<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>mojemalzenstwo.pl &#187; O małżeństwie</title>
	<atom:link href="http://malzenstwo.zw.pl/?feed=rss2&#038;cat=1" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://malzenstwo.zw.pl</link>
	<description>Celem tej strony jest ukazywanie wartości,  piękna, świętości i nierozerwalności sakramentalnego  związku małżeńskiego kobiety i mężczyzny</description>
	<lastBuildDate>Mon, 16 Aug 2010 10:37:10 +0000</lastBuildDate>
	<generator>http://wordpress.org/?v=2.8.4</generator>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
			<item>
		<title>Głos Rady d/s Rodziny KEP</title>
		<link>http://malzenstwo.zw.pl/?p=479</link>
		<comments>http://malzenstwo.zw.pl/?p=479#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 28 Jul 2010 16:07:18 +0000</pubDate>
		<dc:creator>mietekg@zw.pl</dc:creator>
				<category><![CDATA[O małżeństwie]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://malzenstwo.zw.pl/?p=479</guid>
		<description><![CDATA[Ustawowe osaczanie rodziny
 GŁOS RADY DO SPRAW RODZINY KONFERENCJI EPISKOPATU POLSKI
 „Rodzina jest niezbędnym dobrem ludzkości” (Benedykt XVI), a nie jest, jak się przedstawia, źródłem patologii i przemocy.

Słuszna potrzeba przeciwdziałania przemocy jest już dość dobrze zabezpieczona w dotychczasowym prawodawstwie. Natomiast nowelizacja Ustawy o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie godzi w rodzinę, w jej niezbywalne wartości i prawa jakimi [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><em>Ustawowe osaczanie rodziny</em></p>
<p align="center"><em><strong> </strong></em><strong>GŁOS RADY DO SPRAW RODZINY KONFERENCJI EPISKOPATU POLSKI</strong></p>
<p> „Rodzina jest niezbędnym dobrem ludzkości” (Benedykt XVI), a nie jest, jak się przedstawia, źródłem patologii i przemocy.</p>
<ol>
<li>Słuszna potrzeba przeciwdziałania przemocy jest już dość dobrze zabezpieczona w dotychczasowym prawodawstwie. Natomiast nowelizacja <em>Ustawy o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie</em> godzi w rodzinę, w jej niezbywalne wartości i prawa jakimi są: wolność rodziny, prawo rodziców do wychowania dzieci według wyznawanych zasad, prawo dziecka do opieki ze strony własnych, biologicznych rodziców, intymność życia rodzinnego.</li>
<li>Fałszywe, naukowo nieuzasadnione założenia twórców noweli tej ustawy, że przemoc dotyczy 50% rodzin w Polsce (według niektórych badań tylko 5%), ma stanowić uzasadnienie dla powołania zespołów monitorujących rodziny, także te potencjalnie zagrożone przemocą – co wiąże się między innymi ze zbieraniem danych bez zgody rodziny oraz jej inwigilacją.</li>
<li>Nowela ustawy rozszerza definicję przemocy w taki sposób, że zagraża normalnym działaniom wychowawczym rodziców. Współczesna rodzina boryka się z wieloma problemami, które zagrażają jej stabilności, integracji i bezpieczeństwu. Należy przede wszystkim rozpoznać te przyczyny, nazwać po imieniu i w miarę możliwości eliminować. Jak choćby przemoc i brutalizację przekazów medialnych, antywzorce życia rodzinnego w środkach przekazu czy fałszywie pojętą tolerancję.</li>
<li>Restrykcyjne prawo nie zagwarantuje poprawnych relacji w rodzinie, a będzie źródłem nowych stresów. Rodzinom przeżywającym trudności potrzebna jest wieloraka pomoc i wsparcie państwa, instytucji społecznych, ludzka życzliwość. Ale nade wszystko niezbędna jest dalekowzroczna strategia rzeczywistej polityki prorodzinnej, także z pozytywnym, niezafałszowanym obrazem rodziny w globalnych środkach masowego przekazu. Zgodnie z zasadą pomocniczości powinnością państwa jest służyć rodzinie, a nie być jej sędzią i policjantem. Nikt nie ma prawa zarządzania rodzinami, lecz każdy ma obowiązek wspomagania, by rodzina mogła wypełniać swoje naturalne obowiązki.</li>
<li>Jednocześnie pragniemy zwrócić uwagę, że przejawem największego poziomu agresji i przemocy w rodzinie jest zabijanie dzieci oraz rozwód  rodziców.</li>
</ol>
<p> Kolejny raz apelujemy do tych, którzy mają na względzie dobro Narodu o odrzucenie zapisów godzących w dobro rodziny.</p>
<p align="right">   Ks. Bp Kazimierz Górny</p>
<p align="right">Przewodniczący Rady do Spraw Rodziny</p>
<p align="right">Konferencji Episkopatu Polski</p>
<p> Warszawa, dn. 18 maja 2010 r.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://malzenstwo.zw.pl/?feed=rss2&amp;p=479</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Wykład</title>
		<link>http://malzenstwo.zw.pl/?p=125</link>
		<comments>http://malzenstwo.zw.pl/?p=125#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 29 Sep 2009 12:30:46 +0000</pubDate>
		<dc:creator>admin</dc:creator>
				<category><![CDATA[O małżeństwie]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://malzenstwo.zw.pl/?p=125</guid>
		<description><![CDATA[
Nagranie dostępne jest w formacie wmv.
Jeśli nie widzisz obrazu pobierz i zainstaluj program Windows Media Player 10.

]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><center><object classid="clsid:d27cdb6e-ae6d-11cf-96b8-444553540000" width="200" height="60" codebase="http://download.macromedia.com/pub/shockwave/cabs/flash/swflash.cab#version=6,0,40,0"><param name="src" value="http://malzenstwo.zw.pl/wp-content/uploads/2009/09/wyklad_nierozerwalnosc_malzenstwa.wmv" /><param name="autostart" value="true" /><param name="controller" value="true" /><embed type="application/x-shockwave-flash" width="200" height="60" src="http://malzenstwo.zw.pl/wp-content/uploads/2009/09/wyklad_nierozerwalnosc_malzenstwa.wmv" controller="true" autostart="true"></embed></object></center></p>
<p style="text-align: center;">Nagranie dostępne jest w formacie wmv.<br />
Jeśli nie widzisz obrazu pobierz i zainstaluj program Windows Media Player 10.</p>
<p style="text-align: center;"><a href="http://www.microsoft.com/windows/windowsmedia/pl/mp10/default.aspx"><img class="size-full wp-image-127 aligncenter" style="border: 1px solid black;" title="wma" src="http://malzenstwo.zw.pl/wp-content/uploads/2009/09/wma.jpg" alt="wma" width="149" height="38" /></a></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://malzenstwo.zw.pl/?feed=rss2&amp;p=125</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
<enclosure url="http://malzenstwo.zw.pl/wp-content/uploads/2009/09/wyklad_nierozerwalnosc_malzenstwa.wmv" length="27455877" type="video/x-ms-wmv" />
		</item>
		<item>
		<title>Religijne wychowanie dzieci</title>
		<link>http://malzenstwo.zw.pl/?p=74</link>
		<comments>http://malzenstwo.zw.pl/?p=74#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 22 Sep 2009 09:27:57 +0000</pubDate>
		<dc:creator>admin</dc:creator>
				<category><![CDATA[Wykłady rodzinne]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://malzenstwo.zw.pl/?p=74</guid>
		<description><![CDATA[Przywilej i obowiązek
1. „Zobowiązaliście się”
Podczas jednego z pobytów w Polsce, przebywając w Zakopanym, Jana Pawła II skierował do rodziców następujące słowa: „Przynosząc kiedyś Wasze dziecko do chrztu, zobowiązaliście się do wychowania ich w wierze kościoła i w miłości do Boga”[1]. Aby ukazać bardzo ważne treści celowo odwracam kolejność, korzystając z wyrażenia, które odwołuje się do [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Przywilej i obowiązek</p>
<p>1. „Zobowiązaliście się”<a href="http://malzenstwo.zw.pl/wp-content/uploads/2009/09/DSC04935.JPG"><img class="alignleft size-medium wp-image-368" title="DSC04935" src="http://malzenstwo.zw.pl/wp-content/uploads/2009/09/DSC04935-300x201.jpg" alt="DSC04935" width="300" height="201" /></a></p>
<p>Podczas jednego z pobytów w Polsce, przebywając w Zakopanym, Jana Pawła II skierował do rodziców następujące słowa: „Przynosząc kiedyś Wasze dziecko do chrztu, zobowiązaliście się do wychowania ich w wierze kościoła i w miłości do Boga”[1]. Aby ukazać bardzo ważne treści celowo odwracam kolejność, korzystając z wyrażenia, które odwołuje się do już zrealizowanego sakramentu. Bazując na przypomnieniu konkretnych zobowiązań będę chciał wskazać na wielki przywilej, płynący ze współprace ze Stwórcą.<br />
Podczas zawierania sakramentu małżeństwa szafarz kieruje do nowożeńców następujące pytanie: „Czy chcecie z miłością przyjąć i po katolicku wychować potomstwo, którym was Bóg obdarzy?”. Z samego faktu przyjęcia potomstwa płyną dla rodziców niewyobrażalne łaski. Jest to bardzo konkretne źródło Bożego błogosławieństwa. Krótkie uzasadnienie tych prawd zawarte jest we wprowadzeniu. Bardzo podobną treść zawiera pytanie skierowane w czasie obrzędu sakramentu chrztu: „Drodzy rodzice, prosząc o chrzest dla waszego dziecka, przyjmujecie na siebie obowiązek wychowania go w wierze, aby zachowując Boże przykazania, miłowało Boga i bliźniego, jak nauczył Jezus Chrystus. Czy jesteście świadomi tego obowiązku?”. W obu wypowiadanych formułach czytelnie przejawia się bardzo konkretne zobowiązanie. Rodzice wierzący, przyjmując potomstwo, przyjmują na siebie obowiązek przekazania mu chrześcijańskiego systemu wartości. Za chwilę zajmiemy się korzyściami płynącymi z takiej „umowy”, ale najpierw o samym zobowiązaniu. W życiu codziennym wielokrotnie przyjmujemy na siebie jakiś zakres obowiązków. Jest tak w ruchu drogowym, w pracy, w różnych miejscach, gdzie obowiązują regulaminy, zbiory praw i obowiązków. Być może niejednokrotnie dane nam było odczuć konsekwencje lekceważenia tych zasad. Niewątpliwie jednym z najboleśniej odczuwanych, jest skutek zaniedbywania obowiązków w pracy, kiedy pracownik odbiera wypowiedzenie. Podobnie jest z lekceważeniem przepisów ruchu drogowego. Płacenie mandatów nie należy do przyjemności. Jednak w przypadku zobowiązania, nad którym się zastanawiamy, nie tyle chodzi o rodzaj i wysokość wymierzonej kary, ale o osobę wobec której potwierdzamy gotowość przyjęcia obowiązków. Może to dziwnie zabrzmi, ale lekceważenie przepisów, regulaminów i ziemskich zobowiązań to drobnostka, wobec tego, co wypływa z zaniedbywania dwóch wspomnianych wcześniej umów. Niezależnie od treści zobowiązujemy się wobec Boga, Pana Wszechrzeczy, Stwórcy i Zbawiciela! To nie są żarty. Nawet, jeżeli my okażemy się mało poważni i nieodpowiedzialny, to On zawsze wszystko traktuje poważnie. Nie chodzi o straszenie, lecz o głębsze uświadomienie sobie nieuchronności poniesienia konsekwencji, płynących z lekceważenia Tego, wobec którego się zobowiązujemy [2].<br />
Jako rodzic i wychowawca bardzo wyraźnie dostrzegam jeszcze jeden aspekt rozpatrywanego zobowiązania. Tym razem jest on związany z treścią przymierza: „&#8230;przyjmujecie na siebie obowiązek wychowania go w wierze, aby zachowując Boże przykazania, miłowało Boga i bliźniego, jak nauczył Jezus Chrystus”. Wychowanie w wierze, wpojenie postawy ewangelicznej, myśląc mocno po ludzku, bardzo opłaci się rodzicom. Jest to przecież przekazywania bardzo jasnych i pozytywnych zasad, dzięki którym współistnienie we wszelkich wspólnotach staje się pokojowe, budujące, przyjemne i bezpieczne. Jeśli dzieci i młodzi ludzie nie nasiąkną tymi prawdami, bardzo szybko w ich miejsce „wcisną się” zasady, powodujące degradacje moralną, zburzenie pokoju, wzrost zagrożeń, wyniszczanie. Jak doskonale się orientujemy, pierwszymi, których dotkną konsekwencje tych zaniedbań są rodzice. Nie rzadko słyszy się (lub wypowiada) słowa: „dziecko/synu/córko, jak mogłeś/mogłaś nam to zrobić?”. Opłaci się dotrzymywać tego zobowiązania, starać się wypełniać jego treść i na każdym etapie swojego życia cieszyć się postawą wdzięczności swoich dzieci. A w przyszłości mieć w nich potrzebne oparcie.<br />
Kolejnym wielkim przywilejem, jaki płynie z tego zobowiązania jest nieustanna pomoc ze strony Boga w jego wypełnianiu. Bóg proponuje zasady, przestrzega, że ich lekceważenie uderzy przede wszystkim w samych rodziców, ale deklaruje stałe wspieranie zarówno rodziców jak i dzieci. Jest to istotą przymierza, jakie Stwórca zawarł ze swoim ludem. Oczekuje realizacji zasad i deklaruje nieograniczoną pomoc oraz zapewnia stałą opiekę. Taka zależność tego zobowiązania jest jednym wielkim pożytkiem dla człowieka. Najpierw dlatego, że Boże zasady same w sobie przyczyniają się do budowania ładu, pokoju, do rozwijania i realizacji dobra i miłości. A następnie ze względu na fakt pewnego źródła pomocy w ich wdrażaniu i realizacji. Są to wszystkie środki nadprzyrodzone, proponowane przez Kościół, będące w jego dyspozycji, dzięki którym jako osoby wierzące nie doświadczamy nigdy sytuacji bez wyjścia. Z Bogiem nie ma problemów bez rozwiązania.<br />
Warto pamiętać, że Stwórcy owo zobowiązanie do niczego nie jest potrzebne. Lekceważenie go przez rodziców, może tylko dlatego nie jest Bogu obojętne, że nierozważne postępowanie stworzeń zawsze sprawia Mu przykrość.<br />
Jeżeli rodzice przyjęli na siebie obowiązek przyjęcia potomstwa i wychowania go w wierze, nie powinni zapominać, że o pomoc w realizacji muszą stale prosić. Bóg deklaruje pomoc, ale nie naruszy wolności człowieka. Dlatego potrzebna jest nieustanna współpraca z Niebieskim Doradcą, głównie przez modlitwę, regularne praktyki i życie sakramentalne.</p>
<p>2. „Nie dajcie się zwieść”</p>
<p>W dalszej części cytowanej papieskiej wypowiedzi zamieszczone są słowa: „Nie dajcie się zwieść pokusie zapewnienia potomstwu jak najlepszych warunków materialnych za cenę waszego czasu i uwagi, które są mu potrzebne do wzrastania «w mądrości, w latach i w łasce u Boga i u ludzi» (Łk 2,52)”.</p>
<p>Jako ojciec trójki dzieci nie lekceważę obowiązku zapewnienia im podstaw bytu materialnego. Podwijam rękawy i biorę się do pracy. Ich utrzymanie, ubranie, nakarmienie i wykształcenie to mój podstawowy obowiązek. Jednak zbyt często wielu rodziców błędnie myśli, że dzieci przede wszystkim potrzebują dobrych, markowych ciuchów i nowoczesnego sprzętu elektronicznego. Nierzadko całkowite zaangażowanie się w pracę zawodową i wielomiesięczne pobyty za granicą usprawiedliwiane są stwierdzeniem: „przecież robię to dla moich dzieci”. Niestety, gdyby zapytać dziecko, niezależnie od wieku, czy bardziej chcą nowych rzeczy, czy obecności rodzica, w zdecydowanej większości wybierze to drugie. Oczywiście są sytuacje, kiedy właśnie wyjazd z domu jest jedynym źródłem dochodu, ale trzeba taki stan traktować jako tymczasowy, będąc też znacznie mocniej wyczulonym na potrzebę bliskości, którą dziecko ma w sobie niezależnie od wieku.</p>
<p>Ojciec Święty wyraźnie zwraca uwagę na pokusę zapewnienia dzieciom jak najlepszych warunków materialnych. Rodzice bardzo często wiele dodatkowych zajęć zarobkowych podejmuję z przekonaniem, że chcą aby ich dzieci miały lepsze warunki życia, niż mieli oni sami. Wówczas bardzo łatwo wpaść w ślepy zaułek rozbudzania potrzeb, ciągłego niezaspokojenia, wzrostu oczekiwań. Warto w jakimś momencie trochę przyhamować i tak zwyczajnie policzyć, ile czasu w ciągu dnia poświęca się bezpośrednio dziecku. Nie można się oszukiwać i myśleć, że jeżeli ma ono wszystko, co potrzebuje z rzeczy materialnych, to jest się dobrym rodzicem. Dziecko potrzebuje bardzo konkretnego czasu. Pragnie, aby usiąść z nim na podłogę i pobawić się klockami, pograć w grę planszową, poczytać bajkę, pójść na spacer. Jest to jego niezbędny pokarm na każdym etapie życia. Jeżeli zacznie tego brakować, wcześniej lub później pojawia się konsekwencje. Brak czasu, uwagi i zainteresowania ze strony rodziców bardzo szybko wywołuje szukanie „pokarmu zastępczego”. Najpierw będzie to telewizja, komputer, później koledzy i koleżanki, którym się ufa bardziej niż rodzicom. W końcu długie wyjścia z domu, spędzanie czasu „gdzieś”, „z kimś”. Wielokrotnie dostrzega się brak tematów do rozmów, wzrastający dystans, chłód uczuciowy. Relacje ograniczają się tylko do wydawania poleceń i płacenia za różnorakie potrzeby.<br />
Wzrastanie w mądrości i łasce, a więc pełne kształcenie osobowości dziecka, wymaga bardzo konkretnego zaangażowania. Zapewnienie podstaw bytu materialnego to tylko mała część obowiązków rodzicielskich.</p>
<p>3. „Otoczcie je ciepłem waszej rodzicielskiej miłości”</p>
<p>W kolejnej części cytowanej wypowiedzi czytamy: „Jeśli chcecie obronić wasze dzieci przed demoralizacją i duchową pustką, które proponuje świat przez różne środowiska, a nawet szkolne programy, otoczcie je ciepłem waszej rodzicielskiej miłości i dajcie im przykład chrześcijańskiego życia”.<br />
Jako rodzice bardzo często przekonujemy się, że w codziennym życiu naszym dzieciom nie brakuje zewnętrznych zagrożeń. Niezależnie od tego, co my zaniedbujemy, jest jeszcze wiele zewnętrznych czynników, które mogą znacznie osłabić i zniekształcić osobowość dziecka. W przedstawionej wypowiedzi odnajdujemy bardzo prostą receptę na przekazywanie dziecku stałej dawki „środka uodparniającego” i sposób chronienia.</p>
<p>A. Rodzicielska miłość.<br />
Czas i uwaga to bardzo konkretny sposób otaczania ciepłem rodzicielskiej miłości. Ale konieczne jest jeszcze zapewnianie dziecka o tym, że jest kochane i najważniejsze. Nie może zabraknąć słów o miłości. One bardzo tego potrzebują w każdym okresie swojego życia. Potrzebują także przytulenia, odczucia fizycznej bliskości. Nie może także zabraknąć pochwał, dostrzeżenia wykonanej pracy plastycznej, uradowania się wywiązaniem się z obowiązków domowych. Dziecko bardzo chce czuć, że jest ktoś, komu na nim zależy, że jest komuś potrzebne, że rodzice uczestniczą w jego doświadczeniach. Na ten temat jest bardzo dużo literatury[3]. Zatrzymam się tylko na aspekcie miłości. Jest ona najważniejszą potrzebą każdego człowieka, ale dziecka szczególnie. Chce być ono kochane przez rodziców i chce mieć kogo kochać. Jest ona jego podstawową potrzebą. Ale miłość, jakiej dziecko potrzebuje jako gleby do najlepszego wzrostu, to nie uczucie, którym „oblewa” go rodzic. Owszem, tej także. Dlatego trzeba mu często powtarzać: „mama/ tato ciebie kocha”. Ono chce być kochane, chce o tym wiedzieć i to czuć, chce to słyszeć. Jednak najważniejszym źródłem miłości, właśnie tej, której dziecko najbardziej potrzebuje, jest miłość, jaką rodzice obdarzają się wzajemnie. Dziecko nade wszystko pragnie, aby tatuś kochał mamę, a mama tatusia! Jako ojciec, to, co najcenniejszego mogę dać moim dzieciom, to kochać ich matkę. Dlatego wielokrotnie powtarzam słowa: „najlepszą inwestycją dla dzieci jest inwestycja w swoje małżeństwo”.<br />
Miłość rodziców względem siebie jest najcenniejszym źródłem wszelkich pozytywnych uczuć dla dziecka. Jest to najskuteczniejszy „zbiornik”, z którego chce ono nieustannie czerpać, aby ładować swój „akumulator” emocjonalny i uczuciowy. Można zaryzykować twierdzenie, że jeżeli rodzice cały wysiłek włożą w rozwijanie i pielęgnowanie miłości małżeńskiej, wówczas nie muszą już tego wysiłku za wiele wkładać w formowanie osobowości dziecka. Może jest to zbyt ryzykowne podejście do spraw wychowania, ale jako mąż, rodzic i wychowawca coraz mocniej przekonuję się o jego prawdziwości. Uobecnianie miłości małżeńskiej, która jest konieczna do prawidłowego i pełnego rozwoju dziecka, wymaga konkretnego wysiłku. Jest to ze strony rodziców szereg konkretnych zachowań. Sam sposób zwracania się do siebie, szacunek, postawa służby, uznanie przez małżonków, że są dla siebie najważniejszymi osobami. To także widziane przez dzieci miłe gesty, przytulenia się, wypowiadane komplementy, zapewnienia o miłości. Takie zachowania i słowa tworzą w domu „aurę”, w której dziecko najlepiej się czuje, w której chce przebywać. Tworzą najbardziej optymalny klimat rozwoju. Dom taki przyciąga i nie wywołuje odczucia chęci ucieczki.</p>
<p>Nic nie zastąpi miłości rodziców względem siebie. Trzeba mieć pełną świadomość, że jeżeli wychowuje się dziecko w pojedynkę, wówczas nie otrzyma ono nigdy tego jednego konkretnego rodzaju miłości. Można „stawać na głowi”, obsypywać dziecko prezentami, bez przerwy mówić mu, że się je kocha. Nigdy to nie zaspokoi mu podstawowej potrzeby miłości, jaką jest uczucie rodziców względem siebie. Miłość jednego rodzica, jest tylko częścią miłości, koniecznej dla dziecka, ale nie tą najważniejszą. Jeżeli dziecko jest w „aurze” miłości, którą mają wobec siebie rodzice, otrzymuje wówczas wszystko, czego potrzebuje. Nie jest mu już wówczas konieczna miłość pojedynczego rodzica. Ale jeżeli jest wychowywane tylko przez mamę lub tatę, to jego miłość, nawet jeżeli będzie w najwyższym stopniu, nie dostarczy dziecku tego, co jest mu niezbędne. Muszą być tego w pełni świadomi rodzice samotnie wychowujące dziecko. Dlatego rozwód, odejście współmałżonków od siebie jest tak wielką tragedią dla dziecka, jest to „mała śmierć” dla niego. Nie z powodu utraty jednego z rodziców (często może się spotykać z jednym i drugim i jest przez nich zapewniane o miłości, obdarowywane kosztownymi prezentami), ale ze względu na utratę miłości rodziców względem siebie, utratę życiodajnego klimatu, utratę niezbędnego pokarmu, którego nic nie zastąpi.</p>
<p>Jest to szczególnie bolesna prawda, w przypadku odejścia jednego ze współmałżonków i utworzenia związku z inna osobą. Pozostawiony współmałżonek ma przekonanie o niezawinieniu, ale i odczucie wielkiej bezradności. Zostaje też świadomość, że od tej pory dziecku brakować będzie podstawowego pokarmu i źródła zaspokojenia jego potrzeb emocjonalnych i uczuciowych. Co wówczas? Jak ukazałem wyżej, rodzice wierzący, trwający w szczególnym przymierzu z Bogiem, mają zawsze możliwość znalezienia rozwiązania, nawet najtrudniejszych problemów. W takiej sytuacji, która może trwać już do końca życia (podobnie jest ze śmiercią jednego z rodziców), tę brakującą część uczucia, zrekompensować może tylko Bóg. Wymagać to będzie nieustannej współpracy, gorliwej modlitwy za dziecko, zawierzenia dziecka Bogu i Jego Matce. Trzeba w pewny momencie tak powiedzieć Niebieskiemu Ojcu: „Widzisz Panie co się stało. Nie zależnie od przyczyn i proporcji winy, mając pełną świadomość zła, które się dokonało, oddaję Tobie moje dzieci. Tylko Ty jesteś w stanie zaspokoić w pełni potrzebę brakującej miłości. Zrób to Boże i czyń tak zawsze”. Niezbędna będzie wręcz nieustanna modlitwa za dzieci, niepoliczalna ilość odmawianych Różańców. Ale tak trzeba i nie ma innego wyjścia. Bóg bardzo chętnie wysłuchuje próśb rodziców, ale z naszej strony nie może zabraknąć konkretnego wysiłku w postaci modlitwy, ofiary, życia sakramentalnego, wierności przykazaniom.</p>
<p>B. Przykład chrześcijańskiego życia<br />
Zgodnie ze słowami Papieża, obok miłości, drugim warunkiem ochrony dziecka przed zagrożeniami jest przykład rodziców. Bardzo często można spotkać się z przekonaniem, że za religijne wychowanie dziecka, za jego formację, stosunek do praktyk, nauczanie prawd wiary odpowiedzialni są księża i katecheci. Szczególnie mocno prawda ta uwidacznia się w okresie przygotowania dziecka do Uroczystości I Komunii Świętej. To my rodzice i tylko my zobowiązujemy się wobec Boga przekazać naszemu potomstwu zasady wiary. Kościół i katecheza wspiera nas w realizacji tego obowiązku, ale nie może tego zrealizować za nas. Jednak w istocie problemu nie chodzi o przerzucanie odpowiedzialności, tylko o rozumienie, że nic nie jest w stanie wpoić dziecku najważniejszych zasad skuteczniej jak przykład rodziców. Jest to najlepszy i najbardziej delikatny sposób kształcenia. Nie jest nawet potrzebne uczenie dziecka formułek i prawd. Wsiąkają one w delikatną osobowość naturalnie i niepostrzeżenie.</p>
