieć i urzeczywistnić bez odniesienia do Eucharystii.

Stacja I : Pan Jezus na śmierć skazany

Objawienie się Jezusa w Kanie Galilejskiej było objawieniem Mesjańskiej misji, zbawczej woli Ojca. Można powiedzieć, że wszelkie przychodzenie Jezusa do świata, do ludzi rozpoczyna się i dokonuje przez przyjście do małżeństwa. W Bożym planie zbawienia nic nie dzieje się przypadkowo i tak jest z Obecnością Jezusa w Kanie. Tu dokonuje się pierwszy cud, potwierdzający, że maż i żona są szczególnie uprzywilejowani Jego obecnością i zbawczą mocą.

Stacja II : Wzięcie krzyża

Aktem największej miłości ze strony Boga jest ofiara Jezusa. W najpełniejszy sposób Boża miłość objawiła się na krzyżu. Jeżeli miłość Boga realizuje się i definiuje  przez krzyż, to podobieństwo człowieka do Boga ma szansę zaistnieć tylko poprzez ofiarę. Im większa i bezinteresowna miłość, zrealizowana w ofierze z własnego życia, tym większe upodobnienie człowieka do Boga. Wszystkie porażki w małżeństwa wynikają z zapominania o tej konieczności.

Stacja III : Pierwszy upadek Pana Jezusa

Jedność małżonków z Bogiem, konsekwentnie podtrzymywana przez konkretne działania, jest źródłem siły do oddalania swojego egoizmu, do ciągłego nastawienia na dobro drugiej osoby. Jedność ta uzdalnia do przyjęcia postawy bezgranicznego służenia, która jest istotą naśladowania Jezusa, dziecięctwa Bożego, a więc istotą człowieczeństwa. Małżonkowie trwając w Bogu, żyją dla siebie i „już nie są dwoje, lecz jedno ciało” (Mt 19, 6). Małe, minimalne odejścia od tej bliskości, zejścia z terytorium Boga i podkreślenie swojej autonomii, kończy się zawsze zagładą małżonków i ich związku.

Stacja IV: Pan Jezus spotyka swoją Matkę

Wywiązywanie się z treści przysięgi małżeńskiej to służba i oddawanie życia, oddawanie życia przez służbę. „Ponieważ ciebie kocham, pragnę ci służyć, żyję dla ciebie, moje życie oddaję za ciebie”. Nie jest to łatwa prawda. Jednak nie można inaczej rozumieć treści tej przysięgi. Miłość wynikająca z faktu zawarcia związku sakramentalnego, otwierającego się na nieograniczony zasób Bożej łaski, musi stawać się na wzór miłości opisanej i zrealizowanej przez Jezusa. Musi w tym znaczeni, że albo będzie się taką stawać i wówczas będzie się rozwijać, będzie uszlachetniać, będzie tworzyć drogę pełnego rozwoju małżonków, kroczących po niej w kierunku wiecznej szczęśliwości, albo wpadnie bardzo szybko w bylejakość, nudę, a w konsekwencji wejdzie na drogę wyniszczania. 

Stacja V : Szymon z Cyreny pomaga nieść krzyż Panu Jezusowi

Tajemnicy jedności przez miłość w obrębie Osób Boskich nie zgłębi się do końca, jest ona dla nas niedostępna. W pewnym stopniu możemy w niej uczestniczyć przez modlitwę, komunię, dzieła czynione z miłości. Podobnie tajemnicę jedności w małżeństwie możemy poznać w wymiarze praktycznym, możemy jej doświadczyć, w niej uczestniczyć. Płaszczyzną tego doświadczenia jest współmałżonek. „Dobrze, że jesteś, bo ja się całkowicie oddaje tobie, moim życiem wnikam w ciebie, przenikam ciebie, ty przyjmujesz mnie jak komunię, zjadasz mnie, a ja się daję zjeść. Daję się zjeść, abyś ty mógł żyć, staję się pokarmem dla ciebie, dzięki któremu ty stajesz się silniejszy. Ja jestem chlebem żywym dla ciebie. Ja przestaję istnieć, abyś ty mógł istnieć”. Poprzez postawę służby wyniszczamy się, wypalamy, oddajemy swoje siły dla współmałżonka. Jest to karmienie się nawzajem, wzajemne przenikanie się. „W danym momencie, w danej czynności, ja się eksploatuję, ja obumieram, ale robię to dla ciebie”.