<p>Uczenie modlitw najlepiej dokonuje się przez wspólne, głośne odmawianie ich w ramach modlitwy rodzinnej. Jeżeli rodzice razem z dziećmi klękają do wieczornego pacierza, w trakcie którego wypowiadają słowa znanych modlitw, urozmaicanych w zależności od czasu liturgicznego, wówczas dziecko bardzo łagodnie przyswaja je sobie. Modlitwa nawet z malutkim „szkrabem”, pozornie nie skupionym, kładącym się, baraszkującym na pościeli, jest wspaniałym i skutecznym sposobem wspólnego stawania przed Bogiem i formacji. W miarę dorastania dziecko włącza się do modlitwy, powtarzając ich treści wraz z rodzicami. W kolejnym etapie może ono już samo prowadzić wiele modlitw, czytać litanie, fragmenty Pisma Świętego. Nie zależnie od wieku dzieci, realizację modlitwy rodzinnej trzeba potraktować jako najważniejszy i podstawowy sposób formacji religijnej w rodzinie. Ale główną wartością takich działań jest przed wszystkim wspólne spotkanie z naszym Najlepszym Ojcem i codzienne zawierzanie mu swojego życia i konkretnych problemów. Jezus zapewnia, że wysłuchuje przed wszystkim takich modlitw, które zanoszone są we wspólnocie:</p>
<p>„ Dalej, zaprawdę, powiadam wam: Jeśli dwaj z was na ziemi zgodnie o coś prosić będą, to wszystkiego użyczy im mój Ojciec, który jest w niebie. Bo gdzie są dwaj albo trzej zebrani w imię moje, tam jestem pośród nich” ( Mt 18, 19-20).</p>
<p>Jest to ważna obietnica, którą małżonkowie i rodzie chrześcijańscy powinni odnieść do siebie i korzystać z niej codziennie, w każdej sytuacji, ale szczególnie w chwilach największych problemów. Być może, nie modląc się razem, zaniedbujemy możliwość skutecznej pomocy. W rodzinie nie powinno zabraknąć wspólnego wołania do Boga o znalezienie pracy, mieszkania, o jedność w małżeństwie, zdrowie i w wielu innych sprawach istotnych dla każdej rodziny.</p>
<p>„Bądźcie też świadomi- pisze w innym miejscu Jan Paweł II- że Pan wzywa was do nowej i głębszej współpracy. Powierza wam bowiem zadanie codziennego towarzyszenia tym dzieciom na drodze do świętości. Wy sami starajcie się być święci, abyście mogli je prowadzić do tego ostatecznego celu chrześcijańskiego życia. Nie zapominajcie, że świętość potrzebuje chrześcijaństwa wyróżniającego się przede wszystkim sztuką modlitwy”[4]. Przechodzimy tu już na wyższy poziom wymagań stojących przed rodzicami, mającymi dawać przykład chrześcijańskiego życia. Niezależnie od modlitwy realizowanej z dziećmi, dającej wspaniałe możliwości karmienia się strawą duchową całej rodzinie, będąca też ważnym elementem świadectwa, rodzice muszą stawać się święci! Punktem wyjścia do rozwijania w sobie takiej postawy jest osobisty stosunek rodzica do Boga.</p>
<p>W przeważającej większości ludzie żyjący na naszym globie uznają istnienie Boga. Nie jest możliwe trwanie w świadomości istnienia Boskiej Istoty nie potwierdzając tego konkretnymi zachowaniami. W znanym stwierdzeniu „wierzący nie praktykujący” zawarta jest sprzeczność. Z biologicznego punktu widzenia jest także sprzecznością pragnienie życia i rozwijania się bez dostarczania dla organizmu niezbędnych składników odżywczych. W odniesieniu do funkcji biologicznych „wierzący niepraktykujący” mogło by brzmieć: „żyjący nie jedzący”. Pojedyncza osoba, uznająca się za wierzącą, musi robić coś bardzo konkretnego, aby sobie i Bogu, którego istnienie uznaje, potwierdzać fakt wiary. Musi dostarczać sobie pokarmu duchowego, niezbędnego nie tylko do rozwoju, ale także do trwania w świadomości bycia wierzącym, uznawania Osoby, do której można się zwrócić w trudnych chwilach, szczególnie kiedy zawodzą ludzkie sposoby. Jeżeli człowiekowi zależy na rozwoju duchowym, na rozwijaniu swoich relacji z Bogiem, powinien realizować systematyczne działania, będące sposobem otwierania się na Bożą łaskę, na dostarczanie sobie pokarmu duchowego niezbędnego do życia. Coraz mocniej potwierdza się prawda, że nie tylko do życia duchowego. Obecność Boga w świadomości człowieka jest dla niego źródłem siły i nadziei niezbędnej we wszystkich dziedzinach egzystencji. Owo karmienie się pokarmem potrzebnym dla duchowego rozwoju odbywa się na różne sposoby. Ale najbardziej podstawowym jest modlitwa, czyli oddanie Bogu konkretnego odcinka czasu z ukierunkowaniem swoich myśli na Niego.</p>
<p>W zakresie religijnego wychowania dziecka, kiedy chcemy przekazać mu, wpoić wartości ewangeliczne, początkiem musi być modlitewne życie rodziców. Składa się na nie zarówno systematyczne czytanie Pisma Świętego, gorliwa modlitwa indywidualna i małżeńska, regularna spowiedź. Ale fundamentem tych wszystkich praktyk, które realizujemy w domu, jest systematyczny udział w Mszy św. Wielokrotnie spotykamy się z sytuacją posyłania dziecka do kościoła. Jest to wielkie nieporozumienie. W dłuższej perspektywie takie postępowanie nie przyniesie żadnego efektu. Dziecko ma chodzić do kościoła nie dlatego, że tak każą rodzice, ale z powodu naturalnej potrzeby, którą przejmuje od rodziców, poprzez wspólny z nimi udział w niedzielnej Uczcie Eucharystycznej i w czasie innych świąt.</p>
<p>Przykład rodziców, w rozwijaniu potrzeby dążenia do świętości, przejawiać się musi także w uznaniu Kościoła i jego nauki, życiu zgodnym z zasadami moralnymi, uznaniu autorytetu hierarchii kościelnej. Relatywizm w postawie rodziców, czyli wybieranie sobie takich zasad, które odpowiadają i odrzucanie niewygodnych, z jednoczesnym krytykowaniem duchowieństwa, jest postawą bardzo niebezpieczną i gorszącą, jest antyświadectwem. Jako osoby obdarzone wolna wolą możemy postępować zgodnie z własnymi odczuciami, ale deklarując się jako wierzący, przyjmując sakramenty i obdarowując nimi swoje dzieci, musimy stawiać sobie wysokie wymagania. Pamiętając także o zobowiązaniach wobec Boga, ale może przede wszystkim o wielkim dobrodziejstwie, jakie płynie dla rodziny ze stałej współpracy ze Stwórcą, działającym przez Kościół.</p>
<p>Ojcze, to wielkie i trudne zobowiązanie. Zapewne nie do końca byliśmy świadomi, tego, jakiego zadanie się podejmujemy, ale jako Twoje dzieci, nie musimy się obawiać, że coś zepsujemy. Przecież zawsze Jesteś obok nas. Bardzo Ci dziękujemy, za nasze kochane maleństwa, za ten wielki dar i owoc naszej miłości, za wielki skarb, którym nas obdarowałeś. Pomagaj tak żyć, abyśmy tego skarbu nie zmarnowali. Amen.</p>
<p>[1] Homilia Ojca Świętego, Zakopane, 7 czerwca 1997r.</p>
<p>[2] Por. L.R. Llorente, „Chrzest, radość wiary”, Kraków 2002 r., s. 71-74.</p>
<p>[3] Polecam szczególnie: R. Campbell, „Twoje dziecko potrzebuje ciebie”, Kraków 1990 r. , „Twój nastolatek potrzebuje ciebie”, Kraków 1991 r.</p>
<p>[4] Jan Paweł II, „Prowadźcie wasze dzieci do świętości”, L’Osservatore Romano, 3/2003 r., s. 26.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://malzenstwo.zw.pl/?feed=rss2&amp;p=74</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Powołanie do małżeństwa</title>
		<link>http://malzenstwo.zw.pl/?p=72</link>
		<comments>http://malzenstwo.zw.pl/?p=72#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 22 Sep 2009 09:26:58 +0000</pubDate>
		<dc:creator>admin</dc:creator>
				<category><![CDATA[Wykłady rodzinne]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://malzenstwo.zw.pl/?p=72</guid>
		<description><![CDATA[Powołanie do małżeństwa jest pierwszym powołaniem każdego człowieka, jest prapowołaniem, z którego tworzą się wszelkie inne rodzaje powołań. Każdy człowiek powołany jest najpierw do małżeństwa. Taki jest odwieczny porządek ustanowiony przez Boga.
1.     Problem pojęciowy
Powinno się skończyć z mówieniem o kryzysie rodziny, o wartości rodziny, o duszpasterstwie rodzin, o konieczności pomocy rodzinie. [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Powołanie do małżeństwa jest pierwszym powołaniem każdego człowieka, jest prapowołaniem, z którego tworzą się wszelkie inne rodzaje powołań. Każdy człowiek powołany jest najpierw do małżeństwa. Taki jest odwieczny porządek ustanowiony przez Boga.</p>
<p>1.     Problem pojęciowy<br />
Powinno się skończyć z mówieniem o kryzysie rodziny, o wartości rodziny, o duszpasterstwie rodzin, o konieczności pomocy rodzinie. Rodzina jest wspólnotą wtórną, jest owocem małżeństwa. Stwórca od początku powołał do istnienia człowieka w małżeństwie, a dopiero z niego powstała rodzina. Mamy więc do czynienia z kryzysem małżeństwa, z wartością małżeństwa, z koniecznością podjęcia działań zmierzających do podniesienia poziomu rozumienia istoty małżeństwa. Przestawienie akcentów i zamiana pojęć jest konieczne także z tego powodu, że używanie terminu rodzina, tam , gdzie w zdecydowanej większości chodzi o małżeństwo, powoduje zakrywanie istoty, odchodzenie od niej, zapominanie. Jan Paweł II  nauczał: „Rodzina jest instytucją, u podstaw której stoi małżeństwo. Nie można w życiu wielkiego społeczeństwa ustawić prawidłowo rodziny, nie ustawiając prawidłowo małżeństwa. Nie znaczy to jednak, że małżeństwo należy traktować tylko i wyłącznie jako środek do celu, którym jest rodzina. Jakkolwiek bowiem małżeństwo naturalną drogą prowadzi do jej zaistnienia i powinno być na nią otwarte, to jednak przez to samo małżeństwo bynajmniej nie zatraca się w rodzinie. Zachowuje ono swą odrębność jako instytucja, której wewnętrzna struktura jest inna, różna od wewnętrznej struktury rodziny”. [1]</p>
<p>2.     Uzasadnienie biblijne<br />
„We czci niech będzie małżeństwo pod każdym względem i łoże nieskalane, gdyż rozpustników i cudzołożników osądzi Bóg” ( Hbr 13,4).<br />
Owo „we czci”, greckie  τίμίος ( timios) znaczy: drogocenne, szacowne, drogie, otoczone czcią.<br />
Święty Piotr używa tego słowa, kiedy pisze nam o wartości krwi Chrystusa:<br />
      „Wiecie bowiem, że z waszego, odziedziczonego po przodkach, złego postępowania zostaliście wykupieni nie czymś przemijającym, srebrem lub złotem, ale drogocenną krwią Chrystusa, jako baranka niepokalanego i bez zmazy” (1 P 1, 18-19).<br />
Natomiast św. Paweł w znanym tekście zwanym „Mistyką małżeństwa” dodaje: „Dlatego opuści człowiek ojca i matkę, a połączy się z żoną swoją, i będą dwoje jednym ciałem. Tajemnica to wielka, a ja mówię: w odniesieniu do Chrystusa i do Kościoła” ( Ef 5,31-32).<br />
Dowiadujemy się z tych tekstów, że sakramentalny związek mężczyzny i kobiety jest tak cenny jak drogocenna krew Chrystusa i tak swięty jak Najświętszy Sakrament.<br />
Dlaczego jest tak cenne, dlaczego ma taką wartość? Bo takim stworzył je Bóg: „Stworzył więc Bóg człowieka na swój obraz, na obraz Boży go stworzył: stworzył mężczyznę i niewiastę. Po czym Bóg im błogosławił, mówiąc do nich: «Bądźcie płodni i rozmnażajcie się, abyście zaludnili ziemię i uczynili ją sobie poddaną” ( Rdz 1, 27-28).<br />
W Talmudzie znajdujemy następujący komentarz do tego fragmentu:<br />
·         „Osoba nie pozostająca w małżeństwie żyje bez radości, bez błogosławieństwa, bez dobra”<br />
·        „ Nieżonaty mężczyzna nie jest w pełni człowiekiem”<br />
·        „Znalezienie sobie żony jest rzeczą tak ważną, że człowiekowi wolno sprzedać zwój Tory w celu zawarcia małżeństwa”<br />
·        „ Domem mężczyzny jest jego żona”</p>
<p>3. Wnioski:<br />
1. Człowiek od początku zaistniał nie jako pojedyncza osoba, lecz jako małżeństwo[2].<br />
2.  Małżeństwo jest najlepszą płaszczyzną realizacji głównego zadania, jakie staje przed każdym człowiekiem- stawanie się na obraz i podobieństwo Boże.<br />
3. Jest najlepszą płaszczyzną realizacji wszelkich zasad ewangelicznych, szczególnie Przykazania Miłości Boga i bliźniego[3].<br />
4. Nosimy w sobie predestynację, naturalny przymus życia w małżeństwie[4]. </p>
<p>W tym miejscu rodzi się pytanie: Co z osobami żyjącymi z celibacie i w samotności? Na tę wątpliwość odpowiedź dał Jezus:<br />
„Rzekli Mu uczniowie: «Jeśli tak ma się sprawa człowieka z żoną, to nie warto się żenić».  Lecz On im odpowiedział: «Nie wszyscy to pojmują, lecz tylko ci, którym to jest dane. Bo są niezdatni do małżeństwa, którzy z łona matki takimi się urodzili; i są niezdatni do małżeństwa, których ludzie takimi uczynili; a są i tacy bezżenni, którzy dla królestwa niebieskiego sami zostali bezżenni. Kto może pojąć, niech pojmuje»” (Mt 19,10-12).<br />
     Jest to fragment wymagający szerszego rozwinięcia.<br />
Kwestie poruszone przez Jezusa w rozmowie z faryzeuszami, szczególnie podkreślenie nierozerwalności małżeństwa, jako jedności stworzonej przez Boga, przerosły uczniów[5]. Wzrastając w wielowiekowej tradycji byli przekonani, że we wręczeniu listu rozwodowego nie ma żadnej nieprawidłowości. Kiedy jednak wysłuchali wyjaśnienia Jezusa uświadomili sobie wartość małżeństwa i wielkość własnego powołania. Dlatego wielu uznało, że prościej jest nie wchodzić w związek małżeński. Dopowiedzenie Jezusa okazało się konieczne, chociaż z dwukrotnym zastrzeżeniem, że prawda ta jest bardzo trudna do zrozumienia, a tym bardziej do zrealizowania. Wyrażenia: „Nie wszyscy to pojmują” oraz „Kto może pojąć, niech pojmuje”, stanowią klamrę spinającą zasadniczą treść wyjaśnienia. Musimy to odczytywać, jako podkreślenie, że powołanie do małżeństwa i rezygnacja z niego jest szczególnym sposobem działania łaski Bożej, jest tajemnicą, której odkrywanie musi dokonywać się poprzez bardzo intensywną współpracę ze Stwórcą.<br />
W zasadniczej części wypowiedzi wyróżnić można kilka istotnych szczegółów. Najpierw stwierdzenie: „Bo są niezdatni do małżeństwa”. Zgodnie z tymi słowami, sięgając także do wypowiedzi wcześniejszej: „Czy nie czytaliście, że Stwórca od początku stworzył ich jako mężczyznę i kobietę”, słyszymy przypomnienie, że wszyscy ludzie powołani są do życia w małżeństwie. Człowiek został stworzony nie jako pojedyncza osoba, ale jako małżeństwo (por. Rdz 1, 27-28). Wszyscy są do niego predysponowani, są uzdolnieni, posiadają naturalne możliwości, ale także naturalny przymus do życia w takiej formie. Wymieniając kategorie osób niezdolnych do małżeństwa Jezus wyłącza je poza nawias, oddziela od całości, którą stanowią osoby żyjące w monogamicznych związkach małżeńskich.<br />
„Są i tacy bezżenni, którzy dla królestwa niebieskiego sami zostali bezżenni”.<br />
Jezus dotyka tu bardzo delikatnej kwestii powołanie do służby Bożej w postaci dobrowolnej rezygnacji z małżeństwa. Najpierw podkreśla, że wszyscy w naturalny sposób predysponowani są do życia w związku małżeńskim, ukazując jednocześnie wielką wartość takiej relacji, wynikającej z faktu stworzenia jej od początku. Ale w tym miejscu swojego nauczania podkreśla, że z tej wartości można czasami świadomie zrezygnować. Jest to wyjątkowy rodzaj niezdolności. Jest to złożenie Bogu ofiary z siebie, rezygnacja z części swojej natury na rzecz królestwa niebieskiego. Punktem wyjścia do realizacji takiej formy bezżenności jest świadomy wybór. Najpierw musi nastąpić uzmysłowienie sobie wartości małżeństwa, odczucie naturalności przymusu życia w takim związku, naturalności posiadanych predyspozycji i piękna takiego stanu. Uświadomienie sobie, że jest to najlepszy, najbardziej optymalny grunt rozwoju w człowieku najszlachetniejszych cech. Dopiero w sytuacji, kiedy rozumie się już, jaką wartością jest małżeństwo, może nastąpić świadoma decyzja rezygnacji z tej rzeczywistości i zgodzenie się, aby Bóg wypełnił tę przestrzeń, którą w małżeństwie wypełnia współmałżonek. Bez uświadomienia sobie wartości małżeństwa, nie jest się w stanie podjąć świadomej decyzji o bezżenności dla królestwa niebieskiego. Tu także możemy mówić o niezdolności psychicznej i emocjonalnej do stanu duchownego, spowodowanej okaleczeniem w wyniku nieudanego związku małżeńskiego rodziców celibetariusza. Trzeba mieć tego jasną świadomość: pełna decyzja o rezygnacji z małżeństwa możliwa jest dopiero po uświadomieniu sobie wartości związku mężczyzny i kobiety. Składając Bogu dar trzeba być świadomym tego, co się ofiarowuje. Wówczas taka decyzja ma pełną wartość i jest niezagrożona, albo zagrożona w bardzo małym stopniu. Warto w przypadku kryzysu wartości powołań zapytać o stan świadomości istoty małżeństwa, o warunki wzrastania młodego człowieka, o wartości obrazu związku małżeńskiego przekazanego mu przez rodziców. Jeżeli nie jest z tym najlepiej, warto w trakcie kształcenia osób przygotowujących się do życia w bezżenności podjąć głęboką formację z zakresu przybliżenia wartości i wielkości powołania małżeńskiego, aby były one  w pełni świadome z czego rezygnują i jak wielką wartość ma ich ofiara. </p>
<p>4. Wartość kapłaństwa<br />
Na tym tle możemy podjąć refleksję nad wartością stanu duchownego. Wartość kapłaństwa, czy może nawet wyższość tego stanu (ale także każdej innej formy życia konsekrowanego) w tym się wyraża, że składa się Bogu dar z największej wartości, jaką człowiek dysponuje: dar ze swojego małżeństwa. Największą wartością dla każdego człowieka jest małżeństwo, do którego został stworzony i do którego w naturalny sposób jest w pełni predysponowany. Małżeństwo jest także największą wartością z tego powodu, że stanowi najbardziej optymalny grunt dla rozwoju i realizacji najwznioślejszych wartości. Jest płaszczyzną umożliwiającą zaistnienie na obraz i podobieństwo Boga poprzez realizację przykazania miłości. Szczególnie drugi opis stworzenia człowieka potwierdza to twierdzenie. Sam Bóg dostrzega, że człowiekowi potrzebna jest pomoc, niezbędna jest mu obecność drugiej osoby, aby miał wobec kogo realizować najwznioślejsze ideały, aby miał za kogo oddawać życie, komu służyć (por. Rdz 2,18-20).<br />
Decydując się na bezżenność dla królestwa niebieskiego rezygnuje się z małżeństwa, dokonuje się świadomego wyboru, ale nie między dwoma drogami, dwoma możliwościami. Nie ma dwóch dróg, dwóch możliwości realizacji powołania do życia. Jest tylko jedna droga:  życie w małżeństwie. Do tej formy powołani są wszyscy. Tak Bóg zaplanował od początku, stwarzając człowieka na swój obraz, nie w pojedynkę, lecz w tej konkretnej wspólnocie:<br />
„Stworzył więc Bóg człowieka na swój obraz, na obraz Boży go stworzył: stworzył mężczyznę i niewiastę. Po czym Bóg im błogosławił, mówiąc do nich: «Bądźcie płodni i rozmnażajcie się, abyście zaludnili ziemię i uczynili ją sobie poddaną” ( Rdz 1, 27-28). Prawdę tę potwierdza Jezus w stwierdzeni: „Bo są niezdolni do małżeństwa&#8230;”, zaznaczając, że wszyscy powołani są do życia w małżeństwie, a tylko niektórzy są niezdolni to tego stanu (o czym już pisałem wyżej). Jest tylko taka droga i jest to element doskonałości stworzenia. Całe dzieło stworzenia dlatego jest bardzo dobre, jest doskonałe, że, jako tak stworzone, opiera się na monogamicznym związku mężczyzny i niewiasty, na doskonałej i fundamentalnej wspólnocie ludzi połączonych pobłogosławionym związkiem, będącej podstawą wszelkich relacji międzyludzkich. Trzeba mieć tego jasną świadomość: zostaliśmy stworzeni do życia w małżeństwie, do tego jesteśmy predestynowani na płaszczyźnie duchowej, psychicznej, uczuciowej i biologicznej. Decydując się na bezżenność, wiedząc, że jest się przeznaczonym do małżeństwa, składa się świadomie Bogu dar z największej wartości, jaką się posiada, ze swojego małżeństwa (przyszłego). Jest to najcenniejszy dar, jaki człowiek może Bogu ofiarować. Jest to dar cenniejszy od życia. Życie się posiada, jest się żywym, więc nie można złożyć Bogu daru z życia, pozostając żywym, chyba, że będzie to męczeńska ofiara. Natomiast wiedząc, że jest się stworzonym do małżeństwa, rozumiejąc, że nie ma lepszej drogi życia dla człowieka, ma się możliwość zrezygnowania z tej drogi, dla tego konkretnego celu: dla królestwa niebieskiego.<br />
W tym znaczeniu jest to droga doskonała, gdyż opiera się na doskonałej ofierze, na darze z najdoskonalszej wartości, jaką dysponuje człowiek. Doskonałość Jezusa i w tym się wyrażała, że jako mężczyzna powołany do małżeństwa, zrezygnował On z tej formy, złożył Ojcu dar ze swojego małżeństwa (a więc i ojcostwa biologicznego). Wówczas, pozostając uzdolnionym do małżeństwa i rodzicielstwa, wchodzi się w takie relacje, ale na płaszczyźnie duchowej. W tym znaczeniu kapłaństwo jest czymś wyższym od małżeństwa, bo jest stanem zaistniałym przez złożenie daru z małżeństwa.<br />
Nie jest to inna droga, lecz wyższy poziom tej samej drogi, drogi życia małżeńskiego. Wszyscy idą tą droga, realizują tę fundamentalną formę powołania, na której w pewnym momencie można, mając głęboką świadomość wartości małżeństwa, złożyć z niego Bogu dar doskonały. Stając się wówczas bezżennym, pozostając na tej drodze, wchodząc na wyższy jej poziom. W konsekwencji doprowadza to do zaistnienia na tej jednej drodze funkcji, której celem jest służenie wszystkim małżeństwom. Można zaryzykować stwierdzenie, że cała misja Kościoła, rozpowszechnianie Królestwa Bożego, prowadzenie do zbawienia, realizacja wszystkich ideałów ewangelicznych dokonuje się w małżeństwie, przede wszystkim i najpierw w nim (z niego w naturalny sposób przenika na inne płaszczyzny życia międzyludzkiego). Dlatego wszelkie formy życia w bezżeństwie dla Królestwa, istnieją po to, aby służyć małżeństwom, wspierać je w realizacji swojej misji i powołania.<br />
Można również w małżeństwie ponosić bardzo wielkie ofiary, ale najwyższym poziomem ofiary w małżeństwie jest rezygnacja z niego dla Królestwa Bożego. </p>
<p>5. Inna droga<br />
 W wyjątkowych przypadkach rezygnacja z małżeństwa nie musi być związana z podjęciem życia konsekrowanego. Jeżeli osoba decyduje się na rezygnację z małżeństwa na rzecz obiektywnego dobra, poświęcając się jakiemuś dziełu, ze świadomością, że jest to wielka misja, której realizacja nie była by możliwa w połączeniu z życiem małżeńskim i ze stratą dla tego życia, wówczas także możemy mówić o bezżenności dla Królestwa. Ale trzeba mieć świadomość, że nie jest to ucieczka przed małżeństwem z powodu lęków i, że cel, dla którego się poświęca jest rzeczywiście wielkim dobrem, dla którego można poświęcić małżeństwo. Jest to kwestia bardzo delikatna, dlatego Jezus podkreśla, że nie jest łatwo zrozumieć wszystkich szczegółów tej problematyki, ale szczególnie tajemnicy Bożego powołania. Nie jest łatwo, ale nie jest to niemożliwe. Można to zrozumieć, podejmując bardzo intensywną współpracę z Bogiem, starając się pojąć dzięki mądrości, mającej swoje źródło w Bogu. Nigdy nie przez wysiłek tylko samego ludzkiego umysłu.<br />
Przedstawiona refleksja nie wyczerpuje problemu, może jednak przyczynić się do poszerzenia spojrzenia na wartość powołania do małżeństwa i stanu duchownego. W obliczu kryzysu małżeństwa, coraz częściej przejawiającego się w rezygnacji z tej drogi, konieczne jest podejmowanie głębokiej refleksji nad jego wartością, także z perspektywy życia w bezżenności.</p>
<p>Wracamy do wniosków płynących z opisu stworzenia małżeństwa:<br />
5. Małżeństwo jest najlepszym gruntem rozwoju i funkcjonowania człowieka na każdej płaszczyźnie i we wszystkich dziedzinach. Warunkuje jakość tego, co robimy, warunkuje sukcesy we wszystkich dziedzinach życia. Od jakości małżeństwa zależy jakość rodziny, narodu, parafii, Kościoła.<br />
     6. Jest warunkiem rozwoju i jakości całej społeczności, także na płaszczyźnie ekonomicznej: „Podstawą rozwoju ekonomicznego społeczeństwa jest trwałe, monogamiczne, heteroseksualne małżeństwo, koncentrujące się na inwestycjach „specyficznych”. Najoczywistszym i najczęstszym przykładem takich inwestycji „specyficznych” stanowią dzieci” [6].<br />
      7. Od jakości małżeństwa zależy ilość i jakość powołań: „W dzieciach moralnie osieroconych nie zdołają się rozwinąć ziarna powołania. Jeżeli jednak (rodzina) będzie rzeczywiście „domowym Kościołem”, a więc miejscem w którym Jezus Chrystus żyje i  działa, będziecie taż jakby pierwszym seminarium, gdzie dzieci będą mogły uczyć się pobożności, modlitwy i miłości do Kościoła oraz otrzymają solidną formację ludzką, która jest fundamentem całej formacji kapłańskiej”[7].<br />
8. Warunkuje rozwój i funkcjonowanie dzieci i młodzieży na wszystkich płaszczyznach, dlatego „Najlepszą inwestycją dla dzieci jest inwestycja w swoje małżeństwo”, ale też: „Takie będą Rzeczypospolite, jakie w nich małżonków miłowanie”.<br />
Miłość rodziców względem siebie jest najcenniejszym źródłem wszelkich pozytywnych uczuć dla dziecka. Jest to najskuteczniejszy „zbiornik”, z którego chce ono nieustannie czerpać, aby ładować swój „akumulator” emocjonalny i uczuciowy.</p>
<p>Karol Wojtyła, „Miłość i odpowiedzialność”, Lublin 2001r, s.194-195.</p>
<p>[2] „Człowiek stał się ‘obrazem i podobieństwem’ Bożym nie tylko przez swoje człowieczeństwo, lecz także przez komunię osób, którą mężczyzna i kobieta tworzą od samego początku. Człowiek staje się obrazem Bożym nie tyle w momencie samotności, ile w momencie komunii”, Jan Paweł II, katecheza podczas audiencji generalnej, 14.11.1979r., cyt. za: ”Sprawy rodziny”, 76/4/2006r., s.17</p>
<p>[3] „Małżeństwo i rodzina stanowią pierwszą płaszczyznę zaangażowania społecznego katolików świeckich”, Jan Paweł II, Christifideles laici”, p.23.</p>
<p>[4] „Jesteśmy genetycznie zaprogramowani do małżeństwa i rodzicielstwa- twierdzą naukowcy”, Allan C. Carlson, szef Międzynarodowego Komitetu Przygotowawczego Światowego Kongresu Rodzin, „Drogie dzieci”, Ozon, nr 19, (56), maj 2006r.</p>
<p>[5] Por. bp K. Romaniuk, o. A. Jankowski, ks. L Stachowiak, Komentarz praktyczny do Nowego Testamentu, Poznań- Kraków 1999 r., s. 113.</p>
<p>[6]„,Gary S. Becker, nagroda Nobla z ekonomii w 1992 r. za: „Ekonomiczną teorię zachowań ludzkich”. W tym: Teoria małżeństwa.</p>
<p>[7]  Jan Paweł II, Orędzie na XXXI Światowy Dzień Modlitwy o Powołania, 26.12.1993r.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://malzenstwo.zw.pl/?feed=rss2&amp;p=72</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Mąż marnotrawny</title>
		<link>http://malzenstwo.zw.pl/?p=70</link>
		<comments>http://malzenstwo.zw.pl/?p=70#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 22 Sep 2009 09:26:14 +0000</pubDate>
		<dc:creator>admin</dc:creator>
				<category><![CDATA[Wykłady rodzinne]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://malzenstwo.zw.pl/?p=70</guid>
		<description><![CDATA[Bezpośrednią inspiracją do napisania poniższej refleksji stała się treść przypowieści „O synu marnotrawnym”. Ten znany teks, zapisany przez św. Łukasza, stanowi ciągle zachętę do zastanawianie się nad swoim życiem, nad miejscem przebywania, stanem wewnętrznym. Niewątpliwie bardzo dużo wskazań znajdują w nim rodzice i wychowawcy. Jednak okazuje się, że także małżonkowie mogą w tym opowiadaniu odnaleźć [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Bezpośrednią inspiracją do napisania poniższej refleksji stała się treść przypowieści „O synu marnotrawnym”. Ten znany teks, zapisany przez św. Łukasza, stanowi ciągle zachętę do zastanawianie się nad swoim życiem, nad miejscem przebywania, stanem wewnętrznym. Niewątpliwie bardzo dużo wskazań znajdują w nim rodzice i wychowawcy. Jednak okazuje się, że także małżonkowie mogą w tym opowiadaniu odnaleźć czytelne recepty na rozwiązanie wielu problemów swojego stanu. Zatrzymajmy się na krótkim fragmencie:</p>
<p>„Niedługo potem młodszy syn, zabrawszy wszystko, odjechał w dalekie strony i tam roztrwonił swój majątek, żyjąc rozrzutnie” ( Łk 15, 13).</p>
<p>Z tekstu tego i dalszych stwierdzeń dowiadujemy się, że ów młodszy syn po pewnym czasie przebywania poza domem popadł w stan wielkiego upadku moralnego, który ojciec po powrocie nazwał jednoznacznie: „był umarły, zaginął” ( Łk 15, 32). Dziś możemy powiedzieć, że żył on w stanie grzechu śmiertelnego, pozbawiony możliwości zbawienia. W bardzo podobnej sytuacji znajduje się każdy współmałżonek po zdradzie, po odejściu z inną osobą, zwracając się w stronę grzechu, nałogu, innych wartości niż zapisane w Ewangelii. Owo odejście nie koniecznie musi być fizycznym opuszczeniem domu. Może to być wyjście ze świata wartości i życie w świecie bez Jezusa, wejście w ciemność grzechu. Brzmienie tytułu opracowania wynika z faktu, że zdecydowanie częściej w małżeństwie osobą odchodzącą jest mąż. Jak wykazuję w innych tekstach nie jest to przypadek. Mężczyzna z racji swoich naturalnych predyspozycji, żyjąc raczej w świecie, dążąc do zaspokojenia swoich ambicji poza domem, jest bardziej narażony na pokusy zaangażowania się w związki z innymi kobietami. Wynika to także z istnienia u mężczyzny biologicznego mechanizmu rodzenia się zainteresowania kobietą poprzez zmysł wzroku.  Co w określonych sytuacjach, znacznie częściej niż kobietę, naraża mężczyznę na odczuwanie niebezpiecznych pokus pogłębiania znajomości, za względu na dostrzeganą atrakcyjność kobiety. </p>
<p>Żyjąc w stanie duchowego i fizycznego upadku zagubiony syn wzbudza w sobie głęboką refleksję: „Zabiorę się i pójdę do mego ojca i powiem mu: Ojcze, zgrzeszyłem przeciw Bogu i względem ciebie” ( Łk 15, 18). Był to moment całkowitego wewnętrznego przeobrażenia, od którego zaczęła się droga fizycznego powrotu. Jednak głównym warunkiem takiej decyzji w świadomości młodzieńca była pewność, że ojciec ciągle na niego czeka! Syn tylko dlatego mógł pomyśleć, że wyruszy w drogę powrotną, gdyż wiedział, że jest gdzieś tam daleko dom rodzinny, miejsce, do którego może powrócić, a w nim czekająca na niego osoba. Być może ojciec w jakiś sposób potwierdzał gotowość przyjęcia syna pod dach domu rodzinnego, możliwe, iż wysyłał służbę z zapewnieniami, że tęskni i czeka. Istnieje także duże prawdopodobieństwo, iż w czasie pożegnania ojciec powiedział odchodzącemu synowi to bardzo ważne stwierdzenie: „Pamiętaj, że zawsze możesz wrócić, będziemy na ciebie czekać, cokolwiek zrobisz będziemy cię kochać i tęsknic za tobą, będziemy się za ciebie modlić”.   Być może ta świadomość i pamięć wypowiedzianych słów ułatwiły podjęcie decyzji o powrocie. Nie można zlekceważyć także ewentualności, że ojciec wiele czasu poświęcał na modlitwę, prosząc Dobrego Boga o wpłynięcie na postawę syna, o jego nawrócenie, powstanie z upadku, powrót.</p>
<p>Podobnie sytuacja może wyglądać w małżeństwie. Współmałżonek, od którego odeszła ukochana osoba ( odeszła fizycznie lub duchowo, np. w grzech, nałóg) musi się nieustannie modlić o powrót, ale także zapewniać, że ten zagubiony zawsze może wrócić,  że jest kochany i oczekiwany. Zapewnienia, w miarę możliwości, powinny być kierowane słownie, ale także przez stworzenie w domu atmosfery oczekiwania, nie odepchnięcia. Konieczne jest także zapewnianie o wybaczeniu, gotowości pomocy w powstaniu. Wówczas, jeżeli w świadomości osoby, która odeszła pojawi się delikatne odczucie chęci zmiany sytuacji, powstania, „zabrania się i pójścia”, będzie ono potęgowana myślą, że  są osoby, które czekają, że istnieje miejsce, do którego można wrócić. </p>
<p>Jakże często interpretujemy tę przypowieść w odniesieniu do dziecka, osoby wychodzącej ze wspólnoty, zdradzającej jakieś wartości, rzadko dostrzegając w niej zachętę do przyjęcia właściwej postawy wobec zagubionego współmałżonka. Syn marnotrawny może być typem odchodzącego męża, zamieszkującego z inną kobietą, trwoniącego pieniądze, ale i mozolenie gromadzony majątek duchowy, zamieniającego w ruinę wewnętrzne bogactwo żony, dzieci i całej rodziny, niszczącego sobie i najbliższym opinię w środowisku, stając się powodem zgorszenia.  Natomiast ojciec może być wzorem żony, bardzo zranionej, ale czekającej, bezwarunkowo wybaczającej, nie czyniącej wyrzutów, modlącej się i  zapewniającej o gotowości przyjęcia małżonka pod dach. Współmałżonek zagubiony często dopuszcza do siebie nieśmiałą myśl o powrocie, ale nie znajduje motywacji, słysząc wyrzuty, wiedząc o zamkniętych przed nim drzwiach, a być może o zajęciu jego miejsca przez inną osobę. Niestety postawa czynienia wyrzutów współmałżonkowi, odrzucanie go, kierowanie pod jego adresem złości, jest postawą starszego syna z przypowieści. A adresatem wyrzutów jest w istocie sam Bóg, który przebacza największemu grzesznikowi, jeżeli ten uznaje swoją winę i wyraża chęć powrotu na drogę Przykazań. To właśnie Ojciec Niebieski zachęca skrzywdzonego współmałżonka do przyjęcia z otwartymi ramionami powracającego krzywdziciela, do przywrócenia do wcześniejszej godności, włożenia na palec obrączki, wyeksponowania zdjęcia ślubnego. Zachęca do rozpoczęcia wszystkiego od nowa, radowania się z powrotu, do wyprawienia uczty. Może ona mieć wymiar ponownej uczty weselnej z zaproszeniem gości, aby radość z nawrócenia nabrała wymiaru publicznego, jako zademonstrowanie na zewnątrz radości wewnętrznej, ale i formą zadośćuczynienia po dokonaniu publicznego zgorszenia.  Taka uczta jest też zachętą dla środowiska do podobnego postępowania, do wybaczania, wyczekiwania, traktowania osoby zdradzającej, jako wartościowej i kochanej. Jest też wyrażeniem radości z powodu ponownych narodzin już nie tylko dla domu, dla rodziny, dla małżeństwa, ale przede wszystkim narodzin dla nieba: „Był umarły, a znów ożył; zaginął, a odnalazł się” ( Łk 15, 24). Nie może być większego powodu do radości i ucztowania, jak powrót człowieka do życia z Jezusem, powrót do życia sakramentalnego i „zmartwychwstanie” małżeństwa.</p>
<p>Cała przypowieść, a szczególnie postawa ojca,  jest zachętą dla zranionego współmałżonka do wybaczenia, czekania, wytrwałości, zachętą do zapewniania o miłości, stwarzania w domu atmosfery wyczekiwania. Jest zachętą do informowania tej zagubionej osoby o czekaniu, miłości, wybaczeniu, tęsknocie. Można tu także odnaleźć wzór postawy, jaką trzeba przyjąć po powrocie, nie czynienia wyrzutów, nie oczekiwania rekompensaty, zapomnienia o krzywdach i wielkiego radowania się.</p>
<p>Taka postawa nie jest łatwa. W przypadku zdrady i odejścia jawi się wręcz jako nie możliwa do osiągnięcia. Jednak małżeństwo sakramentalne zawsze ma w bezpośredniej bliskości Jezusa, gotowego pomagać, dodającego nadziei, ukazującego możliwość wyjścia nawet z najbardziej beznadziejnej sytuacji. Po odejściu współmałżonka Jezus pozostaje i można prosić Go o powrót, nawrócenie, przejrzenie, ale także o umiejętność pełnego wybaczenia, o pomoc w zapomnieniu krzywd, pokochaniu na nowo. Z Jezusem jest to możliwe. Wówczas będzie On wyraźnie obecny w kolejnej Kanie Galilejskiej, wraz ze swoją Matka i uczniami, którymi w takiej sytuacji stają się sami małżonkowie.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://malzenstwo.zw.pl/?feed=rss2&amp;p=70</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Do czego powołana jest rodzina?</title>
		<link>http://malzenstwo.zw.pl/?p=68</link>
		<comments>http://malzenstwo.zw.pl/?p=68#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 22 Sep 2009 09:25:24 +0000</pubDate>
		<dc:creator>admin</dc:creator>
				<category><![CDATA[Wykłady rodzinne]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://malzenstwo.zw.pl/?p=68</guid>
		<description><![CDATA[Do czego powołana jest rodzina?
Zagadnienie powołania jest w tym roku wnikliwie analizowane. Jako mąż i ojciec pragnę zastanowić się nad celem mojego życia tu na ziemi, nad zadaniem  jakie postawił przede mną Stwórca.  Chciałbym, aby ta refleksja pomogła wszystkim w odkryciu i realizacji piękna i wielkości głównego powołania osób świeckich.
Jako punkt wyjścia musimy [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Do czego powołana jest rodzina?</p>
<p>Zagadnienie powołania jest w tym roku wnikliwie analizowane. Jako mąż i ojciec pragnę zastanowić się nad celem mojego życia tu na ziemi, nad zadaniem  jakie postawił przede mną Stwórca.  Chciałbym, aby ta refleksja pomogła wszystkim w odkryciu i realizacji piękna i wielkości głównego powołania osób świeckich.<br />
Jako punkt wyjścia musimy przyjąć starożytny tekst biblijny, zapisany ponad trzy tysiące lat temu, a dziś będący bardzo aktualnym. Ciągle się nim zachwycam i odkrywam kolejne płaszczyzny treści, które trzeba znać, może właśnie szczególnie w 2007 roku. Oto ten tekst:<br />
„Stworzył więc Bóg człowieka na swój obraz, na obraz Boży go stworzył: stworzył mężczyznę i niewiastę. Po czym Bóg im błogosławił, mówiąc do nich: «Bądźcie płodni i rozmnażajcie się, abyście zaludnili ziemię i uczynili ją sobie poddaną; abyście panowali nad rybami morskimi, nad ptactwem powietrznym i nad wszystkimi zwierzętami pełzającymi po ziemi»” (Rdz 1, 27-28).</p>
<p>Miłość</p>
<p>Najpierw musimy się ucieszyć, że jesteśmy stworzeni na podobieństwo Boże. To fascynująca prawda pozwalająca łagodzić wiele napięć spowodowanych odczuciem niedosytu, zawiedzionych oczekiwań ze strony współmałżonka, dziecka. Najbliższe mi osoby: moja żona, moje dzieci są obrazem Boga! Dobry Ojciec zna je doskonale, wie o ich (i moich także) wadach, niedoskonałościach i kocha ich takimi, jacy są. A oni rzeczywiście są Jego odbiciem. Nie wolno mi samolubnie obrażać się, odwracać, narzekać mając tak wielki dar obok siebie, jakim są moi najbliżsi. Ale owo podobieństwo do Boga to także największe zadanie, jakie staje przed nami tu na ziemi, a więc pierwsze i najważniejsze powołanie każdego człowieka! Św. Jan Apostoł i Ewangelista  z genialnym wyczuciem definiuje Stwórcę: „Bóg jest miłością” (1J 4, 8.16). A ponieważ jesteśmy stworzeni na Jego obraz i podobieństwo, wiec: Ja jestem miłością, jest nią moja żona, mój syn, moja jedna i druga córka! Czyż to nie fascynująca i porywająca prawda?  Wszyscy wokół mnie, wszyscy ludzie na świecie, będący odbiciem Boga, są … . A tyle wokół nas zła? Tak, jesteśmy stworzeni do miłości, powołani do niej. Nosimy w sobie najbardziej naturalny kod genetyczny, w pełni uzdalniający nas do życia miłością, do realizacji jej we wszelkich relacjach, jednak skażenie grzechem pierworodnym bardzo utrudnia nam wywiązywanie się z tego zadania.<br />
Jednak Bóg nas nie pozostawił bezradnymi i skazanymi na niepowodzenie. Na drogach życia sakramentalnego znajduje się wiele niewyczerpanych źródeł, z których stale możemy korzystać.<br />
Jak w relacjach rodzinnych, wobec najbliższych osób, wypełniać nasze podstawowe powołanie? Tu znowu przychodzą nam z pomocą bardzo konkretne słowa z Ksiąg Natchnionych: „Owocem zaś ducha jest: miłość, radość, pokój, cierpliwość, uprzejmość, dobroć, wierność, łagodność, opanowanie” ( Ga 5,22-23). Jeśli jeszcze do tego dodamy słowa ze znanego „Hymnu o miłości” świętego Pawła: „Miłość cierpliwa jest, łaskawa jest. Miłość nie zazdrości, nie szuka poklasku, nie unosi się pychą; nie dopuszcza się bezwstydu, nie szuka swego, nie unosi się gniewem, nie pamięta złego; nie cieszy się z niesprawiedliwości, lecz współweseli się z prawdą. Wszystko znosi, wszystkiemu wierzy, we wszystkim pokłada nadzieję, wszystko przetrzyma” (1 Kor 13,4-7), otrzymujemy wyczerpującą receptę. Bardzo lubię te teksty, gdyż są bardzo czytelne, jasne i konkretne. Dzięki nim rozumiem, że im więcej mam wobec moich najbliższych łagodności, opanowania, cierpliwości, dobroci, radości, tym bardziej staję się ikoną Stwórcy w swoim środowisku, a więc skuteczniej  realizuję moje główne powołanie. </p>
<p>Małżeństwo</p>
<p>Ciągle mocno podkreślam sobie i innym, że stawanie się na podobieństwo Boga, poprzez realizację miłości, ma się dokonywać najpierw i przede wszystkim wobec współmałżonka i dzieci. Skąd pewność, co do tej właśnie kolejności? To także jest zapisane w naszym głównym cytacie. Kiedy spojrzymy na końcówkę wersetu 27 i początek 28: „&#8230;stworzył mężczyznę i niewiastę. Po czym Bóg im błogosławił, mówiąc do nich: «Bądźcie płodni i rozmnażajcie się,…”, nie możemy mieć wątpliwości, że podstawowym, pierwszym środowiskiem, w którym musimy realizować nasze najważniejsze zadanie tu, na ziemi, jest małżeństwo i rodzina. Ta prawda jest również cudowna i genialna! W naturalny sposób jesteśmy „zaprogramowani” do tego, aby wszystkie prawdy ewangeliczne realizować w swoim pierwotnym środowisku. Bóg nie stworzył człowieka jako osoby samotnej i do życia w samotności. Jesteśmy stworzeni do życia w małżeństwie i  rodzinie, i w tych wspólnotach, relacjach tworzyć mamy swoje podobieństwo do Dobrego Ojca. Ważna jest tu kolejność wymieniania podstawowych środowisk człowieka. Potwierdza ją Jan Paweł II: „Komunia małżeńska stanowi fundament, na którym powstaje szersza komunia rodziny, rodziców i dzieci, braci i sióstr pomiędzy sobą, domowników i innych krewnych” („Familiaris Consortio”, punkt  21). Najpierw współmałżonek, potem pozostali członkowie rodziny. Ta hierarchia osób w rodzinie, jest jednym z głównych warunków jej właściwego funkcjonowania.<br />
W pierwszej kolejności jesteśmy więc powołanie do małżeństwa, a następnie do rodzicielstwa. Realizacja owych pięknych wyżej przytoczonych słów z Listów św. Pawła musi następować również w takiej kolejności. I wówczas skutecznie rozwijać  się będzie zależność, że to od jakości małżeństwa zależy jakość rodziny, parafii i całego Kościoła i narodu.<br />
Powołanie do małżeństwa jest w pewnym sensie „prapowołaniem”. Tu także można mówić o swoistym przymusie, predestynacji. Nawet naukowcy udowodniają, że każdy człowiek jest „genetycznie zaprogramowany” do życia w małżeństwie. Jest to więc podstawowa wspólnota, w której dokonywać ma się realizacja wszelkich prawd ewangelicznych, ale też najlepszy, optymalny sposób przeżycia ziemskiej wędrówki. Coraz więcej konkretnych argumentów przemawia za tym twierdzeniem. Dowiadujemy się, że osoby żyjące w małżeństwie są zdrowsze i żyją dłużej, że to właśnie małżeństwo warunkuje rozwój ekonomiczny społeczeństwa, i że ono jest niekwestionowanie najlepszym środowiskiem „tworzenia” nowego życia i  jego rozwoju. Nie dawno zapoznałem się z opracowaniem Gary Beckera, laureata nagrody Nobla z dziedziny ekonomii, który udowodnił, że: „Podstawą rozwoju ekonomicznego społeczeństwa jest trwałe, monogamiczne, heteroseksualne małżeństwo, koncentrujące się na inwestycjach „specyficznych”. Najoczywistszym i najczęstszym przykładem takich inwestycji „specyficznych” stanowią dzieci”. </p>
<p>Rodzicielstwo</p>
<p>Z treści rozważanego przez nas tekstu biblijnego płynie także przesłanie zobowiązanie do rodzicielstwa: „Po czym Bóg im błogosławił, mówiąc do nich: «Bądźcie płodni i rozmnażajcie się, abyście zaludnili ziemię i uczynili ją sobie poddaną»”. Jest rzeczywiście wyraźne zobowiązanie. Małżeństwo sakramentalne jest w posiadaniu wielkiego daru, którym jest stały i nieograniczony dopływ Bożej łaski. Jednak podstawowym i najskuteczniejszym sposobem  otwierania się na ten dar jest otwartość na rodzicielstwo. Lubię to wyrażać słowami: „Im więcej dzieci w małżeństwie, tym więcej Bożego błogosławieństwa”. Jakże wiele refleksji się tu rodzi. Najpierw trzeba podkreślić, że zamykanie się na dar nowego życia, na potomstwo, unikanie poczęcia, odkładanie ze względu na uwarunkowania ekonomiczne, karierę zawodową, jest nieporozumieniem. Potwierdza nie rozumienie fundamentalnej prawdy, że małżeństwo powołane jest najpierw do realizacji miłości, do jej urzeczywistniania, ale najpełniej dokonuje się to przez rodzicielstwo. Znowu przywołajmy słowa Jana Pawła II: „A ponieważ według zamysłu Bożego rodzina została utworzona jako „głęboka wspólnota życia i miłości”, przeto na mocy swego posłannictwa ma ona stawać się coraz bardziej tym, czym jest, czyli wspólnotą życia i miłości w dążeniu, które &#8211; podobnie jak każda rzeczywistość stworzona i odkupiona &#8211; znajdzie swoje ostateczne spełnienie w Królestwie Bożym” („Familiaris Consortio”, punkt  17).<br />
Smucę się, kiedy słyszę stwierdzenia, wypowiadane przez młodych małżonków sakramentalnych, że nie chcą mieć dzieci, boją się je mieć z powodów materialnych, odkładają poczęcie ze względu na pracę, karierę, dokształcanie. A przecież sam Jezus nie pozostawi wątpliwości, że nic tak mocno nie urealnia Jego obecność pośród małżonków, jak dzieci: „Kto przyjmuje jedno z tych dzieci w imię moje, Mnie przyjmuje” ( Mk 9, 37 ). Poprzez dzieci, dzięki nim w rzeczywistość małżeństwa kolejny raz wkracza Chrystus, przebywając z rodziną, zamieszkując pod tym samym dachem, dzieląc z nią radości i smutki.<br />
W 10 rozdziale Ewangelii Markowej zamieszczony jest fragment ukazujący zachowanie Jezusa wobec uczniów w związku z dziećmi. Biorąc pod uwagę wypowiadane tu słowa dostrzegamy, że Nauczyciel stawia je jako wzór i potwierdza, że dzieci są najważniejsze w rodzinie: „Przynosili Mu również dzieci, żeby ich dotknął; lecz uczniowie szorstko zabraniali im tego.  A Jezus, widząc to, oburzył się i rzekł do nich: «Pozwólcie  dzieciom przychodzić do Mnie, nie przeszkadzajcie im; do takich bowiem należy królestwo Boże. Zaprawdę powiadam wam: Kto nie przyjmuje królestwa Bożego jak dziecko, ten nie wejdzie do niego». I biorąc je w objęcia, kładł na nie ręce i błogosławił je” ( Mk 10, 13 – 16).<br />
 Oburzenie Jezusa jest bardzo ładne, takie ludzkie. Trochę się zdenerwował na uczniów, którzy mimo swego wieku i doświadczenia nie rozumieli, że dzieci są wielkim skarbem dla każdej społeczności. Wcześniej ( w wersetach od 1 do 12, rozdz. 10) Mistrz wyjaśnił, że małżeństwo jest święte, nierozerwalne ze względu na Boga, a potem dodał, że także ze względu na obecność w nim dzieci. One staja się pomocnikami Stwórcy w dziele budowania trwałości małżeństwa. Ze względu na ich świętość, czystość, piękno wewnętrzne, bliskość Boga małżonkowie zobowiązani są dążyć do pełnej jedności, do świętości.<br />
I tu jest sedno tej pięknej zależności: z jednej strony my rodzice trudzimy się, realizując konkretne zadania, pogłębiające  relacje naszych dzieci z Bogiem, z drugiej On sam, w stopniu zapewne znacznie większym, obdarowuje nas wielorakimi łaskami, wynikającymi tylko z faktu obecności dzieci w rodzinie.<br />