Stacja VI : Święta Weronika ociera twarz Jezusowi

W małżeństwie z dwóch osób, autonomicznych i niezależnych w istnieniu, tworzy się tajemnicza jedność. Podobnie jak w czasie Eucharystii, z dwóch postaci eucharystycznych, umieszczonych w oddzielnych naczyniach, z dwóch oddzielnych materii- wino i chleb- tworzy w czasie przeistoczenia jeden cały Jezus, jedno żywe ciało. W czasie zawierania sakramentu małżeństwa z dwóch postaci materialnych, powstaje jedna postać duchowa. To jakby konsekracja, dwie oddzielne postacie przeistaczają się w jedną niematerialną, niedostrzegalną ludzkim okiem, a jednak realną rzeczywistość.
Po konsekracji obie postacie eucharystyczne są nadal oddzielnie, ale nie są już tym, co widać, są żywym Jezusem. Nawet po przyjęciu komunii przez osobę niegodną nawet po sprofanowaniu, są nadal tą niewidzialną rzeczywistością. Uczestniczenie w komunii, „karmienie się” Jezusem, jest uczestniczeniem w tej wielkiej tajemnicy, doświadczaniem jej, nawet, bez pojmowania. Małżonkowie po pobłogosławieniu związku, po jego konsekracji, są nadal pojedynczymi osobami, odczuwającymi niezależność, ale na płaszczyźnie duchowej stanowią „jedno ciało”. Mogą dokonywać złych rzeczy, grzeszyć i w ten sposób profanować związek, ale nie przestaną nim być, nawet po rozwodzie i odejściu od siebie. Nie przestaną nim być!

Stacja VII : Drugi upadek Pana Jezusa

Zawarcie sakramentu małżeństwa potwierdza przede wszystkim, że właśnie ta osoba jest najbliższą, najbardziej ukochaną, ważniejszą od rodziców, rodzeństwa. Jest to właśnie ta osoba, dla której z miłości jest się w stanie poświęcić życie bez zawahania. Z miłości do niej pragnie się przyjąć postawę bycia ostatnim, najmniejszym, zapominającym o sobie, o swoich potrzebach, spalającym się dla niej. Przyjmuje się postawę myślenia, życzenia, czynienia tylko dobrze i to zawsze bezwarunkowo, nie oczekując wdzięczności, bezinteresownie, jak sługa najmniejszy i bezużyteczny. Dobrze czyniący, nieużyteczny sługa, to też sługa milczący, nie otwierający ust swoich. Do przemiany świata nie jest potrzebna znajomość języków. Rozlanie Ewangelii na cały świat może dokonać się prze służbę w milczeniu. Początkiem tego rozlewania ma być małżeństwo, dlatego, że z natury, z założenia jest relacją osób połączonych największą miłością z pośród wszystkich, jakie mogą zrodzić się między ludźmi. Najważniejszym hasłem, mottem każdego chrześcijanina, ale przede wszystkim małżonka powinny być słowa:  Żyję aby służyć, służę aby żyć!

Stacja VIII : Pan Jezus spotyka płaczące niewiasty

Małżonkowie sakramentalni mają stale Jezusa obok siebie, nawet, jeżeli nie chcą o tym pamiętać. On siedzi cichutko na ławeczce i czeka na zaproszenie, wielokrotnie płacząc z powodu tego, co my robimy z naszym związkiem. Ubolewa też nad tym, że nie chcemy dostrzec, iż często nasze upadki są inspirowane przez diabła. Jezus delikatnie zapuka, może przy okazji przyjmowania sakramentów przez nasze dzieci, może przez przykre doświadczenie, śmierć w rodzinie, może przez wizytę księdza w czasie kolędy, albo ostrzeżenie starej matki.