Przez kontakt z małym dzieckiem zawsze u człowieka dorosłego pobudzają się pozytywne uczucia. To, co przyciąga do maleństwa to głównie jego niewinność i świętość. W małym dziecku, w stopniu nieporównywalnym do człowieka w kolejnych etapach życia, obecne są w najwyższym stopniu Boże cechy: czystość, dobroć, szczerość, łagodność, miłość. Każdy z nas, dorosłych, wartości te musi w sobie wyrabiać poprzez ciężka pracę, małe dziecko ma je w pełni. Podobny magnetyzm, przyciąganie i emanowanie dobrem, mają w sobie nieliczne dorosłe osoby i wówczas jest w nas pragnienie przebywania z nimi, przytulenia się. Świętość  małego dziecka nie jest nam obojętna. Odczuwamy ją, rozbudza naszą wrażliwość, przypomina o drodze, którą musimy przejść, o wysiłku który trzeba podjąć.</p>
<p>Dziecko jest dla małżeństwa, rodziny, otoczenia wielką szansą, pomocą, ale i zobowiązaniem. Pomaga ucieszyć się i uwierzyć, że świętość jest możliwa, ale i konieczna. Jest zadaniem, lecz także fascynującą przygodą, niewyobrażalną perspektywą, której mały fragment ukazuje nam Boże Dziecię ze żłóbka Betlejemskiego i każde maleństwo leżące w wózeczku. Nie można mieć wątpliwości, że dzieci stają się pomocnikami Stwórcy w dziele budowania trwałości małżeństwa i świętości rodziny. </p>
<p>Atmosfera domu rodzinnego</p>
<p>„Jezus zaś czynił postępy w mądrości, w latach i w łasce u Boga i u ludzi”  (Łk 2,52).<br />
 Jestem przekonany, że św. Łukasz Ewangelista, autor przytoczonych słów, miał wspaniałych rodziców. Wzrastał zapewne w atmosferze miłości, ciepła, dobroci i wzajemnego poświęcenia. Oczyma wyobraźni widzę jego matkę, wykonującą codzienne czynności z uśmiechem na twarzy. Widzę szczęśliwą kobietę piekącą podpłomyki, mielącą ziarno, sprzątającą izbę, dojącą kozę. Widzę ojca, zwracającego się do swojej żony z szacunkiem, łagodnością, delikatnością i wyrozumiałością. Zdobywającego środki na utrzymanie rodziny, rozmawiającego z synem, tłumaczącego małemu chłopczykowi zasady Tory. Św. Łukaszowi, który wyrósł na szlachetnego młodzieńca, nie zabrakło ciepła i miłości w rodzinnym gnieździe. Wychowywał się i rozwijał w dobrych, można by rzec, optymalnych warunkach, mimo, że jego rodzina mieszkała w kraju, znajdującego się od kilku pokoleń pod okupacją Rzymu.<br />
Na jakiej podstawie można snuć takie przypuszczenia? Dość wyraźnie wskazuje na to klimat trzeciej Ewangelii. Ktoś, kto od najmłodszych lat nie napełniał się ukazanymi wartościami, nie mógłby chyba napisać tylu pięknych słów o rodzinie, o relacjach małżeńskich, o miłości wybaczającej. Biorąc do ręki tekst Łukaszowy, czytając pierwsze jego rozdziały, od razu odczuwamy wyjątkowy klimat rodzinny. Historia zbawienia, już nie narodu wybranego, a całej ludzkości, rozpoczęta w Palestynie, zapoczątkowana była w zwyczajnej rodzinie. Największe Boże dzieła od początku nierozerwalnie wiążą się z rodziną.<br />
Zanim św. Łukasz zrelacjonował wydarzenia związane z życiem Jezusa, ukazał życie krewnych Maryi. Widzimy wspaniałych małżonków Elżbietę i Zachariasza, którzy: „Byli sprawiedliwi wobec Boga i postępowali nienagannie według wszystkich przykazań i przepisów Pańskich” (Łk 1,6). Kochani staruszkowie zostali w cudowny sposób obdarowani przez Boga potomstwem. Radość z poczęcia, ale i zwykłe troski, pragnie dzielić z nimi młodziutka palestyńska dziewczyna, będąca w stanie błogosławionym. Dopiero w obecności swojej  krewnej Maryja wypowiada przepiękny hymn uwielbienia Jahwe (por. Łk 1,46-55). W tej części Biblii znajdujemy jeszcze opis sceny narodzin Jana i nadania mu imienia, w którym także pojawia się ważny element rodzinny: „Gdy jej sąsiedzi i krewni usłyszeli, że Pan okazał tak wielkie miłosierdzie nad nią, cieszyli się z nią razem” ( Łk 1, 58). Po nadaniu imienia i obrzezaniu małego Janka, jego ojciec Zachariasz, napełniony Duchem Św., wypowiada słowa modlitwy, która obok „Magnifikatu”, uznana jest za najważniejszą modlitwę wyznawców Chrystusa ( por. Łk 1,68-80).</p>
<p>Do zrealizowania największych elementów Bożego Planu Zbawienia rodzina jest niezbędna. Sposób w jaki św. Łukasz opisał ten fragment historii, jest wyjątkowy ze względu na wyraźną obecność ciepła rodzinnego. Dostrzeżmy też ważny szczegół: obie modlitwy, Maryi i Zachariasza, wypowiedziane z natchnienia Bożego, wychwalające Stwórcę i Jego dzieła, zrodziły się w okolicznościach spotkań rodzinnych. Odwiedziny, pomoc, zatroskanie o stan starszej krewnej, rozmowa dwóch wybranych kobiet i rodzinno-sąsiedzka uroczystość stały się płaszczyzną wyrażenia największych prawd o zbawieniu.<br />
Taki sposób obrazowania możliwy był tylko dzięki osobistej wrażliwości Ewangelisty, która musiała kształtować się w środowisku wspaniałej rodziny, o klimacie podobnym do opisywanych.<br />
Dlaczego wiadomości te są potrzebne w naszej refleksji? Ponieważ jako rodzice chrześcijańscy powinniśmy mieć świadomość, że jeśli stworzymy Boży klimat w rodzinie, jeżeli będziemy małżonkami „sprawiedliwymi i postępującymi nienagannie”, możemy spodziewać się stałej pomocy Boga w realizacji swoich obowiązków. Możemy spodziewać się i oczekiwać nawet cudownego wsparcia. A nasze dzieci, wzrastające w tym klimacie, na pewno wyrosną na osoby wyjątkowe i wielkie. Może nasz syn, nasza córka, rozwijając się we właściwym klimacie rodzinnym, przepełnionym miłością, wyrośnie na osobę, która za kilka pokoleń wyniesiona zostanie na ołtarze. Może jeszcze za życia czyniąc: „postępy w mądrości, w latach i w łasce u Boga i u ludzi”  (Łk 2,52), stanie się kimś wyjątkowym, szczególnym, rozsiewającym wokół siebie ziarna dobra, prawdy, piękna i miłości.<br />
Tyle prawd na temat naszego powołanie zawiera natchnione Słowo Boże. Wczytując się w nie bardzo wyraźnie dowiadujemy się do czego Bóg nas wzywa. Jeżeli pojawiają się obawy, czy podołamy, to jako wierzący małżonkowie i rodzice usłyszmy słowa: „Lecz Pan mi powiedział: Wystarczy ci mojej łaski” (2 Kor 12,9).</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://malzenstwo.zw.pl/?feed=rss2&amp;p=68</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Małżeństwo żyje dzięki Eucharystii</title>
		<link>http://malzenstwo.zw.pl/?p=66</link>
		<comments>http://malzenstwo.zw.pl/?p=66#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 22 Sep 2009 09:24:31 +0000</pubDate>
		<dc:creator>admin</dc:creator>
				<category><![CDATA[Wykłady rodzinne]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://malzenstwo.zw.pl/?p=66</guid>
		<description><![CDATA[Małżeństwo żyje dzięki Eucharystii
 I.                  „Kościół żyje dzięki Eucharystii”. 
Słowa te rozpoczynają Encyklikę Jana Pawła II, poświęconą wartości Eucharystii. Wyrażają one fundamentalną prawdę z zakresu istnienia Mistycznego Ciała Chrystusa. Na mocy Jezusowego sakramentu wszystkie małżeństwa zostały wszczepione w [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Małżeństwo żyje dzięki Eucharystii</p>
<p> I.                  „Kościół żyje dzięki Eucharystii”. </p>
<p>Słowa te rozpoczynają Encyklikę Jana Pawła II, poświęconą wartości Eucharystii. Wyrażają one fundamentalną prawdę z zakresu istnienia Mistycznego Ciała Chrystusa. Na mocy Jezusowego sakramentu wszystkie małżeństwa zostały wszczepione w to Ciało, stały się jego częścią, dlatego śmiało możemy powiedzieć: Małżeństwo żyje dzięki Eucharystii.  Małżeństwo nie może żyć bez Eucharystii.<br />
Najmniejszą, podstawową i wyjściową (jako punkt wyjścia do wszelkich dalszych działań duszpasterskich), a jednocześnie fundamentalną komórką Kościoła jest małżeństwo. Nie pojedynczy człowiek i nie rodzina-jest ona wspólnotą wtórną, jest owocem małżeństwa-lecz komunia dwojga osób ustanowiona przez Boga. Powołanie małżeństwa jest wielkim i zawsze aktualnym zadaniem. Dzięki sakramentalności tego związku wyposażony został on w wyjątkowe możliwości, sprawiające, że wszystkie stojące przed nim zadania stają się wykonalne. Za najważniejszą misję uznać trzeba powołanie do bycia jednością, do bycia małżeństwem, do życia w komunii z sobą i z Bogiem. Aby wspólnota dwojga ludzi mogła otwierać się na pełnienie kolejnych funkcji, przede wszystkim rodzicielstwa i wychowania potomstwa, ewangelizacji, świadectwa, musi najpierw zrozumieć, uznać i realizować podstawowe zadanie samego małżeństwa-musi nim być! Być związkiem dwojga ludzi, w którym stają się jednym ciałem i jednym duchem, wypełniać zadanie budowania jedności, rozwijania miłości ofiarnej każdego dnia, przez spełnianie podstawowych obowiązków.<br />
Życie małżeńskie, zawsze, ale w obecnej sytuacji szczególnie, jest zadaniem bardzo trudnym do zrealizowania. Samo wypełnienie przysięgi małżeńskiej jest niełatwe. Przypomnijmy: miłość (ofiara z własnego życia), wierność (współmałżonek zawsze najważniejszy, jedyny), uczciwość (w każdym aspekcie życia, szczerość, prawdomówność), i bycie ze sobą zawsze, nie opuszczanie się w każdej sytuacji, ale szczególnie w trudnych chwilach. Czy możliwe jest zrealizowanie tych ideałów, które składają się na ową jedność, na bycie jednym ciałem i duchem? Bez środków nadprzyrodzonych małżonkowie nie zrealizują zadań wynikających z bycia tą wspólnotą, a cóż dopiero pozostałych obowiązków: rodzicielskich, zawodowych, społecznych.</p>
<p>   Małżeństwo, tak jak cały Kościół, albo przede wszystkim ono w Kościele, może realizować swoje powołanie głównie dzięki Eucharystii, ale także adoracji, modlitwie, lekturze Słowa Bożego, rekolekcjom. Na takie formy duchowego życia małżeństwa wyraźnie wskazuje Ruch Domowy Kościół. Jednak konieczne staje się, aby o warunkach tych mówić wszystkim małżonkom. Zwróćmy uwagę na wyjątkową zależność: skoncentrowanie się na posłannictwie małżeństwa, poświecenie mu całej energii, uznanie tych zadań za najważniejsze, przyczynia się niejako automatycznie do wzorowej realizacji pozostałych funkcji stojących przed małżonkami. Tylko wtedy będzie możliwe dobre wypełnianie wszelkich obowiązków, jeżeli właściwie realizuje się misję małżeństwa.<br />
W obrębie samego związku jest już tych celów tak wiele, że być może po ich uświadomieniu sobie rodzi się przekonanie niemożliwości ich zrealizowania. Nie można także nie dostrzec konkretnych czynników zewnętrznych bardzo mocno uderzających w trwałość małżeństwa. Myślę tu głównie o bardzo złej sytuacji ekonomicznej ogromnej większości rodzin, o lekceważeniu wielu zasad moralnych, nastawieniu na bogacenie się, często za wszelką cenę, ukazywanie  jako sytuacji naturalnej nietrwałości związków, częstej zmiany partnerów, życie bez sakramentów, lekceważenie tradycji i wartości religijnych. A jednocześnie słabego wsparcia tej instytucji ze strony organizacji, które wsparcia tego udzielić powinny. W tej sytuacji postawienie sobie za cel nadrzędny dążenie do wspólnego rozwoju duchowego, wewnętrznego, staje się koniecznym warunkiem trwania i ratowania małżeństwa. Źródłem szczególnego wsparcia  duchowego jest Eucharystia, dlatego warto pamiętać, że jest to: „pokarm dla słabych, którzy przeżywają swoje doświadczenie słabości i nie boją się go. To właśnie jest ich prawdziwą mocą”[2].<br />
Przedstawiona propozycja: regularny, częsty, wspólny i pełny udział w Mszy Św., adoracja Najświętszego Sakramentu,  systematyczna modlitwa, czytanie Słowa Bożego, udział w dniach skupienia, rekolekcjach często jawi się także jako niemożliwa do zrealizowania. Szokujący paradoks: jak możemy wypełnić misję, jaka stoi przed nami jako przed małżeństwem, jeżeli nie jesteśmy w stanie wypełnić, zrealizować warunków umożliwiających realizację zadań podstawowych, głównych? Spójrzmy na analogię: chcę być zdrowy, odporny na choroby, silny i sprawny, a jednocześnie nie spożywam posiłków; sporadycznie, dorywczo sięgam po jedzenie. Odmawiam sobie nie ze względu na brak tego pożywienia, tylko z powodu zaniedbywania, lenistwa, braku zorganizowania, lekceważenia. Głupi paradoks! Dlatego jeżeli nasza małżeńska strawa duchowa jest przez nas lekceważona, zaniedbywana, staje się zadaniem, na które nie ma czasu, uznajemy bowiem mnóstwo innych zadań za znacznie ważniejsze, to jest to smutne, bolesne i tragiczne. Twierdzenie, że brakuje nam czasu na wymieniane wcześniej podstawowe praktyki religijne jest twierdzeniem, że nie mamy czasu na nasze małżeństwo, jest zgodą na jego słabnięcie, anemię, chorobę, unicestwienie. </p>
<p>II. „A tak już nie są dwoje, lecz jedno ciało. Co więc Bóg złączył, niech człowiek nie rozdziela” (Mt 19, 6).</p>
<p>Zastanawiające jest powyższe stwierdzenie wypowiedziane przez Jezusa. Człowiekowi nie wolno rozdzielać tego, co złączył Bóg. Nie chodzi tu tylko o tworzone przez ludzi systemy prawne, dojące możliwość rozwiązania małżeństwa.<br />
 Sposób złączenia  przez Boga jest dla małżonków wielką tajemnicą. Mimo odrębności płci, osobowości, charakterów, wzorców wyniesionych z domów, Stwórca łączy męża i żonę w „jedno ciało”. Jest to jedna z tych prawd, których nie można do końca pojąć, a które urzeczywistniają się przez ich realizację.  Bardzo podobnie musimy potraktować tajemnicę Eucharystii. W niej także treści objawione przez Jezusa są trudne do ogarnięcia przez ludzki rozum, więc Jezus mówi: „To czyńcie na moją pamiątkę !” (Łk 22, 19). Mamy tę prawdę realizować, w niej uczestniczyć, nie zastanawiając się zbytnio nad istotą. Podobnie potraktować musimy prawdę o sakramentalności małżeństwa. Tego także nie trzeba pojmować, lecz realizować. Nie marnować czasu i wysiłku wkładanego w racjonalne wyjaśnienie, ale oddawać się praktykowaniu tych tajemnic, uczestniczyć w nich, urzeczywistniać przez działanie. „Jedno ciało” utworzone przez kobietę i mężczyznę w chwili zawarcia małżeńskiego przymierza z Bogiem, zawiera w sobie element nieprzeniknionej do końca tajemnicy, w której nie chodzi o pojmowanie, ale o realizację. Całe niniejsze opracowanie jest próbą przybliżenia najskuteczniejszych sposobów urzeczywistniania szczególnej prawdy wiary, jaką jest bycie przez małżonków organiczną jednością.<br />
Tę część rozważania pragnę poświęcić odpowiedzi na pytanie: Co małżonkowie powinni robić, aby się nie rozdzielać? Tak, to właśnie małżonkowie są tymi, którzy „najskuteczniej” niszczą jedność swojego związku. Nie zewnętrzne czynniki, albo inne osoby, lecz oni sami. I to wcale nie przez zdrady i odejścia, lecz poprzez zaniedbywanie tego, co przed rozpadem chroni. Rozdzielanie małżeństwa, a więc, tego, co Bóg złączył, przez małżonków, dokonuje się poprzez lekceważenie sakramentalności swojego związku. Za fundament małżeństwa, wymagający konkretnego zaangażowania, przez które realizuje się jego istotę, uznać trzeba modlitwę małżeńską, wspólny udział w Mszy św., noszenie obrączki, świętowanie rocznicy ślubu i nieustanną modlitwę za współmałżonka.<br />
Pragnę teraz zatrzymać się na istotnym aspekcie praktycznym. Ponieważ w zdecydowanej większości sakrament małżeństwa zawierany był przez nas w czasie Mszy św. musimy wiedzieć, że połączenie tych dwóch sakramentów podkreśla ich nierozerwalność i zależność. Nierozerwalność w znaczeniu braku możliwości urzeczywistniania prawd związanych z sakramentem małżeństwa bez stałego uczestniczenia małżonków w Uczcie Pańskiej. Jak w każdym sakramencie pełnia łaski Bożej „dociera” do osoby przez widzialne znaki. Konieczna jest realizacja konkretnych czynności, aby korzystać z nadprzyrodzonych dóbr. Nieporozumieniem jest więc bardzo powszechna praktyka udziału małżonków w Eucharystii osobno, o różnych godzinach, ewentualnie o jednakowej godzinie, ale siadających oddzielnie. Tak postępuje osoba samotna i jest to coś naturalnego, ale małżonkowie nie są „dwoje, lecz jedno ciało”. Aby to „jedno ciało” mogło w pełni uczestniczyć w duchowych darach płynących z Mszy św. , w elemencie znaku widzialnego musi być najpierw nie podzieloną jednością fizyczną. Zwyczajnie obok siebie, blisko, razem. Jest to bardzo ważna część znaku widzialnego, przez który małżeństwo otwiera się na niewidzialną łaskę. Tak przecież jest w chwili zawierania związku. Narzeczeni, a za chwilę małżonkowie, siedzą w bezpośredniej bliskości fizycznej, w taki sam sposób przyjmując Jezusa w czasie Komunii Św. Bardzo blisko siebie. Z definicji sakramentu wynika, że Boża łaska urzeczywistniana i udzielana jest przez konkretne zewnętrzne, widoczne czynności, gesty, słowa, przedmioty. Nie można zaprzeczyć, że na widzialny znak sakramentu małżeństwa składa się również bycie małżonków obok siebie, a w momencie najistotniejszym, składania przysięgi i udzielania błogosławieństwa, potrzebne jest trzymanie się za ręce. Dopiero fizyczna bliskość (i słowa przysięgi) umożliwia narzeczonym zaistnienie jako małżeństwo.<br />
Jeżeli jesteśmy zaproszeni jako małżeństwo na przyjęcie do bardzo ważnych dla nas osób, to niewyobrażalną sytuacją jest (bez konkretnej ważnej przyczyny) przyjście na przyjęcie o różnych godzinach, ale też siadanie oddzielnie. Małżonkowie idą na takie przyjęcie razem i siadają obok siebie. Najważniejszym przeżyciem dla małżeństwa jest zasiadanie do stołu z Jezusem. Dlaczego więc tak powszechnie lekceważony jest ten zewnętrzny sposób udziału?  Siadanie obok siebie jest też ważne z punktu widzenia przekazania sobie znaku pokoju. Jeżeli jesteśmy jako małżonkowie oddaleni od siebie np. po sprzeczce małżeńskiej, która bardzo często ma miejsce przed wyjściem do kościoła, to podanie sobie ręki przy przekazaniu znaku pokoju, jest daniem szansy Jezusowi, aby dokonał swoją łaską zbliżenia przez zewnętrzny gest i wysiłek małżonków. Podanie ręki, ucałowanie dłoni żony, nawet delikatne przytulenie[3] jest ważnym znakiem pojednania, wyrazem chęci zbliżenia, zapomnienia uraz, gotowości przyjęcia współmałżonka takim, jaki jest, z jego wadami. Jest to także bardzo ważne świadectwo jedności wobec dzieci i wspólnoty parafialnej. Łatwo jest podać rękę obcej osobie, ale bardzo ciężko współmałżonkowi, z którym jest się w tym momencie pokłóconym. Dlatego siadanie daleko jest też często ucieczką od problemu. Nie powinno się przystępować do Komunii Świętej bez wcześniejszego pojednania, nawet poprzez ten zewnętrzny gest, wyrażający gotowość, ale także dający Bogu możliwość pomocy w odbudowaniu poprawnych relacji. Prawda ta zawarta jest w słowach Jezusa: „Jeśli więc przyniesiesz dar swój przed ołtarz i tam wspomnisz, że brat twój ma coś przeciw tobie, zostaw tam dar swój przez ołtarzem, a najpierw idź i pojednaj się z bratem swoim. Potem przyjdź i dar swój ofiaruj! Pogódź się ze swoim przeciwnikiem szybko” (Mt 5, 23-25).</p>
<p> Przystąpienie do Komunii Świętej małżonków trzymających się za ręce jest także pięknym świadectwem i gestem zewnętrznym, potwierdzającym ich jedność z sobą i z Jezusem. Często rodzic podchodzi do Komunii trzymając za rękę dziecko, jest to bardzo ładne zachowanie, ale tak powinni czynić przede wszystkim małżonkowie, połączeni w związek sakramentalny.<br />
Oczywiście w miarę możliwości małżonkowie powinni w Eucharystii uczestniczyć jak najczęściej, nie tylko w niedzielę, ale także w ciągu tygodnia.<br />
Powyższe zasady dotyczą także udziału w nabożeństwach, pielgrzymkach, spotkaniach grup parafialnych- nie oddzielnie, co może przyczyniać się do rozbijania jedności, ale wspólnie w celu jej budowania. </p>
<p>III. „Bo co ty Panie pobłogosławisz, będzie błogosławione na wieki”(1 Krl 17, 27).</p>
<p>Jako człowiek żyjący w małżeństwie sakramentalnym jestem przekonany, że chyba nie ma drugiej takiej rzeczywistości, która była by tak mocno i konkretnie pobłogosławiona przez Boga jak małżeństwo. To błogosławieństwo obejmuje wszystkie dziedziny życia małżeńskiego, każdy jego szczegół. Oczywiście pod warunkiem wierności Bożemu Słowu i stałej współpracy ze Stwórcą.</p>
<p>Po zawarciu sakramentalnego związku małżeńskiego, trzeba mieć świadomość, że staje się przed najważniejszym zadaniem życiowym. Nie wolno jednak zapominać, że nie sprosta się temu zadaniu tylko o ludzkich siłach. Nie uda się urzeczywistnić tych pięknych obietnic, osiągnąć wielkiego i prawdziwego szczęścia, bez Chrystusa, który błogosławi związek i jest w nim stale obecny. Jezus daje bardzo konkretne zasady, pozwalające żyć w pełni i prawdziwe. Ukazuje prawdy ułatwiające małżonkom rozwijanie związku i korzystanie z błogosławieństwa na każdym etapie życie i we wszystkich jego dziedzinach. Ale uczciwie przestrzega, że ta droga nie jest łatwa: „Wchodźcie przez ciasną bramę. Bo szeroka jest brama i przestronna ta droga, która prowadzi do zguby, a wielu jest takich, którzy przez nią wchodzą. Jakże ciasna jest brama i wąska droga, która prowadzi do życia, a mało jest takich, którzy ją znajdują” (Mt 7, 13-14).</p>
<p>Droga życia małżeńskiego to cudowna przygoda, najbardziej fascynująca wspólna wędrówka w kierunku najpiękniejszego celu. Mamy na niej niegasnące źródło pomocy i nadziei. Stała obecność Jezusa jest największą wartością sakramentu małżeństwa.</p>
<p>Na jednej z podarowanych nam kartek przeczytałem: „Szczęście w małżeństwie to nie dar, lecz osiągnięcie”. Wielokrotnie młodzi ludzie zawierając małżeństwo mają przekonanie, że jakoś to będzie. Niestety, szczęście w małżeństwie nie jest ani darem, ani przypadkiem. Jest efektem bardzo konkretnego wysiłku i, trzeba to otwarcie powiedzieć, wielokrotnie realizowanego przez kilkadziesiąt lat! Przez całe, daj Boże, jak najdłuższe życie. Nie można nawet na chwilę sobie poluzować. Trzeba mieć tego jasną świadomość już w narzeczeństwie. Ale małżeństwo sakramentalne to najlepsze, najbardziej optymalne rozwiązanie dla człowieka. Każda inna forma związku mężczyzny i kobiety jest tylko czyś pośrednim, jest udawaniem, a także utrudnianiem sobie życia.</p>
<p>Budowanie głębokiej jedności w małżeństwie niezbędne jest, aby świat poznał całą prawdę o Jezusie: „Nie tylko za nimi proszę, ale i za tymi, którzy dzięki ich słowu będą wierzyć we Mnie; aby wszyscy stanowili jedno, jak Ty, Ojcze, we Mnie, a Ja w Tobie, aby i oni stanowili w Nas jedno, aby świat uwierzył, żeś Ty Mnie posłał” (J 17, 20-21).</p>
<p>Istotą małżeństwa, jako naturalnego związku mężczyzny i kobiety, jest jego sakramentalność. Istotą sakramentalności jest Jezus i Jego nauka-Dobra Nowina. Dla osób żyjących w małżeństwie wszelkie prawdy ewangeliczne powinny urzeczywistniać się najpierw w relacji do męża, żony. A prawdy te są nieprzemijające: „Trawa usycha, więdnie kwiat, lecz słowo Boga naszego trwa na wieki” (Iz 40, 8).</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://malzenstwo.zw.pl/?feed=rss2&amp;p=66</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Nauka o wartości małżeństwa</title>
		<link>http://malzenstwo.zw.pl/?p=63</link>
		<comments>http://malzenstwo.zw.pl/?p=63#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 22 Sep 2009 09:21:11 +0000</pubDate>
		<dc:creator>admin</dc:creator>
				<category><![CDATA[Nauka]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://malzenstwo.zw.pl/?p=63</guid>
		<description><![CDATA[„Jan Paweł II naucza, że prawda o małżeństwie nie tylko istnieje, ale jej odkrywanie jest pilne i niezbędne dla przyszłości świata”[1].
      Czasami słyszę słowa, że takie akcentowanie wartości małżeństwa, jakie wypływa z moich wykładów i pisanych tekstów, jest zbyt fundamentalistyczne. Tak wielka rola przypisywana małżeństwu, to przesada. A ja ze [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>„Jan Paweł II naucza, że prawda o małżeństwie nie tylko istnieje, ale jej odkrywanie jest pilne i niezbędne dla przyszłości świata”[1].</p>
<p>      Czasami słyszę słowa, że takie akcentowanie wartości małżeństwa, jakie wypływa z moich wykładów i pisanych tekstów, jest zbyt fundamentalistyczne. Tak wielka rola przypisywana małżeństwu, to przesada. A ja ze spokojem odpowiadam, że to nie moje wymysły. Już samo wczytanie się w Słowo Boże pokazuje wystarczająco jasno jak wielką, wręcz dominującą rolę w ludzkich działaniach zajmuje związek mężczyzny i kobiety, jak wielką godnością, ale i powołaniem zostali obdarowanie małżonkowie. Również Jan Paweł II przez swoje nauczanie nie pozostawia wątpliwości, co do nadrzędności tej wspólnoty. Ale w ostatnim okresie także wiele dziedzin nauki potwierdza nam prawdę, że to jakość małżeństwa warunkuje jakość wszystkiego w naszym doczesnym życiu.<br />
W ostatnim okresie udało mi się zebrać różne wypowiedzi, potwierdzające wartość małżeństwa. Poniżej ukazuję je, czasami dodając swój komentarz.</p>
<p>      1. „Dowody pokazują niezbicie, że ludzie żyjący w małżeństwie są zdrowsi fizycznie i psychicznie, żyją dłużej, mają więcej pieniędzy, mniej złych nawyków, takich jak palenie, czy nadużywanie alkoholu, i ogólnie rzecz biorąc są szczęśliwi (…). Z badań tych wynika, że małżeństwo daje wiele korzyści, i nie wynika to z faktu, że związki małżeńskie zawierają ludzie z reguły zdrowi. Korzyści te zauważane są zarówno wśród mężczyzn, jak i kobiet”[2].</p>
<p>     2. „Jesteśmy genetycznie zaprogramowani do małżeństwa i rodzicielstwa- twierdzą naukowcy”[3].<br />
Właśnie takie stwierdzenie pana Carlsona, jest bardzo czytelnym potwierdzeniem biblijnej treści z Rdz 1, 27, z której wysuwamy wniosek teologiczny, że człowiek od początku zaistniał nie jako pojedyncza osoba i nie do życia w samotności, ale jako małżeństwo i ta właśnie wspólnota, relacja, forma życia jest najlepszym sposobem przeżycia życia na ziemi. </p>
<p>     3. Małżeństwo warunkuje pokój w świecie. </p>
<p>„Prawidłowe relacje między mężczyzną a kobietą w rodzinie leżą u podstaw pokoju w świecie. Zaburzenie tych relacji skutkuje zaś nienawiścią, przemocą, wojną”[4].</p>
<p>Początkiem wojny jest nienawiść, agresja, rządza panowania. Osoba wzrastająca w atmosferze miłości swoich rodziców do siebie, karmiona najbardziej optymalnym pokarmem, w niewielkim stopniu, albo wcale, dopuści w sobie do rozwoju tych niebezpiecznych uczuć i postaw. Z całą pewności osoby dopuszczające się agresji i okrucieństwa pozbawione były miłości w rodzinie.<br />
Błogosławiona matka Teresa z Kalkuty często powtarzała, iż nie powinniśmy się dziwić, że są wojny, jeżeli matki decydują się na zabicie dzieci w swoim łonie. Nie ma większego poziomu okrucieństwa, ponad ten, kiedy w łonie matki mordowane jest bezbronne dzieciątko. Ale przecież doskonale wiemy, że żadna kobieta, żona prawdziwie (a nie egoistycznie) kochana przez swojego męża, nie dopuści się aktu aborcji. </p>
<p>     4.Warunkuje jakość i trwałość całego społeczeństwa.</p>
<p>„Małżeństwo jest początkiem cywilizacji, podstawowym miejscem przekazywania wartości społecznych”[5].</p>
<p>      Czasami słyszymy, że początkiem upadku wielkich cywilizacji był upadek moralny. Upadek moralny rozprzestrzenia się przez degradację wartości małżeństwa i rodziny. Patrząc z tego punktu widzenia mamy dziś do czynienia z wielkim upadkiem moralnym Europy i wielu innych części świata, a więc mamy do czynienia z upadkiem cywilizacji. Jednak wypowiedź prof. Hafena pokazuje też kierunek i źródło ratunku dla współczesnej cywilizacji zachodniej. Najskuteczniej może on się dokonać właśnie przez odbudowanie wartości małżeństwa i rodziny.</p>
<p>      5. Jest warunkiem rozwoju i jakości całej społeczności, także na płaszczyźnie ekonomicznej.</p>
<p>„Podstawą rozwoju ekonomicznego społeczeństwa jest trwałe, monogamiczne, heteroseksualne małżeństwo, koncentrujące się na inwestycjach „specyficznych”. Najoczywistszym i najczęstszym przykładem takich inwestycji „specyficznych” są dzieci”[6]. </p>
<p>      Jest to bardzo znaczący argument. Profesor Becker „obliczył” małżeństwo. W rozdziale: „Teoria małżeństwa” znajdujemy bardzo dużą ilość liczb, wykresów, wzorów, wniosków (można przeczytać tą pracę w języku polskim). Obliczył także skutki ekonomiczne rozwodów, zarówno dla rodziny, jak i narodu. Za tą pracę otrzymał nagrodę Nobla! Słynna, prowadzona przez niego „Szkoła Chicagowska” udawanie, że prawdę o nadrzędności małżeństwa w społeczeństwie, o wpływie jego jakości na każdą dziedzinę, na bezpieczeństwo, dobrobyt, rozwój ludzkość zna od 50 tys. lat.</p>
<p>     6. Warunkuje rozwój i funkcjonowanie dzieci i młodzieży na wszystkich płaszczyznach. </p>
<p>      Pozwalam sobie nieco rozwinąć ten punkt, gdyż zawiera on bardzo ważne treści. Z wielu źródeł dowiadujemy się, że tym, co stanowi dla naszych dzieci najbardziej niezbędny pokarm, nie jest nasza miłość rodzicielska, w znaczeniu miłości rodziców do dzieci, ale nasza miłość małżeńska. To jakość miłości małżeńskiej jest dla naszych dzieci powietrzem, glebą warunkującą ich wzrost i rozwój na każdej płaszczyźnie i na każdym etapie ich życia. Dlatego powtarzam często za amerykańskim mówcą Joshem McDowellem, że to, co ja jako ojciec trojga dzieci mogę im dać najpiękniejszego, to nie kochać je, lecz ich matkę. To, czego moje dzieci najmocniej ode mnie oczekują, to nie to, abym kochał je, ale ich matkę! Bardzo pragnę podzielić się w tym miejscu wymownym doświadczeniem. Kiedy kilka lat temu prowadziłem rekolekcje parafialne o tematyce małżeńskiej w duże Parafii  w Łodzi po nauce, w której przybliżałem te prawdy, podeszła do mnie dziewczyna, mająca ok. 17-18 lat. Płacząc mówiła: „Dziękuję, że pan to powiedział, bo tu byli moi rodzice. Oni nie są już razem. Ojciec się wyprowadził, sprawa rozwodowa jest w toku. Kilka dnie temu spotkałam się z ojcem, porozmawialiśmy, dał mi pieniądze i na pożegnanie powiedział: „Kasiu, nie przejmuj się, to nic, że my z mamą nie jesteśmy razem, ale ja ciebie bardzo kocham i to jest najważniejsze”. Wyrwałam się z ramion ojca i krzyknęłam: „Tato, ja nie chcę, abyś ty kochał mnie, ja chcę, abyś ty kochał mamę” i uciekłam”. Ona, jako nastolatka, umiała to dokładnie opisać, ale nasze dzieci, nawet, kiedy mają kilka miesięcy, czy kilka lat, to czują wyraźnie, że najważniejsza dla nich jest nasza miłość małżeńska. Często podkreślam, że możemy naszym dzieciom nie mówić,  że je kochamy, ale nie daj Boże, jeśli nie będziemy tego mówić sobie, jako ich rodzice. Dlatego lubię powtarzać takie słowa:</p>
<p>      „Najlepszą inwestycją dla dzieci jest inwestycja w swoje małżeństwo”. „Takie będą Rzeczypospolite, jakie w nich małżonków miłowanie”.</p>
<p>       Miłość rodziców względem siebie jest najcenniejszym źródłem wszelkich pozytywnych uczuć dla dziecka. Jest to najskuteczniejszy „zbiornik”, z którego chce ono nieustannie czerpać, aby ładować swój „akumulator” emocjonalny i uczuciowy.</p>
<p>      A dowody naukowe? Są, oto one: </p>
<p>       A. „Osoby negatywnie oceniające powodzenie małżeństwa rodziców:<br />
·        są bardziej napięte, zahamowane emocjonalnie oraz   skoncentrowane na swej inności;<br />
·        cechuje je bierność i tendencja do wycofywania się z wielu różnych sytuacji społecznych;<br />
·        utrzymują mniejszą liczbę kontaktów i związków z ludźmi, a związki te są mniej satysfakcjonujące i nie dają poczucia oparcia;<br />
·        charakteryzują się obniżonymi możliwościami w podejmowaniu i planowaniu swoich działań, prac;<br />
·        mogą też mieć trudności w mobilizowaniu energii  i wytrwałości w realizowaniu podjętych zobowiązań.</p>
<p>Natomiast osoby mające pozytywny obraz małżeństwa swoich rodziców:<br />
·        cechują się najwyższymi osiągnięciami w zakresie nawiązywania i pielęgnowania satysfakcjonujących związków z innymi;<br />
·        nie wykazują leków przed ludźmi;<br />
·        posiadają pewną elastyczność w stosunkach z innymi, wyrażającą się umiejętnością zajmowania roli podporządkowanego albo też roli dominującej ( z tendencją do kierowania innymi)- i to zarówno w zakresie władzy jak i opieki;<br />
·        innych oceniają adekwatnie i przyjmują wobec nich dojrzałą, partnerska postawę;<br />
·        przy dużej emocjonalności, zaufaniu do siebie i niskim napięciu w kontaktach z innymi ludźmi potrafią być spontaniczni i twórczy;<br />
·        posiadają cechy ułatwiające im radzenie sobie w sytuacjach niezwykłych i sytuacjach trudnych;<br />
·        zostały niejako obdarowane „czymś”, co pozwala im na ponadprzeciętne, dobre funkcjonowanie;<br />
·        występuje u nich konfiguracja elementów obrazu siebie, która ma miejsce niezwykle rzadko: mianowicie połączenie sprawności, rzutkości, systematyczności, kompetencji i poszanowania norm i wartości- z ciepłem emocjonalnym, z możliwością twórczego działania i z umiejętnością tworzenia różnego rodzaju więzi z innymi ludźmi”[7]. </p>
<p>     B. „Stabilna, kochając się rodzina, z dwojgiem rodziców, stanowi optymalne środowisko dla zdrowia i rozwoju dziecka w społeczeństwie (…). Inne badanie prowadzą do tych samych wniosków, że dzieci lepiej radzą sobie w domach trwałych, nawet, jeżeli ich rodzice nie są szczególnie szczęśliwi ze sobą, ale potrafią w rozsądny sposób z sobą współpracować”[8]. </p>
<p>    C. „Nieomal wszystko zależy od tego, z jakiej miłości począł się człowiek, w jakim klimacie duchowym i moralnym zanurzony był jego początek. Osobowość człowieka przychodzącego na świat kształtuje się pod wpływem miłości rodziców i zależnie od jakości i stopnia doskonalenia tej miłości (…). Trzeba podkreślić zgodnie z opiniami filozofów i psychologów, że najważniejszym  i niezastąpionym składnikiem tego duchowego świata, budowanego przez małżonków jako rodziców jest doskonalenie więzi małżeńskiej jako relacji dwojga osób.(…) Poczucie bezpieczeństwa u dziecka jest ściśle związane z jednością , jaka łączy małżonków”[9].</p>
<p>     7.  Małżeństwo warunkuje jakość narodu</p>
<p>„Małżeństwo jako związek mężczyzny i kobiety zawarty w myśl Planu Bożego zapisanego w samej istocie człowieczeństwa (…) jest w pewnym sensie miejscem, w którym „rodzi się naród” i uzyskuje swoją duchową i moralną spoistość”[10].</p>
<p>     8.  Od jakości małżeństwa zależy ilość i jakość powołań.</p>
<p>„W dzieciach moralnie osieroconych nie zdołają się rozwinąć ziarna powołania. Jeżeli jednak (rodzina) będzie rzeczywiście „domowym Kościołem”, a więc miejscem, w którym Jezus Chrystus żyje i działa, będziecie taż jakby pierwszym seminarium, gdzie dzieci będą mogły uczyć się pobożności, modlitwy i miłości do Kościoła oraz otrzymają solidną formację ludzką, która jest fundamentem całej formacji kapłańskiej”[11].</p>
<p>[1] List do Instytutów Studium nad rodziną, 13.06.2003r.<br />
[2] W.J. Doherty, „Jak trzymać się razem w świecie, który chce nas rozdzielić”, Kraków 2006, s. 16.<br />
[3] Allan C. Carlson, szef Międzynarodowego Komitetu Przygotowawczego Światowego Kongresu Rodzin, „Drogie dzieci”, Ozon, nr 19, (56), maj 2006r.</p>
<p>[4] Prof.Carlo Cassini, w: „Sprawy rodziny”,  nr 78/2/2007 r., s. 96.<br />
[5] Prof. Bruce Hafen, w: „Sprawy rodziny”, nr 78/2/2007 r., s. 96.<br />
[6] Gary S. Becker, nagroda Nobla z ekonomii w 1992 r. za: „Ekonomiczna teoria zachowań ludzkich”. W tym: „Teoria małżeństwa”.<br />
[7] A. Gałkowska, „Zasięg oddziaływania jakości małżeństwa rodziców na dzieci w ich dorosłym życiu”, Małżeństwo i rodzina, nr 1, styczeń-marzec 2002r.<br />
[8] W.J. Doherty, dz.cyt., s. 16-17.<br />
[9] J. Bajda, „Rodzina miejscem Boga i człowieka”, Łomianki 2005 r., s. 255-256.<br />
[10] J. Bajda, „Nauka w  służbie rodzinie”, „Sprawy Rodziny”, nr 73/1/2006 r.<br />
[11] Jan Paweł II, Orędzie na XXXI Światowy Dzień Modlitwy o Powołania, 26.12.1993r.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://malzenstwo.zw.pl/?feed=rss2&amp;p=63</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Kodeks Prawa Kanonicznego</title>
		<link>http://malzenstwo.zw.pl/?p=61</link>
		<comments>http://malzenstwo.zw.pl/?p=61#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 21 Sep 2009 14:39:12 +0000</pubDate>
		<dc:creator>admin</dc:creator>
				<category><![CDATA[Prawo Kanoniczne o małżeństwie]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://malzenstwo.zw.pl/?p=61</guid>
		<description><![CDATA[Kan. 1055 &#8211;
§ 1. Małżeńskie przymierze, przez które mężczyzna i kobieta tworzą ze sobą wspólnotę całego życia, skierowaną ze swej natury do dobra małżonków oraz do zrodzenia i wychowania potomstwa, zostało między ochrzczonymi podniesione przez Chrystusa Pana do godności sakramentu.
§ 2. Z tej racji między ochrzczonymi nie może istnieć ważna umowa małżeńska, która tym samym [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Kan. 1055 &#8211;<br />
§ 1. Małżeńskie przymierze, przez które mężczyzna i kobieta tworzą ze sobą wspólnotę całego życia, skierowaną ze swej natury do dobra małżonków oraz do zrodzenia i wychowania potomstwa, zostało między ochrzczonymi podniesione przez Chrystusa Pana do godności sakramentu.<br />
§ 2. Z tej racji między ochrzczonymi nie może istnieć ważna umowa małżeńska, która tym samym nie byłaby sakramentem.<br />
Kan. 1056 &#8211; Istotnymi przymiotami małżeństwa są jedność i nierozerwalność, które w małżeństwie chrześcijańskim nabierają szczególnej mocy z racji sakramentu.<br />
Kan. 1057 &#8211;<br />
§ 1. Małżeństwo stwarza zgoda stron między osobami prawnie do tego zdolnymi, wyrażona zgodnie z prawem, której nie może uzupełnić żadna ludzka władza.<br />
§ 2. Zgoda małżeńska jest aktem woli, którym mężczyzna i kobieta w nieodwołalnym przymierzu wzajemnie się sobie oddają i przyjmują w celu stworzenia małżeństwa.<br />
Kan. 1058 &#8211; Małżeństwo mogą zawrzeć wszyscy, którym prawo tego nie zabrania.<br />
Kan. 1059 &#8211; Małżeństwo katolików, chociażby tylko jedna strona była katolicka, podlega nie tylko prawu Bożemu, lecz także kanonicznemu, z zachowaniem kompetencji władzy państwowej odnośnie do czysto cywilnych skutków tegoż małżeństwa.<br />
Kan. 1060 &#8211; Małżeństwo cieszy się przychylnością prawa, dlatego w wątpliwości należy uważać je za ważne, dopóki nie udowodni się czegoś przeciwnego.<br />
Kan. 1061 &#8211;<br />
§ 1. Ważne małżeństwo pomiędzy ochrzczonymi nazywa się tylko zawartym, jeśli nie zostało dopełnione; zawartym i dopełnionym, jeśli małżonkowie podjęli w sposób ludzki akt małżeński przez się zdolny do zrodzenia potomstwa, do którego to aktu małżeństwo jest ze swej natury ukierunkowane i przez który małżonkowie stają się jednym ciałem.<br />
§ 2. Gdy po zawarciu małżeństwa małżonkowie wspólnie zamieszkali, domniemywa się dopełnienie, dopóki coś przeciwnego nie zostanie udowodnione.<br />
§ 3. Nieważne małżeństwo nazywa się mniemanym, jeśli zostało zawarte w dobrej wierze przez jedną przynajmniej ze stron, dopóki obydwie strony nie upewnią się o jego nieważności.<br />
Kan. 1062 &#8211;<br />
§ 1. Przyrzeczenie małżeństwa, bądź jednostronne, bądź dwustronne, nazywane zaręczynami, jest regulowane prawem partykularnym, ustanowionym przez Konferencję Episkopatu z uwzględnieniem zwyczajów oraz prawa świeckiego, gdy takie zostało wydane.<br />
§ 2. Przyrzeczenie małżeństwa nie stanowi podstawy do wniesienia skargi, żądającej zawarcia małżeństwa. Przysługuje jednak skarga o wynagrodzenie szkód, jeśli takie powstały.</p>
<p>Rozdział I<br />
PASTERSKA TROSKA I CZYNNOŚCI POPRZEDZAJĄCE ZAWARCIE MAŁŻEŃSTWA</p>
<p>Kan. 1063 &#8211; Duszpasterze mają obowiązek troszczyć się o to, aby własna wspólnota kościelna świadczyła pomoc wiernym, dzięki której stan małżeński zachowa ducha chrześcijańskiego i będzie się doskonalił. Ta pomoc winna być udzielana przede wszystkim:<br />
1° poprzez przepowiadanie, katechezę odpowiednio przystosowaną dla małoletnich, młodzieży i starszych, także przy użyciu środków społecznego przekazu, dzięki czemu wierni otrzymają pouczenie o znaczeniu małżeństwa chrześcijańskiego, jak również o obowiązkach małżonków i chrześcijańskich rodziców;<br />
2° przez osobiste przygotowanie do zawarcia małżeństwa, przysposabiające nupturientów do świętości ich nowego stanu i jego obowiązków;<br />
3° przez owocne sprawowanie liturgii małżeństwa, która winna ukazywać, że małżonkowie są znakiem i zarazem uczestniczą w tajemnicy jedności oraz płodnej miłości Chrystusa i Kościoła;<br />
4° przez świadczenie pomocy małżonkom, ażeby wiernie zachowując i chroniąc przymierze małżeńskie, osiągali w rodzinie życie coraz bardziej święte i doskonałe.<br />
Kan. 1064 &#8211; Jest rzeczą ordynariusza miejsca troszczyć się o właściwe organizowanie tego rodzaju pomocy, po wysłuchaniu także, gdy się to wyda pożyteczne, zdania mężczyzn i kobiet odznaczających się doświadczeniem i biegłością.<br />
Kan. 1065 &#8211;<br />
§ 1. Katolicy, którzy nie przyjęli jeszcze sakramentu bierzmowania, powinni go przyjąć przed zawarciem małżeństwa, gdy jest to możliwe bez poważnej niedogodności.<br />
§ 2. Aby przyjąć owocnie sakrament małżeństwa, usilnie zaleca się, ażeby nupturienci przystąpili do sakramentu pokuty i Najświętszej Eucharystii.<br />
Kan. 1066 &#8211; Przed zawarciem małżeństwa należy się upewnić, że nic nie stoi na przeszkodzie do jego ważnego i godziwego zawarcia.<br />
Kan. 1067 &#8211; Konferencja Episkopatu powinna wydać normy dotyczące egzaminu narzeczonych, zapowiedzi przedmałżeńskich oraz innych odpowiednich środków do przeprowadzenia badań przed zawarciem małżeństwa, aby proboszcz pilnie ich przestrzegając mógł przystąpić do asystowania przy małżeństwie.<br />
Kan. 1068 &#8211; Jeśli w niebezpieczeństwie śmierci nie można zdobyć innych dowodów, wystarcza &#8211; jeśli nie ma przeciwnych podejrzeń &#8211; oświadczenie nupturientów, w razie potrzeby zaprzysiężone, że zostali ochrzczeni i nie są związani żadną przeszkodą.<br />
Kan. 1069 &#8211; Wszyscy wierni mają obowiązek znane im przeszkody małżeńskie wyjawić przed zawarciem małżeństwa proboszczowi lub ordynariuszowi miejsca.<br />
Kan. 1070 &#8211; Jeśli egzaminu przedślubnego nie przeprowadził proboszcz, do którego należy asystowanie przy zawieraniu małżeństwa, lecz inny, ma on obowiązek jak najszybciej powiadomić tego proboszcza o wyniku badań autentycznym dokumentem.<br />
Kan. 1071 &#8211;<br />
§ 1. Poza wypadkiem konieczności, nie można bez zezwolenia ordynariusza miejsca asystować przy:<br />
1° małżeństwie tułaczy<br />
2° małżeństwie, które nie może być uznane lub zawarte według prawa państwowego;<br />
3° małżeństwie osoby, którą wiążą naturalne obowiązki wobec innej strony lub wobec dzieci, wynikające z poprzedniego związku;<br />
4° małżeństwie osoby, która notorycznie porzuciła wiarę katolicką;<br />
5° małżeństwie osoby związanej cenzurą;<br />
6° małżeństwie małoletnich, bez wiedzy rodziców albo wobec ich uzasadnionego sprzeciwu;<br />
7° małżeństwie zawieranym przez pełnomocnika, o czym mowa w<br />
§ 2. Ordynariusz miejsca może zezwolić na asystowanie przy małżeństwie osoby, która notorycznie odstąpiła od wiary katolickiej tylko z zachowaniem norm, określonych w kan. 1125, przy zastosowaniu odpowiednich modyfikacji.<br />
Kan. 1072 &#8211; Duszpasterze powinni odwodzić od zawierania małżeństwa młodzież przed osiągnięciem wieku, w którym zgodnie z miejscowymi zwyczajami zawiera się małżeństwo.</p>
<p>Rozdział II<br />
PRZESZKODY ZRYWAJĄCE W OGÓLNOŚCI</p>
<p>Kan. 1073 &#8211; Przeszkoda zrywająca czyni osobę niezdolną do ważnego zawarcia małżeństwa.</p>
<p>Kan. 1074 &#8211; Przeszkodę uważa się za publiczną, jeśli może być udowodniona w zakresie zewnętrznym; poza tym jest tajna.<br />
Kan. 1075 &#8211;<br />
§ 1. Jedynie najwyższa władza kościelna może autentycznie wyjaśniać, kiedy prawo Boże zabrania małżeństwa lub ją unieważnia.<br />
§ 2. Również tylko najwyższa władza kościelna ma prawo ustanawiać inne przeszkody dla ochrzczonych.<br />
Kan. 1076 &#8211; Odrzuca się zwyczaj wprowadzający nową przeszkodę albo przeciwny obowiązującym przeszkodom.<br />
Kan. 1077 &#8211;<br />
§ 1. Ordynariusz miejsca może w szczególnym wypadku zabronić zawierania małżeństwa swoim podwładnym gdziekolwiek przebywającym, oraz wszystkim aktualnie przebywającym na własnym jego terytorium, lecz tylko czasowo, na skutek poważnej przyczyny i dopóki ona trwa.<br />
§ 2. Tylko najwyższa władza kościelna może dodać klauzulę unieważniającą małżeństwo.<br />
Kan. 1078 &#8211;<br />
§ 1. Ordynariusz miejsca może swoich podwładnych gdziekolwiek przebywających oraz wszystkich aktualnie przebywających na własnym jego terytorium, dyspensować od wszystkich przeszkód z prawa kościelnego, z wyłączeniem tych, od których dyspensa jest zarezerwowana Stolicy Apostolskiej.<br />
§ 2. Stolicy Apostolskiej jest zarezerwowana dyspensa:<br />
1° od przeszkody wynikającej ze święceń lub z wieczystego ślubu publicznego czystości, złożonego w instytucie zakonnym na prawie papieskim;<br />
2° od przeszkody występku, o której w kan. 1090.<br />
§ 3. Nie udziela się nigdy dyspensy od przeszkody pokrewieństwa w linii prostej oraz w drugim stopniu linii bocznej.<br />