Stacja IX : Trzeci upadek Pana Jezusa

Budowanie związku bez Jezusa, albo częste zapominanie o Nim, o Jego stałej obecności i gotowości wsparcia, nie przyniesie pozytywnych efektów i jeszcze na dodatek miejsce Jezusa bardzo szybko zajmie szatan, który nie jest delikatny, taktowny, który jest agresywny, brutalny i nachalny. Wepcha się nam do domu, nie bacząc na nasze oczekiwania, zrobi tak bo chce, bo taka jest jego natura, bo musi, jest zdeterminowany koniecznością niszczenia, taką wybrał drogę. Bez Jezusa małżonkowie sobie nie poradzą. Naiwnym jest myślenie, że jest się w stanie trwać w małżeństwie i nie ulegać wyniszczającemu działaniu przeciwnika, nie korzystając z Bożej łaski, nie czerpiąc z nadprzyrodzonego źródła.

Stacja X : Jezus z szat obnażony

      Na różnych etapach życia małżeńskiego ciągle przeżywa się rozterki i rozbicie, dostrzegając z jednej strony konkretne  słowa Chrystusa, a z drugiej doświadczając stanu niemożliwości ich realizacji. Dlatego potrzebne jest wyrobienie postawy wielkiej naiwności i ciągłe mówienie sobie: „Będę tak postępował, jak proponuje mi Jezus, mimo, że słów tych jeszcze w tym momencie nie rozumiem, a ich realizacja wydaje się ponad moje siły”. Właśnie o taką naiwność i bezgraniczną, ale i bezkrytyczną ufność chodzi Nauczycielowi, mówiącemu do nas, że powinniśmy w swojej postawie wobec Ewangelii, stać się jak dzieci: „Kto nie przyjmie królestwa Bożego jak dziecko, ten nie wejdzie do niego” (Mk 10, 15).

Stacja XI : Przybicie do krzyża

Małżonkowie przez zawarcie sakramentu małżeństwa weszli na płaszczyznę realizacji prawdy o Zbawieniu, której częścią jest prawda o cierpieniu jako fundamencie ich związku. Jak w przypadku cierpienia Jezusa, jako Męża Sprawiedliwego: „Dręczono Go, lecz sam się dał gnębić, nawet nie otworzył ust swoich. Jak baranek na rzeź prowadzony, jak owca niema wobec strzygących ją, tak On nie otworzył ust swoich” ( Iz 53, 7), tak i w przypadku każdego człowieka, a także małżonków, zbawcza wartość każdej męki i przykrości uwarunkowana jest zgodą na nią. 

Z postawą pełnej wewnętrznej zgody związane jest także milczenie, nie wypowiadanie słów narzekania na swoje życie i na innych, nie oskarżania Boga, losu, nie obwiniania nikogo, nawet, jeżeli nasze cierpienia powodują konkretne osoby i wydarzenia. Zgoda i milczenie są pierwszym i bardzo ważnym warunkiem osiągnięcia jak największych korzyści, jak najlepszego i najpełniejszego wykorzystania takiego stanu. Natomiast jej brak bardzo szybko wyniszcza człowieka udręczonego.

Stacja XII : Śmierć Pana Jezusa na krzyżu

W małżeństwie nie może być miejsca na liczenie, ile się sobie już wybaczyło, ani tym bardziej wypominania, że się ciągle wybacza. Nie może być miejsca na zastanawianie się, czy nieustannym wybaczaniem nie deprawuje się współmałżonka, który po pewnym czasie może wykorzystywać i nadużywać naiwność i bezgraniczną uległość. Są to ludzkie kalkulacje i obawy. Mądre, uzasadnione i logiczne. A tym czasem Jezus mówi: „nie licz, nie rozważaj, nie zastanawiaj się nad efektem swojego wybaczenia, nad skutecznością i siłą oddziaływania na współmałżonka”. W przypadku wszelkich krzywd w małżeństwie, stawiając sobie pytanie o granice kompromisu i kres uległości  małżonkowie słyszą:  „miłuj męża, żonę, mimo doznawanych przykrości, nieustannie módl się za niego, ale szczególnie, kiedy cię rani, nie myśl o odwecie, lecz przyjmuj z pokorą dalsze zranienia. Jeżeli czujesz, że już sił ci brakuje i pytasz się jak długo masz jeszcze znosić te bóle, powiedz sobie, że wytrwasz do końca, do oddania życia za niego, że jesteś gotów, gotowa przyjąć wszystko, co najgorsze, umrzeć dla siebie, nie czuć urazy, wszelkie cierpienia ofiarować za niego, mimo tego wszystkiego, co on tobie robi”. Usłyszysz wówczas słowa, że właśnie przez taką postawę dochodzi się do pełni szczęścia w małżeństwie, gdyż właśnie ci są błogosławieni, szczęśliwi, którzy znoszą wszelkie prześladowania. Im są one większe i dotkliwszy wywołują ból, tym większe szczęście. Szokujący paradoks! A przecież nie ma większego cierpienia, jak krzywda wyrządzona przez współmałżonka, przez osobę ukochaną, jedyną.

Stacja XIII : Pan Jezus z krzyża zdjęty

Przyjęcie postawy ofiarowania się jest jedynym ratunkiem dla krzywdzonego. Jednak właśnie takie pozytywne nastawienie wobec znoszonych udręczeń, przyjęcie ich jako ofiarę, jest także skutecznym sposobem udzielania pomocy krzywdzącemu, temu, który zadaje ból, a którego Jezus pragnie odnaleźć i wspierać, być może bardziej niż prześladowanego. Bóg chcąc uratować człowieka od potępienia, działa przez drugą osobę. W takiej postawie najmocniej objawia się współodpowiedzialność małżonków za swoje zbawienie, ale także jest to najwyższy poziom realizacji słów przysięgi: „oraz, że cię nie opuszczę aż do śmierci”, a wic że: „nie dopuszczę do twojej śmierci duchowej, kiedy wejdziesz na drogę grzechu”.

Stacja XIV : Pan Jezus złożony w grobie

Ks. prof. Michał Heller powiedział: „Życie jest dziełem sztuki, które każdy z nas musi stworzyć”. Jakże pięknie brzmią te słowa lekko sparafrazowane i dostosowane do naszego kontekstu: „Małżeństwo jest dziełem sztuki, które każdy z nas musi stworzyć”. Każdy, czyli każde małżeństwo. Nie bez znaczenia jest tu forma imperatywu: musi. Jesteśmy do tego powołani i na sądzie Bożym zdamy sprawę z tego, jak przeżyliśmy swoje małżeństwo. Dzieło sztuki jest czymś, co zachwyca, jest podziwiane i pobudza pragnienie posiadania, naśladowania, jest bezcenne, zachwycające, ponadczasowe i uniwersalne, prowadzi do dobra i do miłości, ale także do modlitwy, do uwielbienia Boga. Najdoskonalszym dziełem sztuki jest otaczający nas świat, owoc Bożej miłości, z którego wywnioskować możemy o pięknie i wielkości Stwórcy. Jest nim (i ma się stawać) także małżeństwo, będące najdoskonalszą częścią stworzenia.

Zakończenie

Życie małżeńskie, zawsze, ale w obecnej sytuacji szczególnie, jest zadaniem bardzo trudnym do zrealizowania. Bez środków nadprzyrodzonych małżonkowie nie zrealizują zadań wynikających z bycia tą wspólnotą, a cóż dopiero pozostałych obowiązków: rodzicielskich, zawodowych, społecznych.

Małżeństwo żyje dzięki Eucharystii.  Małżeństwo nie może żyć bez Eucharystii.

Jeżeli nie uwierzymy w te słowa, to nie ma sensu nasze życie i nie ma sensu nasza śmierć. Jeżeli w nie uwierzymy, to wszystko ma sens.

Jeszcze masz szansę, bo Chrystus zmartwychwstał, a ty żyjesz.