Kan. 1079 &#8211;<br />
§ 1. W grożącym niebezpieczeństwie śmierci, ordynariusz miejsca może swoich podwładnych, gdziekolwiek przebywających, oraz wszystkich pozostających na własnym jego terytorium, dyspensować zarówno od formy obowiązującej przy zawarciu małżeństwa, jak od wszystkich i poszczególnych przeszkód z prawa kościelnego, czy to publicznych czy tajnych, z wyjątkiem przeszkody wypływającej ze święceń prezbiteratu.<br />
§ 2. W tych samych okolicznościach, o jakich w § 1, ale tylko w wypadkach, w których nie można się odnieść nawet do miejscowego ordynariusza, taką samą władzę dyspensowania posiada proboszcz, szafarz odpowiednio delegowany, a także kapłan lub diakon, asystujący przy zawieraniu małżeństwa zgodnie z kan. 1116, § 2.<br />
§ 3. W niebezpieczeństwie śmierci spowiednik może dyspensować od przeszkód tajnych w zakresie wewnętrznym czy to podczas spowiedzi, czy poza nią.<br />
§ 4. Przez niemożność odniesienia się do miejscowego ordynariusza, w wypadku, o którym w § 2, rozumie się sytuację, gdy można to uczynić tylko przy pomocy telegrafu lub telefonu.<br />
Kan. 1080 &#8211;<br />
§ 1. Ilekroć przeszkoda zostaje wykryta, gdy wszystko jest już gotowe do ślubu i małżeństwa nie da się odłożyć bez prawdopodobnego niebezpieczeństwa wielkiego zła, do czasu uzyskania dyspensy od kompetentnego przełożonego, władzę dyspensowania od wszystkich przeszkód, z wyłączeniem tych, o których w kan 1078, § 2, n. 1, mają: ordynariusz miejsca oraz, jeśli wypadek jest tajny, wszyscy, o których w kan. 1079, §§ 2-3, z zachowaniem przepisanych tam warunków.<br />
§ 2. Ta władza rozciąga się także na uważnienie małżeństwa, jeśli zagraża takie samo niebezpieczeństwo i nie ma czasu na odniesienie się do Stolicy Apostolskiej, ewentualnie do ordynariusza miejsca, gdy chodzi o przeszkody, od których może dyspensować.<br />
Kan. 1081 &#8211; Proboszcz albo kapłan lub diakon, o którym w kan. 1079, § 2, powinien o udzieleniu dyspensy w zakresie zewnętrznym natychmiast powiadomić ordynariusza miejsca. Winna być ona również odnotowana w księdze małżeństw.<br />
Kan. 1082 &#8211; Jeśli czego innego nie postanawia reskrypt Penitencjarii, dyspensa udzielona w zakresie wewnętrznym niesakramentalnym od przeszkody tajnej, powinna być wpisana do księgi przechowywanej w tajnym archiwum kurii i nie jest potrzebna inna dyspensa w zakresie zewnętrznym, gdy przeszkoda tajna stanie się później publiczną.</p>
<p>Rozdział III<br />
POSZCZEGÓLNE PRZESZKODY ZRYWAJĄCE</p>
<p>Kan. 1083 &#8211;<br />
§ 1. Nie może zawrzeć ważnego małżeństwa mężczyzna przed ukończeniem szesnastego roku życia i kobieta przed ukończeniem czternastego roku.<br />
§ 2. Konferencja Episkopatu ma prawo ustalić wyższy wiek do godziwego zawarcia małżeństwa.<br />
Kan. 1084 &#8211;<br />
§ 1. Niezdolność dokonania stosunku małżeńskiego uprzednia i trwała, czy to ze strony mężczyzny czy kobiety, czy to absolutna czy względna, czyni małżeństwo nieważnym z samej jego natury.<br />
§ 2. Jeśli przeszkoda niezdolności jest wątpliwa, czy wątpliwość ta jest prawna czy faktyczna, nie należy zabraniać zawarcia małżeństwa ani też, dopóki trwa wątpliwość, orzekać jego nieważności.</p>
<p>§ 3. Niepłodność ani nie wzbrania zawarcia małżeństwa, ani nie powoduje jego nieważności, z zachowaniem przepisu kan. 1098.</p>
<p>Kan. 1085 &#8211;<br />
§ 1. Nieważnie usiłuje zawrzeć małżeństwo, kto jest związany węzłem poprzedniego małżeństwa, nawet niedopełnionego.<br />
§ 2. Chociaż pierwsze małżeństwo było nieważnie zawarte lub zostało rozwiązane z jakiejkolwiek przyczyny, nie wolno dlatego zawrzeć ponownego małżeństwa, dopóki nie stwierdzi się, zgodnie z prawem i w sposób pewny, nieważności lub rozwiązania pierwszego.<br />
Kan. 1086 &#8211;<br />
§ 1. Nieważne jest małżeństwo między dwiema osobami, z których jedna została ochrzczona w Kościele katolickim lub była do niego przyjęta i nie odłączyła się od niego formalnym aktem, a druga jest nieochrzczona.<br />
§ 2. Od tej przeszkody można dyspensować tylko po wypełnieniu warunków, o których w kan. 1125 i 1126.<br />
§ 3. Jeśli podczas zawierania małżeństwa strona była powszechnie uważana za ochrzczoną albo jej chrzest był wątpliwy, należy domniemywać, zgodnie z kan. 1060, ważność małżeństwa, dopóki w sposób pewny nie udowodni się, że jedna strona była ochrzczona, druga zaś nieochrzczona.<br />
Kan. 1087 &#8211; Nieważnie usiłują zawrzeć małżeństwo ci, którzy otrzymali święcenia.<br />
Kan. 1088 &#8211; Nieważnie usiłują zawrzeć małżeństwo ci, którzy są związani wieczystym ślubem publicznym czystości w instytucie zakonnym.<br />
Kan. 1089 &#8211; Nie może być ważnie zawarte małżeństwo pomiędzy mężczyzną i kobietą uprowadzoną lub choćby przetrzymywaną z zamiarem zawarcia z nią małżeństwa, chyba że później kobieta uwolniona od porywacza oraz znajdując się w miejscu bezpiecznym i wolnym, sama swobodnie wybierze to małżeństwo.<br />
Kan. 1090 &#8211;<br />
§ 1. Kto ze względu na zawarcie małżeństwa z określoną osobą, zadaje śmierć jej współmałżonkowi lub własnemu, nieważnie usiłuje zawrzeć to małżeństwo.<br />
§ 2. Nieważnie również usiłują zawrzeć małżeństwo ci, którzy poprzez fizyczny lub moralny współudział spowodowali śmierć współmałżonka.<br />
Kan. 1091 &#8211;<br />
§ 1. W linii prostej pokrewieństwa nieważne jest małżeństwo między wszystkimi wstępnymi i zstępnymi, zarówno prawego pochodzenia, jak i naturalnymi.<br />
§ 2. W linii bocznej nieważne jest aż do czwartego stopnia włącznie.<br />
§ 3. Przeszkoda pokrewieństwa nie zwielokrotnia się.<br />
§ 4. Nigdy nie zezwala się na małżeństwo, jeśli istnieje wątpliwość, czy strony są spokrewnione w jakimś stopniu linii prostej lub w drugim stopniu linii bocznej.<br />
Kan. 1092 &#8211; Powinowactwo w linii prostej powoduje nieważność małżeństwa we wszystkich stopniach.<br />
Kan. 1093 &#8211; Przeszkoda przyzwoitości publicznej powstaje z nieważnego małżeństwa po rozpoczęciu życia wspólnego albo z notorycznego lub publicznego konkubinatu. Powoduje zaś nieważność małżeństwa w pierwszym stopniu linii prostej między mężczyzną i krewnymi kobiety i odwrotnie.<br />
Kan. 1094 &#8211; Nie mogą ważnie zawrzeć małżeństwa ze sobą ci, którzy są związani pokrewieństwem prawnym powstałym z adopcji, w linii prostej lub w drugim stopniu linii bocznej.</p>
<p>Rozdział IV<br />
ZGODA MAŁŻEŃSKA</p>
<p>Kan. 1095 &#8211; Niezdolni do zawarcia małżeństwa są ci, którzy:<br />
1° są pozbawieni wystarczającego używania rozumu;<br />
2° mają poważny brak rozeznania oceniającego co do istotnych praw i obowiązków małżeńskich wzajemnie przekazywanych i przyjmowanych;<br />
3° z przyczyn natury psychicznej nie są zdolni podjąć istotnych obowiązków małżeńskich.<br />
Kan. 1096 &#8211;<br />
§ 1. Do zaistnienia zgody małżeńskiej konieczne jest, aby strony wiedziały przynajmniej, że małżeństwo jest trwałym związkiem między mężczyzną i kobietą, skierowanym do zrodzenia potomstwa przez jakieś seksualne współdziałanie.<br />
§ 2. Po osiągnięciu dojrzałości nie domniemywa się takiej ignorancji.<br />
Kan. 1097 &#8211;<br />
§ 1. Błąd co do osoby powoduje nieważność małżeństwa.<br />
§ 2. Błąd co do przymiotu osoby, chociażby był przyczyną zawarcia małżeństwa, nie powoduje nieważności małżeństwa, chyba że przymiot ten był bezpośrednio i zasadniczo zamierzony.<br />
Kan. 1098 &#8211; Kto zawiera małżeństwo, zwiedziony podstępem, dokonanym dla uzyskania zgody małżeńskiej, a dotyczącym jakiegoś przymiotu drugiej strony, który ze swej natury może poważnie zakłócić wspólnotę życia małżeńskiego, zawiera je nieważnie.<br />
Kan. 1099 &#8211; Błąd co do jedności lub nierozezerwalności albo sakramentalnej godności małżeństwa nie narusza zgody małżeńskiej, chyba że determinuje wolę.<br />
Kan. 1100 &#8211; Znajomość lub opinia o nieważności małżeństwa niekoniecznie wyklucza zgodę małżeńską.<br />
Kan. 1101 &#8211;<br />
§ 1. Domniemywa się, że wewnętrzna zgoda odpowiada słowom lub znakom użytym przy zawieraniu małżeństwa.<br />
§ 2. Jeśli jednak jedna ze stron albo obydwie pozytywnym aktem woli wykluczyłyby samo małżeństwo lub jakiś istotny element małżeństwa, albo jakiś istotny przymiot, zawierają je nieważnie.<br />
Kan. 1102 &#8211;<br />
§ 1. Nie można ważnie zawrzeć małżeństwa pod warunkiem dotyczącym przyszłości.<br />
§ 2. Małżeństwo zawarte pod warunkiem dotyczącym przeszłości lub teraźniejszości jest ważne lub nie, zależnie od istnienia lub nieistnienia przedmiotu warunku.<br />
§ 3. Warunek zaś, o którym w § 2, nie może być godziwie dołączony, chyba że za pisemną zgodą ordynariusza miejsca.<br />
Kan. 1103 &#8211; Nieważne jest małżeństwo zawarte pod przymusem lub pod wpływem ciężkiej bojaźni z zewnątrz, choćby nieumyślnie wywołanej, od której, ażeby się uwolnić, zmuszony jest ktoś wybrać małżeństwo.<br />
Kan. 1104 -<br />
§ 1. Do ważnego zawarcia małżeństwa konieczne jest, by nupturienci byli równocześnie obecni, bądź osobiście, bądź też przez pełnomocnika.<br />
§ 2. Zgodę małżeńską nupturienci powinni wyrazić słowami, a gdy nie mogą mówić, równoznacznymi znakami.<br />
Kan. 1105 &#8211;<br />
§ 1. Do ważnego zawarcia małżeństwa przez pełnomocnika wymaga się:<br />
1° aby było specjalne upoważnienie zawarcia go z określoną osobą;<br />
2° aby pełnomocnik był wyznaczony przez samego zleceniodawcę i osobiście wypełniał swoje zadanie.<br />
§ 2. Pełnomocnictwo, by było ważne, powinno być podpisane przez osobę zlecającą i ponadto przez proboszcza lub ordynariusza miejsca, w którym wystawia się pełnomocnictwo, albo przez kapłana delegowanego przez jednego z nich, albo przynajmniej przez dwóch świadków, lub też winno być sporządzone w formie autentycznego dokumentu, zgodnie z wymogami prawa państwowego.<br />
§ 3. Jeśli zleceniodawca nie może pisać, należy to zaznaczyć w samym pełnomocnictwie i dodać jeszcze jednego świadka, który również podpisuje. W przeciwnym razie pełnomocnictwo jest nieważne.<br />
§ 4. Jeśli zleceniodawca, przed zawarciem w jego imieniu małżeństwa, odwołał upoważnienie lub popadł w chorobę umysłową, małżeństwo jest nieważne, chociaż pełnomocnik lub druga strona o tym nie wiedzieli.<br />
Kan. 1106 &#8211; Małżeństwo można zawrzeć przez tłumacza. Proboszcz jednak nie powinien przy nim asystować, jeśli nie upewni się o wiarygodności tłumacza.<br />
Kan. 1107 &#8211; Chociaż małżeństwo zostało zawarte nieważnie z racji przeszkody lub braku formy, to jednak domniemywa się, że wyrażona zgoda trwa, dopóki nie uzyska się pewności jej odwołania.</p>
<p>Rozdział V<br />
FORMA ZAWARCIA MAŁŻEŃSTWA</p>
<p>Kan. 1108 &#8211;<br />
§ 1. Tylko te małżeństwa są ważne, które zostają zawarte wobec asystującego miejscowego ordynariusza albo proboszcza, albo wobec kapłana lub diakona delegowanego przez jednego z nich; a także wobec dwóch świadków, według zasad wyrażonych w następnych kanonach i z uwzględnieniem wyjątków, o których w kan. 144, 1112, § 1, 1116 i 1127, §§ 2-3.<br />
§ 2. Za asystującego przy zawieraniu małżeństwa uważa się tylko tego, kto jest obecny i pyta nowożeńców, czy wyrażają zgodę i przyjmuje ją w imieniu Kościoła.<br />
Kan. 1109 &#8211; Ordynariusz miejsca i proboszcz na mocy swego urzędu, w granicach własnego terytorium ważnie asystują przy małżeństwach nie tylko swoich podwładnych, lecz także obcych, jeśli jedno z nich należy do obrządku łacińskiego; chyba że wyrokiem lub dekretem zostali ekskomunikowani, ukarani interdyktem lub suspendowani od urzędu, albo takimi deklarowani.<br />
Kan. 1110 &#8211; Ordynariusz miejsca i proboszcz personalny, na mocy urzędu ważnie asystują przy zawieraniu małżeństwa jedynie tych, z których przynajmniej jedno podlega im w granicach ich okręgu.<br />
Kan. 1111 &#8211;<br />
§ 1. Ordynariusz i proboszcz, dopóki ważnie sprawują swój urząd, mogą delegować kapłanom i diakonom również ogólne upoważnienie do asystowania przy zawieraniu małżeństw w granicach swego terytorium.<br />
§ 2. Aby delegacja upoważnienia do asystowania przy małżeństwach była ważna, wymaga się, by została przekazana określonym osobom w sposób wyraźny. Delegacja specjalna winna byt dana do określonego małżeństwa, natomiast delegacja ogólna powinna być udzielona na piśmie.<br />
Kan. 1112 &#8211;<br />
§ 1. Gdzie nie ma kapłanów i diakonów, biskup diecezjalny, uzyskawszy &#8211; po wcześniejszej pozytywnej opinii Konferencji Episkopatu &#8211; zezwolenie Stolicy Apostolskiej, może delegować świeckich do asystowania przy zawieraniu małżeństw.<br />
§ 2. Należy wybrać odpowiedniego świeckiego, który potrafi przygotować nupturientów i właściwie odprawić liturgię zawierania małżeństwa.<br />
Kan. 1113 &#8211; Przed udzieleniem delegacji specjalnej, należy zatroszczyć się o wszystko, co prawo przepisuje do stwierdzenia stanu wolnego.<br />
Kan. 1114 &#8211; Asystujący przy zawieraniu małżeństwa działa niegodziwie, jeśli nie stwierdził stanu wolnego nupturientów zgodnie z przepisami prawa, a także nie upewnił się, jeśli to możliwe, o zezwoleniu proboszcza, ilekroć asystuje na podstawie ogólnej delegacji.<br />
Kan. 1115 &#8211; Małżeństwa winny być zawierane w parafii, gdzie przynajmniej jedno z nupturientów posiada stałe albo tymczasowe zamieszkanie lub miesięczny pobyt; gdy zaś chodzi o tułaczy, w parafii, gdzie aktualnie przebywają. Za zezwoleniem własnego ordynariusza albo własnego proboszcza, wolno małżeństwo zawrzeć gdzie indziej.<br />
Kan. 1116 &#8211;<br />
§ 1. Jeśli osoba, zgodnie z przepisem prawa, kompetentna do asystowania jest nieosiągalna lub nie można do niej się udać bez poważnej niedogodności, kto chce zawrzeć prawdziwe małżeństwo, może je ważnie i godz;wie zawrzeć wobec samych świadków:<br />
1° w niebezpieczeństwie śmierci;<br />
2° poza niebezpieczeństwem śmierci jedynie wtedy, jeśli roztropnie się przewiduje, że te okoliczności będą trwały przez miesiąc czasu.<br />
§ 2. W obydwu wypadkach, gdyby był osiągalny inny kapłan lub diakon, który mógłby być obecny, powinien być poproszony i razem ze świadkami byt przy zawieraniu małżeństwa, z zachowaniem zasady ważności małżeństwa wobec samych świadków.<br />
Kan. 1117 &#8211; Określona wyżej forma powinna być zachowana, jeśli przynajmniej jedna ze stron zawierających małżeństwo została ochrzczona w Kościele katolickim lub została do niego przyjęta i nie odstąpiła od niego formalnym aktem, z zachowaniem przepisów kan. 1127, § 2.<br />
Kan. 1118 &#8211;<br />
§ 1. Małżeństwo pomiędzy katolikami lub między stroną katolicką i niekatolicką ochrzczoną, winno być zawierane w kościele parafialnym; w innym kościele lub kaplicy może być zawierane za zezwoleniem ordynariusza miejsca lub proboszcza.<br />
§ 2. Miejscowy ordynariusz może zezwolić na zawarcie małżeństwa w innym odpowiednim miejscu.<br />
§ 3. Małżeństwo pomiędzy stroną katolicką i stroną nieochrzczoną może być zawarte w kościele lub innym odpowiednim miejscu.<br />
Kan. 1119 &#8211; Poza wypadkiem konieczności, przy zawieraniu małżeństwa należy zachować obrzędy przepisane w księgach liturgicznych zatwierdzonych przez Kościół albo przyjęte prawnymi zwyczajami.<br />
Kan. 1120 &#8211; Konferencja Episkopatu może opracować własny obrzęd zawierania małżeństwa, wymagający zatwierdzenia przez Stolicę Świętą, odpowiadający miejscowym i ludowym zwyczajom, przystosowanym do ducha chrześcijańskiego, z zachowaniem jednak prawa, by asystujący, obecny przy zawieraniu małżeństwa, zapytał nupturientów, czy wyrażają zgodę i tę zgodę przyjął.<br />
Kan. 1121 -<br />
§ 1. Po zawarciu małżeństwa, proboszcz miejsca zawarcia lub jego zastępca, chociażby żaden z nich przy nim nie asystował, powinien jak najszybciej zapisać w księdze zaślubionych nazwiska małżonków, osoby asystującej i świadków, a także miejsce i datę zawarcia małżeństwa, w sposób określony przez Konferencję Episkopatu lub przez biskupa diecezjalnego.<br />
§ 2. Ilekroć małżeństwo jest zawierane zgodnie z przepisem kan. 1116, kapłan lub diakon, jeśli był obecny, w przeciwnym razie świadkowie są obowiązani jak najszybciej powiadomić proboszcza lub ordynariusza miejsca o zawartym małżeństwie.<br />
§ 3. Co do małżeństwa zawieranego za dyspensą od formy kanonicznej, ordynariusz miejsca, który udzielił dyspensy, powinien zatroszczyć się o to, aby dyspensa i zawarcie małżeństwa zostały zapisane w księdze zaślubionych, zarówno w kurii, jak i w parafii własnej strony katolickiej, której proboszcz przeprowadził badanie stanu wolnego. O zawarciu małżeństwa ma powiadomić ordynariusza i proboszcza jak najszybciej małżonek katolicki, zaznaczając miejsce zawarcia oraz zastosowaną formę publiczną.<br />
Kan. 1122 &#8211;<br />
§ 1. Zawarte małżeństwo winno być odnotowane także w księgach ochrzczonych, w których zapisany jest chrzest małżonków.<br />
§ 2. Jeśli ktoś zawarł małżeństwo poza parafią swojego chrztu, proboszcz miejsca zawarcia małżeństwa ma obowiązek przesłać jak najszybciej do proboszcza miejsca chrztu zawiadomienie o zawarciu małżeństwa.<br />
Kan. 1123 &#8211; Ilekroć małżeństwo zostaje uważnione w zakresie zewnętrznym albo orzeczona jego nieważność, albo zgodnie z prawem zostało rozwiązane, poza przypadkiem śmierci, należy powiadomić proboszcza miejsca zawarcia małżeństwa, aby dokonał odpowiedniej adnotacji w księdze zaślubionych i ochrzczonych.</p>
<p>Rozdział VI<br />
MAŁŻEŃSTWA MIESZANE</p>
<p>Kan. 1124 &#8211; Małżeństwo między dwiema osobami ochrzczonymi, z których jedna została ochrzczona w Kościele katolickim lub po chrzcie została do niego przyjęta i formalnym aktem od niego się nie odłączyła, druga zaś należy do Kościoła lub wspólnoty kościelnej nie mającej pełnej łączności z Kościołem katolickim, jest zabronione bez wyraźnego zezwolenia kompetentnej władzy.<br />
Kan. 1125 &#8211; Tego rodzaju zezwolenia może udzielić ordynariusz miejsca, jeśli istnieje słuszna i rozumna przyczyna, nie może go jednak udzielić bez spełnienia następujących warunków:<br />
1° strona katolicka winna oświadczyć, że jest gotowa odsunąć od siebie niebezpieczeństwo utraty wiary, jak również złożyć szczere przyrzeczenie, że uczyni wszystko, co w jej mocy, aby wszystkie dzieci zostały ochrzczone i wychowane w Kościele katolickim;<br />
2° druga strona winna być powiadomiona w odpowiednim czasie o składanych przyrzeczeniach strony katolickiej, tak aby rzeczywiście była świadoma treści przyrzeczenia i obowiązku strony katolickiej;<br />
3° obydwie strony powinny być pouczone o celach oraz istotnych przymiotach małżeństwa, których nie może wykluczać żadna ze stron.<br />
Kan. 1126 &#8211; Konferencja Episkopatu powinna zarówno określić sposób składania tych oświadczeń i przyrzeczeń, które są zawsze wymagane, jak i ustalić, w jaki sposób ma to być stwierdzone w zakresie zewnętrznym oraz jak ma być o tym powiadomiona strona niekatolicka.<br />
Kan. 1127 &#8211;<br />
§ 1. Co do formy małżeństwa mieszanego należy zachować przepisy kan. 1108. Jeśli jednak małżeństwo zawiera strona katolicka ze stroną niekatolicką obrządku wschodniego, kanoniczna forma zawarcia wymagana jest tylko do godziwości; do ważności zaś konieczny jest udział świętego szafarza, z zachowaniem innych wymogów prawa.<br />
§ 2. Jeśli poważne trudności nie pozwalają zachować formy kanonicznej, ordynariusz miejsca strony katolickiej ma prawo dyspensować od niej w poszczególnych przypadkach, po poradzeniu się jednak ordynariusza miejsca zawarcia małżeństwa, z zachowaniem &#8211; i to do ważności &#8211; jakiejś publicznej formy zawarcia. Do Konferencji Episkopatu należy określić normy, według których byłaby udzielana dyspensa w jednolity sposób.<br />
§ 3. Zabrania się, przed lub po kanonicznym zawarciu małżeństwa zgodnie z przepisem § 1, stosować inne religijne zawarcie tegoż małżeństwa w celu wyrażenia lub odnowienia zgody małżeńskiej. Zabroniony jest również taki obrzęd religijny zawarcia małżeństwa, w którym asystujący katolicki i szafarz niekatolicki, stosując równocześnie własny obrzęd, pytają o wyrażenie zgody stron.<br />
Kan. 1128 &#8211; Ordynariusze miejsca oraz inni duszpasterze winni troszczyć się o to, ażeby katolickiemu małżonkowi i dzieciom zrodzonym z małżeństwa mieszanego nie zabrakło pomocy duchowej do wypełnienia ich obowiązków. Mają też wspierać małżonków w utrwalaniu jedności życia małżeńskiego i rodzinnego.<br />
Kan. 1129 &#8211; Przepisy kanonów 1127 i 1128 winny być stosowane także przy zawieraniu małżeństw, gdy zachodzi przeszkoda różności religii, o której mowa w kan. 1086, § 1. </p>
<p>Rozdział VII<br />
MAŁŻEŃSTWO ZAWIERANE TAJNIE</p>
<p>Kan. 1130 &#8211; Na skutek poważnej i naglącej przyczyny ordynariusz miejsca może zezwolić na tajne zawarcie małżeństwa.<br />
Kan. 1131 &#8211; Zezwolenie na tajne zawarcie małżeństwa zawiera w sobie :<br />
1° konieczność tajnego przeprowadzenia obowiązkowych badań przedmałżeńskich;<br />
2° obowiązek zachowania tajemnicy o zawarciu małżeństwa przez ordynariusza miejsca, asystującego, świadków i małżonków.<br />
Kan. 1132 &#8211; Obowiązek zachowania tajemnicy, o której w kan. 1131, n. 2, ze strony ordynariusza miejsca ustaje, jeśli z powodu jej zachowania zagraża poważne zgorszenie lub wielka szkoda dla świętości małżeństwa. O tym należy powiadomić strony przed zawarciem małżeństwa.<br />
Kan. 1133 &#8211; Małżeństwo tajnie zawarte winno być zapisane jedynie w specjalnej księdze, przechowywanej w tajnym archiwum kurii.</p>
<p>Rozdział VIII<br />
SKUTKI MAŁŻEŃSTWA</p>
<p>Kan. 1134 &#8211; Z ważnego małżeństwa powstaje między małżonkami węzeł, z natury swej wieczysty i wyłączny. W małżeństwie chrześcijańskim małżonkowie zostają ponadto przez specjalny sakrament wzmocnieni i jakby konsekrowani do obowiązków swego stanu i godności.<br />
Kan. 1135 &#8211; Każdemu z małżonków przysługują jednakowe obowiązki i prawa w tym, co dotyczy wspólnoty życia małżeńskiego.<br />
Kan. 1136 &#8211; Rodzice mają najcięższy obowiązek i najpierwsze prawo troszczenia się zgodnie, według swoich możliwości, o wychowanie potomstwa zarówno fizyczne, społeczne i kulturalne, jak i moralne oraz religijne.<br />
Kan. 1137 &#8211; Za dzieci prawego pochodzenia uważa się poczęte lub urodzone z małżeństwa ważnego lub mniemanego.<br />
Kan. 1138 &#8211;<br />
§ 1. Ojcem jest ten, na którego wskazuje prawny związek małżeński, chyba że przy pomocy niezbitych argumentów udowodni się co innego.<br />
§ 2. Za dzieci prawego pochodzenia uważa się te, które się urodziły przynajmniej po 180 dniach od zawarcia małżeństwa albo w ciągu 300 dni od dnia rozwiązania życia małżeńskiego.<br />
Kan. 1139 &#8211; Dzieci nieprawego pochodzenia uzyskują prawność pochodzenia przez późniejsze małżeństwo rodziców ważne lub mniemane, albo przez reskrypt Stolicy Świętej.<br />
Kan. 1140 &#8211; Co do skutków kanonicznych, dzieci, które uzyskały prawność pochodzenia, są zrównane we wszystkim z dziećmi prawego pochodzenia, chyba że prawo wyraźnie co innego zastrzega.</p>
<p>Rozdział IX<br />
ROZŁĄCZENIE MAŁŻONKÓW</p>
<p>Art. 1<br />
ROZWIĄZANIE WĘZŁA</p>
<p>Kan. 1141 &#8211; Małżeństwo zawarte i dopełnione nie może być rozwiązane żadną ludzką władzą i z żadnej przyczyny, oprócz śmierci.<br />
Kan. 1142 &#8211; Małżeństwo niedopełnione, zawarte przez ochrzczonych lub między stroną ochrzczoną i stroną nieochrzczoną, może być ze słusznej przyczyny rozwiązane przez Biskupa Rzymskiego, na prośbę obydwu stron lub tylko jednej, choćby druga się nie zgadzała.<br />
Kan. 1143 &#8211;<br />
§ 1. Małżeństwo zawarte przez dwie osoby nie ochrzczone zostaje rozwiązane na mocy przywileju pawłowego dla dobra wiary strony, która przyjęła chrzest, przez sam fakt zawarcia nowego małżeństwa przez stronę ochrzczoną, jeśli strona nieochrzczona odeszła.<br />
§ 2. Uważa się, że strona nieochrzczona odchodzi, jeżeli nie chce mieszkać ze stroną ochrzczoną lub mieszkać z nią w zgodzie bez obrazy Stwórcy, chyba że strona ochrzczona po przyjęciu chrztu dała słuszny powód odejścia.<br />
Kan. 1144 &#8211;<br />
§ 1. Aby strona ochrzczona ważnie zawarła nowe małżeństwo, należy zawsze zapytać stronę nieochrzczoną:<br />
1° czy i ona chciałaby przyjąć chrzest;<br />
2° czy przynajmniej chciałaby zgodnie mieszkać ze stroną ochrzczoną, bez obrazy Stwórcy.<br />
§ 2. Ta interpelacja powinna nastąpić po chrzcie. Jednakże ordynariusz miejsca może na skutek poważnej przyczyny zezwolić na zastosowanie interpelacji przed chrztem, a nawet od niej dyspensować, zarówno przed chrztem, jak i po chrzcie, jeśli z dochodzenia przynajmniej sumarycznego i pozasądowego stwierdzi się, że nie można jej dokonać lub będzie bezowocna.<br />
Kan. 1145 &#8211;<br />
§ 1. Interpelacja winna być dokonywana z reguły powagą ordynariusza miejsca strony nawróconej, który to ordynariusz obowiązany jest zostawić drugiej stronie, jeśliby o to prosiła, czas na odpowiedź, zaznaczając jednak, że gdy czas ten bezużytecznie upłynie, milczenie zostanie uznane za odpowiedź negatywną.<br />
§ 2. Interpelacja dokonana nawet prywatnie przez stronę nawróconą jest ważna; owszem jest godziwa, gdy nie da się zachować przepisanej wyżej formy.<br />
§ 3. W obydwu przypadkach dokonanie interpelacji oraz jej wynik powinny być stwierdzone zgodnie z prawem w zakresie zewnętrznym.<br />
Kan. 1146 &#8211; Strona ochrzczona ma prawo zawrzeć nowe małżeństwo ze stroną katolicką:<br />
1° jeśli druga strona odpowiedziała negatywnie na interpelację lub gdy interpelacja została zgodnie z prawem pominięta;<br />
2° jeśli strona nieochrzczona &#8211; czy to już interpelowana, czy też nie &#8211; zamieszkując najpierw w zgodzie bez obrazy Stwórcy, następnie odeszła bez uzasadnionej przyczyny; z zachowaniem przepisów kan. 1144 i 1145.<br />
Kan. 1147 &#8211; Ordynariusz miejsca może jednak na skutek poważnej przyczyny zezwolić, ażeby strona ochrzczona, korzystająca z przywileju pawłowego, zawarła małżeństwo ze stroną niekatolicką, ochrzczoną lub nieochrzczoną, z zachowaniem jednak przepisów kanonicznych o małżeństwach mieszanych.<br />
Kan. 1148 &#8211;<br />
§ 1. Nieochrzczony, który miał równocześnie przed chrztem kilka żon nieochrzczonych, po przyjęciu chrztu w Kościele katolickim, jeśli mu trudno pozostać z pierwszą żoną, może zatrzymać jedną z nich, oddalając pozostałe. To samo odnosi się do kobiety nieochrzczonej, która miała równocześnie kilku mężów nieochrzczonych.<br />
§ 2. W wypadkach, o których w § 1, po przyjęciu chrztu małżeństwo winno być zawarte z zachowaniem prawnej formy, z uwzględnieniem w razie potrzeby także przepisów o małżeństwach mieszanych oraz innych wymogów prawnych.<br />
§ 3. Ordynariusz miejsca mając na uwadze warunki moralne, społeczne i ekonomiczne miejsc i osób, powinien zatroszczyć się o wystarczające zabezpieczenie potrzeb pierwszej żony oraz innych oddalonych, zgodnie z wymaganiami sprawiedliwości, chrześcijańskiej miłości i naturalnej słuszności.<br />
Kan. 1149 &#8211; Jeśli nieochrzczony, po przyjęciu chrztu w Kościele katolickim, nie może ze współmałżonkiem nieochrzczonym nawiązać współzamieszkania z racji uwięzienia lub prześladowania, wolno mu zawrzeć nowe małżeństwo, chociażby tymczasem druga strona przyjęła chrzest, z zachowaniem przepisu kan. 1141.<br />
Kan. 1150 &#8211; W razie wątpliwości przywilej wiary cieszy się przychylnością prawa.</p>
<p>Art. 2<br />
SEPARACJA PODCZAS TRWANIA WĘZŁA</p>
<p>Kan. 1151 &#8211; Małżonkowie mają obowiązek i prawo zachowania współżycia małżeńskiego, chyba że usprawiedliwia ich zgodna z prawem przyczyna.<br />
Kan. 1152 &#8211;<br />
§ 1. Chociaż bardzo zaleca się, aby współmałżonek pobudzony chrześcijańską miłością i zatroskany o dobro rodziny, nie odmawiał stronie cudzołożnej przebaczenia oraz nie zrywał z nią życia małżeńskiego, to jednak, gdy wyraźnie lub milcząco nie darował winy, ma prawo przerwać pożycie małżeńskie, chyba że zgodził się na cudzołóstwo, albo stał się jego przyczyną lub sam także popełnił cudzołóstwo.<br />
§ 2. Zachodzi milczące darowanie, gdy strona niewinna upewniona już o zdradzie małżeńskiej, dobrowolnie z miłością małżeńską współżyje z tą, która zawiniła. Domniemywa się zaś je, jeśli przez okres sześciu miesięcy zachowała współżycie małżeńskie i nie odniosła się do władzy kościelnej lub państwowej.<br />
§ 3. Jeśli współmałżonek niewinny sam zerwał dobrowolnie współżycie małżeńskie, powinien w ciągu sześciu miesięcy wnieść sprawę o separację do kompetentnej władzy kościelnej, która, biorąc pod uwagę wszystkie okoliczności, rozważy, czy niewinny współmałżonek mógłby być skłoniony do darowania winy i nie przedłużania separacji na stałe.<br />
Kan. 1153 &#8211;<br />
§ 1. Jeśli jedno z małżonków stanowi źródło poważnego niebezpieczeństwa dla duszy lub ciała drugiej strony albo dla potomstwa, lub w inny sposób czyni zbyt trudnym życie wspólne, tym samym daje drugiej stronie zgodną z prawem przyczynę odejścia, bądź na mocy dekretu ordynariusza miejsca, bądź też gdy niebezpieczeństwo jest bezpośrednie, również własną powagą.<br />
§ 2. Po ustaniu przyczyny separacji, we wszystkich wypadkach należy wznowić współżycie małżeńskie, chyba że władza kościelna co innego postanowi.<br />
Kan. 1154 &#8211; Z chwilą zdecydowania o separacji małżonków, należy się zatroszczyć o odpowiednie utrzymanie i wychowanie dzieci.<br />
Kan. 1155 &#8211; Współmałżonek niewinny może, w sposób godny pochwały, dopuścić z powrotem drugą stronę do życia małżeńskiego. W takim wypadku zrzeka się prawa do separacji.</p>
<p>Rozdział X<br />
UWAŻNIENIE MAŁŻEŃSTWA</p>
<p>Art. 1<br />
UWAŻNIENIE ZWYKŁE</p>
<p>Kan. 1156 &#8211;<br />
§ 1. Do uważnienia małżeństwa nieważnego z racji przeszkody zrywającej, wymaga się ustania przeszkody lub dyspensy od niej oraz ponowienia zgody przynajmniej przez stronę świadomą przeszkody.<br />
§ 2. To ponowienie jest wymagane przez prawo kościelne do ważności uważnienia, chociażby na początku obydwie strony wyraziły zgodę i potem jej nie odwołały.<br />
Kan. 1157 &#8211; Ponowienie zgody winno być nowym aktem woli na małżeństwo, o którym strona ponawiająca wie lub przypuszcza, że było od początku nieważne.<br />
Kan. 1158 &#8211;<br />
§ 1. Gdy przeszkoda jest publiczna, obydwie strony powinny powtórzyć zgodę małżeńską w formie kanonicznej, z zachowaniem przepisu kan. 1127, § 2.<br />
§ 2. Jeśli przeszkody nie można udowodnić, wystarcza ponowienie zgody prywatne i tajne, i to przez stronę świadomą przeszkody, jeśli trwa zgoda wyrażona przez drugą stronę; albo przez obydwie, gdy obydwie strony wiedziały o przeszkodzie.<br />
Kan, 1159 &#8211;<br />
§ 1. Małżeństwo nieważne z powodu braku zgody zostaje uważnione z chwilą wyrażenia zgody przez stronę, która jej nie wyraziła, jeśli trwa zgoda wyrażona przez drugą stronę.<br />
§ 2. Jeśli braku zgody nie można udowodnić, wystarczy prywatne i tajne ponowienie zgody przez stronę, która jej nie wyraziła.<br />
§ 3. Jeśli można udowodnić brak zgody, konieczne jest ponowienie jej z zachowaniem kanonicznej formy.<br />
Kan. 1160 &#8211; Uważnienie małżeństwa nieważnego na skutek braku formy musi zostać dokonane przez ponowne zawarcie według formy kanonicznej, z zachowaniem przepisu kan. 1127, § 2. </p>
<p>Art. 2<br />
UWAŻNIENIE W ZAWIĄZKU</p>
<p>Kan. 1161 &#8211;<br />
§ 1. Uważnienie w zawiązku małżeństwa nieważnego jest uważnieniem go bez ponawiania zgody, dokonane przez kompetentną władzę. Zawiera ono w sobie dyspensę od przeszkody, gdyby istniała, oraz od formy kanonicznej, gdy nie została zachowana, jak również cofnięcie wstecz skutków kanonicznych.<br />
§ 2. Uważnienie następuje od chwili udzielenia łaski; natomiast cofnięcie skutków odnosi się do momentu zawarcia małżeństwa, chyba że co innego wyraźnie zastrzeżono.<br />
§ 3. Uważnienia w zawiązku można dokonać tylko wtedy, jeśli jest prawdopodobne, że strony chcą utrzymać życie małżeńskie.<br />
Kan. 1162 &#8211;<br />
§ 1. Jeśli u obydwu stron albo u jednej z nich brakuje zgody małżeńskiej, małżeństwo nie może być uważnione w zawiązku, bez względu na to, czy zgody nie było od początku, czy też była początkowo wyrażona, a potem została odwołana.<br />
§ 2. Jeśli na początku nie było wprawdzie zgody, ale później została wyrażona, wolno dokonać uważnienia od momentu wyrażenia zgody.<br />
Kan. 1163 &#8211;<br />
§ 1. Można dokonać uważnienia małżeństwa nieważnie zawartego na skutek przeszkody albo braku formy prawnej, jeśliby trwała zgoda małżeńska u obydwu stron.<br />
§ 2. Małżeństwo nieważnie zawarte z powodu przeszkody z prawa naturalnego lub Bożego pozytywnego, może być uważnione dopiero z chwilą ustania przeszkody.<br />
Kan. 1164 &#8211; Można ważnie dokonać uważnienia również bez wiedzy jednej lub obydwu stron, ale dokonuje się go tylko z poważnej przyczyny.<br />
Kan. 1165 &#8211;<br />
§ 1. Uważnienia w zawiązku może dokonać Stolica Apostolska.<br />
§ 2. Może go dokonać biskup diecezjalny w pojedynczych przypadkach, nawet wtedy, gdy w tym samym małżeństwie zbiega się kilka powodów nieważności; po spełnieniu warunków, o których w kan. 1125, co do uważnienia małżeństwa mieszanego. Natomiast nie może tego dokonać w wypadku istnienia przeszkody, od której dyspensa jest zarezerwowana Stolicy Apostolskiej zgodnie z przepisem kan. 1078, § 2, albo chodzi o przeszkodę z prawa naturalnego lub Bożego pozytywnego, która już wygasła.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://malzenstwo.zw.pl/?feed=rss2&amp;p=61</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Dekalog, przykazanie szóste</title>
		<link>http://malzenstwo.zw.pl/?p=58</link>
		<comments>http://malzenstwo.zw.pl/?p=58#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 21 Sep 2009 14:35:38 +0000</pubDate>
		<dc:creator>admin</dc:creator>
				<category><![CDATA[Katechizm]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://malzenstwo.zw.pl/?p=58</guid>
		<description><![CDATA[Nie będziesz cudzołożył (Wj 20,14; Pwt 5,17).
Słyszeliście, że powiedziano: Nie cudzołóż! A Ja wam powiadam: Każdy, kto pożądliwie patrzy na kobietę, już się w swoim sercu dopuścił z nią cudzołóstwa (Mt 5, 27-28).
I. &#8220;Mężczyzną i niewiastą stworzył ich&#8221; 369-373 
2331   &#8220;Bóg jest miłością i w samym sobie przeżywa tajemnicę osobowej wspólnoty miłości. Stwarzając [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Nie będziesz cudzołożył (Wj 20,14; Pwt 5,17).</p>
<p>Słyszeliście, że powiedziano: Nie cudzołóż! A Ja wam powiadam: Każdy, kto pożądliwie patrzy na kobietę, już się w swoim sercu dopuścił z nią cudzołóstwa (Mt 5, 27-28).</p>
<p>I. &#8220;Mężczyzną i niewiastą stworzył ich&#8221; 369-373 </p>
<p>2331   &#8220;Bóg jest miłością i w samym sobie przeżywa tajemnicę osobowej wspólnoty miłości. Stwarzając człowieka na swój obraz&#8230; Bóg wpisuje w człowieczeństwo mężczyzny i kobiety powołanie, a więc zdolność do miłości 1604 i wspólnoty oraz odpowiedzialność za nie&#8221;77Jan Paweł II, adhort. apost. Familiaris consortio, 11..</p>
<p>            &#8220;Stworzył&#8230; Bóg człowieka na swój obraz&#8230; stworzył mężczyznę i niewiastę&#8221; (Rdz 1, 27); &#8220;Bądźcie płodni i rozmnażajcie się&#8221; (Rdz 1, 28); &#8220;Gdy Bóg stworzył człowieka, na podobieństwo Boga stworzył go; stworzył mężczyznę i niewiastę, pobłogosławił ich i dał im nazwę «ludzie», wtedy gdy ich stworzył&#8221; (Rdz 5,1-2).</p>
<p>2332   Płciowość wywiera wpływ na wszystkie sfery osoby ludzkiej w jedności jej ciała i duszy. Dotyczy ona szczególnie uczuciowości, zdolności do miłości 362 oraz prokreacji i – w sposób ogólniejszy – umiejętności nawiązywania więzów komunii z drugim człowiekiem.</p>
<p>2333   Każdy człowiek, mężczyzna i kobieta, powinien uznać i przyjąć swoją tożsamość płciową. Zróżnicowanie i komplementarność fizyczna, moralna i duchowa są ukierunkowane na dobro małżeństwa i rozwój życia rodzinnego. Harmonia małżeństwa i społeczeństwa zależy częściowo od sposobu, w jaki 1603 mężczyzna i kobieta przeżywają swoją komplementarność oraz wzajemną potrzebę i pomoc.</p>
<p>2334   &#8220;Stwarzając człowieka «mężczyzną i niewiastą», Bóg obdarza godnością osobową w równej mierze mężczyznę i kobietę&#8221;78Jan Paweł II, adhort. apost. Familiaris consortio, 22; por. Sobór Watykański II, konst. Gaudium et spes, 49.. &#8220;Człowiek jest osobą, w równej mierze mężczyzna i kobieta, oboje wszakże zostali stworzeni na obraz 357 i podobieństwo Boga osobowego&#8221;79Jan Paweł II, list apost. Mulieris dignitatem, 6..</p>
<p>2335   Każda z dwu płci z taką samą godnością, chociaż w różny sposób, jest obrazem mocy i czułej miłości Boga. Jedność mężczyzny i kobiety w małżeństwie jest sposobem naśladowania w ciele wspaniałomyślności i płodności Stwórcy: 2205 &#8220;Mężczyzna opuszcza ojca swego i matkę swoją i łączy się ze swą żoną tak ściśle, że stają się jednym ciałem&#8221; (Rdz 2, 24). Z tej jedności wywodzą się wszystkie pokolenia ludzkie80Por. Rdz 4, 1-2. 25-26; 5,1..</p>
<p>2336   Jezus przyszedł odnowić stworzenie w jego pierwotnej nieskazitelności. W Kazaniu na Górze dokładnie wyjaśnia zamysł Boga: &#8220;Słyszeliście, że 1614 powiedziano: Nie cudzołóż! A Ja wam powiadam: Każdy, kto pożądliwie patrzy na kobietę, już się w swoim sercu dopuścił z nią cudzołóstwa&#8221; (Mt 5, 27-28). Człowiek nie powinien rozdzielać tego, co Bóg złączył81Por. Mt 19, 6..</p>
<p>            Tradycja Kościoła zawsze uważała, że szóste przykazanie obejmuje całość ludzkiej płciowości.</p>
<p>II. Powołanie do czystości</p>
<p>2337   Czystość oznacza osiągniętą integrację płciowości w osobie, a w konsekwencji 2520 wewnętrzną jedność człowieka w jego bycie cielesnym i duchowym. Płciowość, w której wyraża się przynależność człowieka do świata cielesnego i biologicznego, staje się osobowa i prawdziwie ludzka, gdy zostaje włączona w relację osoby do osoby, we wzajemny dar mężczyzny i kobiety, który jest całkowity i nieograniczony w czasie.</p>
<p>            Cnota czystości obejmuje zatem integralność osoby i integralność daru.</p>
<p>Integralność osoby</p>
<p>2338   Osoba żyjąca w czystości zachowuje integralność obecnych w niej sił życia i miłości. Integralność ta zapewnia jedność osoby i sprzeciwia się wszelkiemu raniącemu ją postępowaniu. Nie toleruje ani podwójnego życia, ani podwójnej mowy82Por. Mt 5, 37..</p>
<p>2339   Czystość domaga się osiągnięcia panowania nad sobą, które jest pedagogią ludzkiej wolności. Alternatywa jest oczywista: albo człowiek panuje nad swoimi namiętnościami i osiąga pokój, albo pozwala zniewolić się przez nie i staje się nieszczęśliwy83Por. Syr 1, 22.. &#8220;Godność człowieka wymaga, aby działał ze świadomego i wolnego wyboru, to znaczy osobowo, od wewnątrz poruszony i naprowadzony, a nie pod wpływem ślepego popędu wewnętrznego lub też zgoła przymusu zewnętrznego. Taką zaś wolność zdobywa człowiek, gdy 1767 uwalniając się od wszelkiej niewoli namiętności, dąży do swojego celu drogą wolnego wyboru dobra oraz zapewnia sobie skutecznie i pilnie odpowiednie pomoce&#8221;84Sobór Watykański II, konst. Gaudium et spes,17..</p>
<p>2340   Kto chce pozostać wierny przyrzeczeniom chrztu i przeciwstawić się pokusom, podejmie w tym celu środki takie, jak: poznanie siebie, praktykowanie 2015 ascezy odpowiedniej do spotykanych sytuacji, posłuszeństwo przykazaniom Bożym, ćwiczenie się w cnotach moralnych i wierność modlitwie. &#8220;Czystość integruje nas na nowo i prowadzi do jedności, którą utraciliśmy, rozpraszając się w wielości&#8221;85Św. Augustyn, Confessiones, X, 29, 40..</p>
<p>2341   Cnota czystości pozostaje w zależności od kardynalnej cnoty umiarkowania, która zmierza do przeniknięcia rozumem uczuć i popędów ludzkiej 1809 zmysłowości.</p>
<p>2342   Panowanie nad sobą jest zadaniem długotrwałym. Nigdy nie należy uważać, że zdobyło się je raz na zawsze. Zakłada ono wysiłek podejmowany we wszystkich okresach życia86Por. Tt 2,1-6.. Wymagany wysiłek powinien być bardziej intensywny w pewnych okresach – gdy kształtuje się osobowość, w dzieciństwie i w młodości. 407</p>
<p>2343   W dziedzinie czystości znane są prawa wzrostu, który dokonuje się etapami naznaczonymi niedoskonałością i dość często grzechem. &#8220;Człowiek 2223 cnotliwy i czysty formuje się dzień po dniu, podejmując liczne i dobrowolne decyzje; dlatego poznaje, miłuje i czyni dobro moralne odpowiednio do etapów swojego rozwoju&#8221;87Jan Paweł II, adhort. apost. Familiaris consortio, 34..</p>
<p>2344   Czystość jest zadaniem wyjątkowo osobistym; zakłada również wysiłek kulturowy, gdyż istnieje &#8220;wzajemna zależność między postępem osoby ludzkiej 2525 i rozwojem społeczeństwa&#8221;88Sobór Watykański II, konst. Gaudium et spes, 25.. Czystość zakłada poszanowanie praw osoby, szczególnie prawa do otrzymywania informacji i wychowania, które szanują moralne i duchowe wymiary życia ludzkiego.</p>
<p>2345   Czystość jest cnotą moralną. Jest ona również darem Bożym, łaską, owocem działania Ducha89Por. Ga 5, 22.. Duch Święty uzdalnia odnowionego wodą chrztu 1810 do naśladowania czystości Chrystusa90Por. 1 J 3, 3..</p>
<p>Integralność daru z siebie</p>
<p>2346   Miłość jest formą wszystkich cnót. Pod jej wpływem czystość jawi się jako szkoła daru z własnej osoby. Panowanie nad sobą jest podporządkowane 1827 darowi z siebie. Czystość prowadzi tego, kto ją praktykuje, do stawania się wobec bliźniego świadkiem wierności i czułości Boga. 210</p>
<p>2347   Cnota czystości rozwija się w przyjaźni. Wskazuje ona uczniowi, jak iść za Chrystusem i jak Go naśladować, ponieważ wybrał nas na swoich przyjaciół91Por. J 15, 15. 374 oddał się nam całkowicie i uczynił nas uczestnikami swojej Boskiej natury. Czystość jest obietnicą nieśmiertelności.</p>
<p>            Czystość przejawia się szczególnie w przyjaźni wobec bliźniego. Przyjaźń rozwijana między osobami tej samej płci bądź różnych płci stanowi wielkie dobro dla wszystkich. Prowadzi do wspólnoty duchowej.</p>
<p>Różne formy czystości</p>
<p>2348   Każdy ochrzczony jest powołany do czystości. Chrześcijanin &#8220;przyoblekł się w Chrystusa&#8221; (Ga 3, 27), wzór wszelkiej czystości. Wszyscy wierzący w Chrystusa są powołani do życia w czystości zgodnie z różnymi stanami życia. W chwili chrztu chrześcijanin zobowiązał się do czystego przeżywania swojej uczuciowości.</p>
<p>2349   &#8220;Wszyscy ludzie powinni odznaczać się cnotą czystości stosownie do 1620 różnych stanów swego życia; jedni, przyrzekając Bogu dziewictwo lub święty celibat, w ten sposób mogąc łatwiej poświęcić się niepodzielnym sercem Bogu; inni natomiast prowadząc życie w taki sposób, jaki prawo moralne określa dla wszystkich, zależnie od tego, czy są związani małżeństwem, czy nie&#8221;92Kongregacja Nauki Wiary, dekl. Persona humana, 11.. Osoby związane małżeństwem są wezwane do życia w czystości małżeńskiej; pozostali praktykują czystość we wstrzemięźliwości:</p>
<p>Istnieją trzy formy cnoty czystości: jedna dotyczy stanu małżeńskiego, druga – wdowieństwa, trzecia – dziewictwa. Nie pochwalamy jednej z nich z wyłączeniem pozostałych&#8230; Dyscyplina Kościoła pod tym względem jest bogata93Św. Ambroży, De viduis, 23: PL 153, 225 A..</p>
<p>2350   Narzeczeni są powołani do życia w czystości przez zachowanie wstrzemięźliwości. 1632 Poddani w ten sposób próbie, odkryją wzajemny szacunek, będą uczyć się wierności i nadziei na otrzymanie siebie nawzajem od Boga. Przejawy czułości właściwe miłości małżeńskiej powinni zachować na czas małżeństwa. Powinni pomagać sobie wzajemnie we wzrastaniu w czystości.</p>
<p>Wykroczenia przeciw czystości</p>
<p>2351   Rozwiązłość jest nieuporządkowanym pożądaniem lub nieumiarkowanym korzystaniem z przyjemności cielesnych. Przyjemność seksualna jest moralnie nieuporządkowana, gdy szuka się jej dla niej samej w oderwaniu od nastawienia na prokreację i zjednoczenie.</p>
<p>2352   Przez masturbację należy rozumieć dobrowolne pobudzanie narządów płciowych w celu uzyskania przyjemności cielesnej. &#8220;Zarówno Urząd Nauczycielski Kościoła wraz z niezmienną tradycją, jak i zmysł moralny chrześcijan stanowczo stwierdzają, że masturbacja jest aktem wewnętrznie i poważnie nieuporządkowanym&#8221;. &#8220;Bez względu na świadomy i dobrowolny motyw użycie narządów płciowych poza prawidłowym współżyciem małżeńskim w sposób istotny sprzeciwia się ich celowości&#8221;. Poszukuje się w niej przyjemności płciowej poza &#8220;relacją płciową, wymaganą przez porządek moralny, która urzeczywistnia «w kontekście prawdziwej miłości pełny sens wzajemnego oddawania się sobie i przekazywania życia ludzkiego»&#8221;94Kongregacja Nauki Wiary, dekl. Persona humana, 9..</p>
<p>            W celu sformułowania wyważonej oceny odpowiedzialności moralnej konkretnych osób i ukierunkowania działań duszpasterskich należy wziąć pod uwagę niedojrzałość uczuciową, nabyte nawyki, stany lękowe lub inne czynniki psychiczne czy społeczne, które zmniejszają, a nawet redukują do 1735 minimum winę moralną.</p>
<p>2353   Nierząd jest zjednoczeniem cielesnym między wolnym mężczyzną i wolną kobietą poza małżeństwem. Jest on w poważnej sprzeczności z godnością osoby ludzkiej i jej płciowości w sposób naturalny podporządkowanej dobru małżonków, jak również przekazywaniu życia i wychowaniu dzieci. Poza tym nierząd jest poważnym wykroczeniem, gdy powoduje deprawację młodzieży.</p>
<p>2354   Pornografia polega na wyrwaniu aktów płciowych, rzeczywistych lub symulowanych, z intymności partnerów, aby w sposób zamierzony pokazywać 2523 je innym. Znieważa ona czystość, ponieważ stanowi wynaturzenie aktu małżeńskiego, wzajemnego intymnego daru małżonków. Narusza poważnie godność tych, którzy jej się oddają (aktorzy, sprzedawcy, publiczność), ponieważ jedni stają się dla drugich przedmiotem prymitywnej przyjemności i niedozwolonego zarobku. Przenosi ona ich wszystkich w świat iluzoryczny. Pornografia jest ciężką winą. Władze cywilne powinny zabronić wytwarzania i rozpowszechniania materiałów pornograficznych.</p>
<p>2355   Prostytucja narusza godność osoby, która oddaje się prostytucji, stając się przedmiotem przyjemności cielesnej kogoś drugiego. Ten, kto płaci, grzeszy ciężko przeciw sobie samemu; niszczy czystość, do której zobowiązuje go chrzest, i znieważa swoje ciało, świątynię Ducha Świętego95Por. 1 Kor 6, 15-20.. Prostytucja stanowi plagę społeczną. Dotyka na ogół kobiety, lecz także mężczyzn, dzieci i młodzież (w dwóch ostatnich przypadkach grzech jest jednocześnie zgorszeniem). Oddawanie się prostytucji jest zawsze grzechem ciężkim, jednak nędza, szantaż i presja społeczna mogą zmniejszyć odpowiedzialność 1735 za winę.</p>
<p>2356   Gwałt oznacza wtargnięcie przemocą w intymność płciową osoby. Jest naruszeniem sprawiedliwości i miłości. Rani on głęboko prawo każdego człowieka do szacunku, wolności oraz integralności fizycznej i moralnej. 2297 Wyrządza poważną krzywdę ofierze i może wywrzeć piętno na całym jej życiu. Jest zawsze czynem wewnętrznie złym. Jeszcze poważniejszy jest gwałt popełniony 1756 przez rodziców (por. kazirodztwo) lub wychowawców na dzieciach, które 2388 są im powierzone.</p>
<p>Czystość i homoseksualizm</p>
<p>2357   Homoseksualizm oznacza relacje między mężczyznami lub kobietami odczuwającymi pociąg płciowy, wyłączny lub dominujący, do osób tej samej płci. Przybierał on bardzo zróżnicowane formy na przestrzeni wieków i w różnych kulturach. Jego psychiczna geneza pozostaje w dużej części nie wyjaśniona. Tradycja, opierając się na Piśmie świętym, przedstawiającym homoseksualizm jako poważne zepsucie96Por. Rdz 19,1-29; Rz 1, 24-27; I Kor 6, 9;1 Tm 1, 10., zawsze głosiła, że &#8220;akty homoseksualizmu z samej swojej wewnętrznej natury są nieuporządkowane&#8221;97Kongregacja Nauki Wiary, dekl. Persona humana, 8.. Są one sprzeczne z prawem naturalnym; wykluczają z aktu płciowego dar życia. Nie wynikają 2333 z prawdziwej komplementarności uczuciowej i płciowej. W żadnym wypadku nie będą mogły zostać zaaprobowane.</p>
<p>2358   Znaczna liczba mężczyzn i kobiet przejawia głęboko osadzone skłonności homoseksualne. Osoby takie nie wybierają swej kondycji homoseksualnej; dla większości z nich stanowi ona trudne doświadczenie. Powinno się traktować je z szacunkiem, współczuciem i delikatnością. Powinno się unikać wobec nich jakichkolwiek oznak niesłusznej dyskryminacji. Osoby te są wezwane do wypełniania woli Bożej w swoim życiu i – jeśli są chrześcijanami – do złączenia z ofiarą krzyża Pana trudności, jakie mogą napotykać z powodu swojej kondycji.</p>
<p>2359   Osoby homoseksualne są wezwane do czystości. Dzięki cnotom panowania nad sobą, które uczą wolności wewnętrznej, niekiedy dzięki wsparciu 2347 bezinteresownej przyjaźni, przez modlitwę i łaskę sakramentalną, mogą i powinny przybliżać się one – stopniowo i zdecydowanie – do doskonałości chrześcijańskiej.</p>
<p>III. Miłość małżonków</p>
<p>2360   Płciowość jest podporządkowana miłości małżeńskiej mężczyzny i kobiety. 1601 W małżeństwie cielesna intymność małżonków staje się znakiem i rękojmią komunii duchowej. Między ochrzczonymi więzy małżeńskie są uświęcone przez sakrament.</p>
<p>2361   &#8220;Płciowość, przez którą mężczyzna i kobieta oddają się sobie wzajemnie we właściwych i wyłącznych aktach małżeńskich, nie jest bynajmniej zjawiskiem 1643, 2332 czysto biologicznym, lecz dotyczy samej wewnętrznej istoty osoby ludzkiej jako takiej. Urzeczywistnia się ona w sposób prawdziwie ludzki tylko wtedy, gdy stanowi integralną część miłości, którą mężczyzna i kobieta wiążą się z sobą aż do śmierci&#8221;98Jan Paweł II, adhort. apost. Familiaris consortio, 11..</p>
<p>Tobiasz podniósł się z łóżka i powiedział do Sary: &#8220;Wstań, siostro, módlmy się 1611 i błagajmy Pana naszego, aby okazał nam miłosierdzie i ocalił nas&#8221;. Wstała i ona i zaczęli się modlić i błagać, aby dostąpić ocalenia. I zaczęli tak mówić:<br />
Bądź uwielbiony, Boże ojców naszych&#8230;<br />
Tyś stworzył Adama,<br />
i stworzyłeś dla niego pomocną ostoję – Ewę, jego żonę,<br />
i z obojga powstał rodzaj ludzki.<br />
I Ty rzekłeś:<br />
Nie jest dobrze być człowiekowi samemu,<br />
uczyńmy mu pomocnicę podobną do niego.<br />
A teraz nie dla rozpusty<br />
biorę tę siostrę moją za żonę,<br />
ale dla związku prawego.<br />
Okaż mnie i jej miłosierdzie<br />
i pozwól razem dożyć starości!<br />
I powiedzieli kolejno: Amen, amen! A potem spali całą noc (Tb 8, 4-9).</p>
<p>2362   &#8220;Akty&#8230; przez które małżonkowie jednoczą się z sobą w sposób intymny i czysty, są uczciwe i godne; a jeśli spełniane są prawdziwie po ludzku, są oznaką i podtrzymaniem wzajemnego oddania się, przez które małżonkowie ubogacają się sercem radosnym i wdzięcznym&#8221;99Sobór Watykański II, konst. Gaudium et spes, 49.. Płciowość jest źródłem radości i przyjemności:</p>
<p>Sam Stwórca sprawił&#8230; że małżonkowie we wspólnym, całkowitym oddaniu się fizycznym doznają przyjemności i szczęścia cielesnego i duchowego. Gdy więc małżonkowie szukają i używają tej przyjemności, nie czynią niczego złego, korzystają tylko z tego, czego udzielił im Stwórca. I w tym jednak powinni małżonkowie umieć pozostawać w granicach słusznego umiarkowania100Pius XII, Przemówienie (29 października 1951).. </p>
<p>2363   Przez zjednoczenie małżonków urzeczywistnia się podwójny cel małżeństwa: dobro samych małżonków i przekazywanie życia. Nie można rozdzielać tych dwóch znaczeń, czyli wartości małżeństwa, bez naruszenia życia duchowego małżonków i narażenia dobra małżeństwa oraz przyszłości rodziny.</p>
<p>            Miłość małżeńska mężczyzny i kobiety powinna więc spełniać podwójne wymaganie: wierności i płodności.</p>
<p>Wierność małżeńska 1646-1648</p>
<p>2364   &#8220;Wspólnota życia i miłości małżeńskiej, ustanowiona przez Stwórcę i unormowana Jego prawami, zawiązuje się przez przymierze małżeńskie, czyli 1603 przez nieodwołalną osobistą zgodę&#8221;101Sobór Watykański II, konst. Gaudium et spes, 48.. Małżonkowie oddają się sobie wzajemnie w sposób ostateczny i całkowity. Już nie są dwoje, ale stanowią odtąd jedno ciało. Przymierze dobrowolnie zawarte przez małżonków nakłada na nich 1615 obowiązek podtrzymywania jego jedności i nierozerwalności102Por. KPK, kan. 1056.. &#8220;Co&#8230; Bóg złączył, tego człowiek niech nie rozdziela!&#8221; (Mk 10, 9)103Por. Mt 19,1-12;1 Kor 7,10-11..</p>
<p>2365   Wierność oznacza stałość w dochowywaniu danego słowa. Bóg jest wierny. Sakrament małżeństwa wprowadza mężczyznę i kobietę w wierność 1640 Chrystusa wobec Jego Kościoła. Przez czystość małżeńską świadczą oni wobec świata o tej tajemnicy:</p>
<p>Święty Jan Chryzostom proponuje młodym małżonkom skierowanie takich słów do swoich małżonek: &#8220;Wziąłem cię w swoje ramiona i kocham cię bardziej niż moje życie. Albowiem życie obecne jest niczym, a moim najgorętszym pragnieniem jest przeżyć je z tobą w taki sposób, abyśmy mieli pewność, że nie będziemy rozdzieleni i w tym życiu, które jest dla nas przygotowane&#8230; Miłość do ciebie przedkładam ponad wszystko i nic nie byłoby dla mnie boleśniejsze od niezgadzania się z tobą&#8221;104Św. Jan Chryzostom, Homiliae in ad Ephesios, 20, 8: PG 62, 146-147..</p>
<p>1652-1653 Płodność małżeńska</p>
<p>2366   Płodność jest darem, celem małżeństwa, ponieważ miłość małżeńska ze swojej natury zmierza do tego, by być płodną. Dziecko nie przychodzi z zewnątrz jako dodane do wzajemnej miłości małżonków; wyłania się w samym centrum tego wzajemnego daru, którego jest owocem i wypełnieniem. Dlatego Kościół, który &#8220;opowiada się za życiem&#8221;105Jan Paweł II, adhort. apost. Familiaris consortio, 30., naucza, że &#8220;każdy akt małżeński powinien pozostać otwarty na przekazywanie życia ludzkiego&#8221;106Paweł VI, enc. Humanae vitae, 11.. &#8220;Nauka ta, wielokrotnie podawana przez Urząd Nauczycielski Kościoła, ma swoją podstawę w ustanowionym przez Boga nierozerwalnym związku, którego człowiekowi nie wolno samowolnie zrywać, między podwójnym znaczeniem aktu małżeńskiego: znaczeniem jednoczącym i prokreacyjnym&#8221;107Paweł VI, enc. Humanae vitae, 12; por. Pius XI, enc. Casti connubii..</p>
<p>2367   Małżonkowie, powołani do dawania życia, uczestniczą w stwórczej 2205 mocy i w ojcostwie Boga108Por. Ef 3,14; Mt 23, 9.. &#8220;W spełnianiu obowiązku, jakim jest przekazywanie życia i wychowywanie, obowiązku, który trzeba uważać za główną ich misję, są współpracownikami miłości Boga-Stwórcy i jakby jej wyrazicielami. Przeto mają wypełniać zadanie swoje w poczuciu ludzkiej i chrześcijańskiej odpowiedzialności&#8221;109Sobór Watykański II, konst. Gaudium et spes, 50..</p>
<p>2368   Szczególny aspekt tej odpowiedzialności dotyczy regulacji poczęć. Z uzasadnionych powodów małżonkowie mogą chcieć odsunąć w czasie przyjście na świat swoich dzieci. Powinni więc troszczyć się, by ich pragnienie nie wypływało z egoizmu, lecz było zgodne ze słuszną wielkodusznością odpowiedzialnego rodzicielstwa. Poza tym, dostosują swoje postępowanie do obiektywnych kryteriów moralności:</p>
<p>Kiedy&#8230; chodzi o pogodzenie miłości małżeńskiej z odpowiedzialnym przekazywaniem życia, wówczas moralny charakter sposobu postępowania nie zależy wyłącznie od samej szczerej intencji i oceny motywów, lecz musi być określony w świetle obiektywnych kryteriów, uwzględniających naturę osoby ludzkiej i jej czynów, które to kryteria w kontekście prawdziwej miłości strzegą pełnego sensu wzajemnego oddawania się sobie i człowieczego przekazywania życia; a to jest niemożliwe bez kultywowania szczerym sercem cnoty czystości małżeńskiej110Sobór Watykański II, konst. Gaudium et spes, 51..</p>
<p>2369   &#8220;Jeżeli zatem zostaną zachowane te dwa istotne aspekty stosunku małżeńskiego, jednoczący i prokreacyjny, to wtedy zachowuje on w pełni swoje znaczenie wzajemnej i prawdziwej miłości oraz swoje odniesienie do bardzo wzniosłego powołania do rodzicielstwa&#8221;111Paweł VI, enc. Humanae vitae, 12..</p>
<p>2370   Okresowa wstrzemięźliwość, metody regulacji poczęć oparte na samoobserwacji i odwoływaniu się do okresów niepłodnych112Por. Paweł VI, enc. Humanae vitae, 16. są zgodne z obiektywnymi kryteriami moralności. Metody te szanują ciało małżonków, zachęcają do wzajemnej czułości i sprzyjają wychowaniu do autentycznej wolności. Jest natomiast wewnętrznie złe &#8220;wszelkie działanie, które – czy to w przewidywaniu aktu małżeńskiego, podczas jego spełniania, czy w rozwoju jego naturalnych skutków – miałoby za cel uniemożliwienie poczęcia lub prowadziłoby do tego&#8221;113Paweł VI, enc. Humanae vitae, 14..</p>
<p>Naturalnej &#8220;mowie&#8221;, która wyraża obopólny, całkowity dar małżonków, antykoncepcja narzuca &#8220;mowę&#8221; obiektywnie sprzeczną, czyli taką, która nie wyraża całkowitego oddania się drugiemu; stąd pochodzi nie tylko czynne odrzucenie otwarcia się na życie, ale również sfałszowanie wewnętrznej prawdy miłości małżeńskiej, powołanej do całkowitego osobowego daru&#8230; Różnica antropologiczna, a zarazem moralna, jaka istnieje pomiędzy środkami antykoncepcyjnymi a odwołaniem się do rytmów okresowych&#8230; w ostatecznej analizie dotyczy dwóch, nie dających się z sobą pogodzić, koncepcji osoby i płciowości ludzkiej114Jan Paweł II, adhort. apost. Familiaris consortio, 32..</p>
<p>2371   &#8220;Niech zaś wszyscy wiedzą, że życie ludzkie i zadanie przekazywania go nie ograniczają się tylko do perspektyw doczesności i nie mogą tylko w niej samej znajdować swego wymiaru i zrozumienia, lecz mają zawsze odniesienie do wiecznego przeznaczenia ludzkiego&#8221;115Sobór Watykański II, konst. Gaudium et spes, 51.. 1703</p>
<p>2372   Państwo jest odpowiedzialne za dobrobyt obywateli. Z tej racji jest więc rzeczą uzasadnioną, by wpływało ono na ukierunkowanie demografii ludności. Może to robić 2209 przez obiektywną i pełną szacunku informację, ale nigdy nie autorytatywnie i stosując przymus. Nie może ono w sposób uzasadniony zastępować inicjatywy małżonków, którzy pierwsi są odpowiedzialni za wydawanie na świat i wychowywanie swoich dzieci116Por. Paweł VI, enc. Humanae vitae, 23; enc. Populorum progressio, 37.. Nie jest dozwolone sprzyjanie środkom regulacji demograficznej, przeciwnym moralności.</p>
<p>Dziecko jako dar</p>
<p>2373   Pismo święte oraz tradycyjna praktyka Kościoła widzą w rodzinach wielodzietnych znak Bożego błogosławieństwa i wielkoduszności rodziców117Par. Sobór Watykański II, konst. Gaudium et spes, 50..</p>
<p>2374   Bezpłodność sprawia małżonkom wiele cierpienia. Cóż zechcesz mi 1654 dać – pytał Abram Boga – &#8220;skoro zbliżam się do kresu mego życia, nie mając potomka&#8230;?&#8221; (Rdz 15, 2). &#8220;Spraw, abym miała dzieci; bo inaczej przyjdzie mi umrzeć!&#8221; – wołała Rachela do swego męża Jakuba (Rdz 30, I).</p>
<p>2375   Badania naukowe, które zmierzają do zmniejszenia ludzkiej bezpłodności, 2293 zasługują na poparcie pod warunkiem, że będą &#8220;służyć osobie ludzkiej, jej niezbywalnym prawom oraz jej prawdziwemu i integralnemu dobru, zgodnie z zamysłem i wolą Boga&#8221;118Kongregacja Nauki Wiary, instr. Donum vitae, Wstęp, 2..</p>
<p>2376   Techniki, które powodują oddzielenie rodzicielstwa wskutek interwencji osoby spoza małżeństwa (oddawanie spermy lub jaja, macierzyństwo zastępcze), są głęboko niegodziwe. Techniki te (sztuczna inseminacja i sztuczne zapłodnienie heterologiczne) naruszają prawo dziecka do urodzenia się z ojca i matki, których zna i którzy połączeni są węzłem małżeńskim. Techniki te pozostają w sprzeczności z wyłącznym prawem małżonków do &#8220;stania się ojcem i matką wyłącznie dzięki sobie&#8221;119Kongregacja Nauki Wiary, instr. Donum vitae, II, 1..</p>
<p>2377   Techniki te praktykowane w ramach małżeństwa (sztuczna inseminacja i sztuczne zapłodnienie homologiczne) są być może mniej szkodliwe, jednakże pozostają one moralnie niedopuszczalne. Powodują oddzielenie aktu płciowego od aktu prokreacyjnego. Akt zapoczątkowujący istnienie dziecka przestaje być aktem, w którym dwie osoby oddają się sobie nawzajem. &#8220;Oddaje (on) życie i tożsamość embrionów w ręce lekarzy i biologów, wprowadza panowanie techniki nad pochodzeniem i przeznaczeniem osoby ludzkiej. Tego rodzaju panowanie samo w sobie sprzeciwia się godności i równości, które winny być uznawane zarówno w rodzicach, jak i w dzieciach&#8221;120Kongregacja Nauki Wiary, instr. Donum vitae, II, 5. &#8220;przekazywanie życia jest jednak pozbawione z moralnego punktu widzenia właściwej sobie doskonałości, jeśli nie jest chciane jako owoc aktu małżeńskiego, to jest specyficznego aktu zjednoczenia małżonków&#8230; Tylko poszanowanie związku, który istnieje między znaczeniami aktu małżeńskiego, i szacunek dla jedności istoty ludzkiej umożliwia rodzicielstwo zgodne z godnością osoby ludzkiej&#8221;121Kongregacja Nauki Wiary, instr. Donum vitae, II, 4..</p>
<p>2378   Dziecko nie jest czymś należnym, ale jest darem. &#8220;Największym darem małżeństwa&#8221; jest osoba ludzka. Dziecko nie może być uważane za przedmiot własności, za coś, do czego prowadziłoby uznanie rzekomego &#8220;prawa do dziecka&#8221;. W tej dziedzinie jedynie dziecko posiada prawdziwe prawa: prawo, by &#8220;być owocem właściwego aktu miłości małżeńskiej rodziców i jako osoba od chwili swego poczęcia mająca również prawo do szacunku&#8221;122Kongregacja Nauki Wiary, instr. Donum vitae, II, 8..</p>
<p>2379   Ewangelia ukazuje, że bezpłodność fizyczna nie jest absolutnym złem. Małżonkowie, którzy po wyczerpaniu dozwolonych środków medycznych cierpią na bezpłodność, złączą się z krzyżem Pana, źródłem wszelkiej duchowej płodności. Mogą oni dać dowód swej wielkoduszności, adoptując opuszczone dzieci lub pełniąc ważne posługi na rzecz bliźniego.</p>
<p>IV. Wykroczenia przeciw godności małżeństwa</p>
<p>2380   Cudzołóstwo. Słowo to oznacza niewierność małżeńską. Gdy dwoje partnerów, z których przynajmniej jeden jest w związku małżeńskim, nawiązuje stosunki płciowe, nawet przelotne, popełniają oni cudzołóstwo. Chrystus potępia cudzołóstwo nawet w postaci zwykłego pożądania123Por. Mt 5, 27-28.. Szóste przykazanie i Nowy Testament bezwzględnie zakazują cudzołóstwa124Por. Mt 5, 32; 19, 6; Mk 10, 11; 1 Kor 6, 9-10.. Prorocy 1611 ukazują jego ciężar. Widzą w cudzołóstwie figurę grzechu bałwochwalstwa125Por. Oz 2, 7; Jr 5, 7; 13, 27..</p>
<p>2381   Cudzołóstwo jest niesprawiedliwością. Ten, kto je popełnia, nie dotrzymuje podjętych zobowiązań. Rani znak przymierza, jakim jest węzeł 1640 małżeński, narusza prawo współmałżonka i godzi w instytucję małżeństwa, nie dotrzymując umowy znajdującej się u jego podstaw. Naraża na niebezpieczeństwo dobro rodzicielstwa ludzkiego oraz dzieci, które potrzebują trwałego związku rodziców.</p>
<p>Rozwód</p>
<p>2382   Pan Jezus podkreślił pierwotny plan Stwórcy, który chciał nierozerwalności 1614 małżeństwa126Por. Mt 5, 31-32; 19, 3-9; Mk 10, 9; Łk 16, 18; 1 Kor 7, 10-11.. Znosi pobłażliwość, która przeniknęła do Starego Prawa127Por. Mt 19, 7-9..</p>
<p>            Między ochrzczonymi &#8220;małżeństwo zawarte i dopełnione nie może być rozwiązane żadną ludzką władzą i z żadnej przyczyny, oprócz śmierci&#8221;128KPK, kan. 1141..</p>
<p>2383   Separacja małżonków z utrzymaniem węzła małżeńskiego może być 1649 uzasadniona w pewnych przypadkach przewidzianych przez prawo kanoniczne129Por. KPK, kan. 1151-1155..</p>
<p>Jeśli rozwód cywilny pozostaje jedynym możliwym sposobem zabezpieczenia pewnych słusznych praw, opieki nad dziećmi czy obrony majątku, może być tolerowany, nie stanowiąc przewinienia moralnego.</p>
<p>2384   Rozwód jest poważnym wykroczeniem przeciw prawu naturalnemu. 1650 Zmierza do zerwania dobrowolnie zawartej przez małżonków umowy, by żyć razem aż do śmierci. Rozwód znieważa przymierze zbawcze, którego znakiem jest małżeństwo sakramentalne. Fakt zawarcia nowego związku, choćby był uznany przez prawo cywilne, powiększa jeszcze bardziej ciężar rozbicia; stawia bowiem współmałżonka żyjącego w nowym związku w sytuacji publicznego i trwałego cudzołóstwa:</p>
<p>Jeśli mąż, odłączywszy się od swej żony, łączy się z inną kobietą, sam jest cudzołożnikiem, ponieważ każe popełnić cudzołóstwo tej kobiecie; także kobieta, która mieszka z nim, jest cudzołożnicą, ponieważ pociągnęła do siebie męża innej kobiety130Św. Bazyli, Moralia, reguła 73: PG 31, 849 D &#8211; 853 B..</p>
<p>2385   Niemoralny charakter rozwodu wynika z nieporządku, jaki wprowadza on w komórkę rodzinną i w społeczeństwo. Nieporządek ten pociąga za sobą poważne szkody: dla porzuconego współmałżonka, dla dzieci, które doznały wstrząsu z powodu rozejścia się rodziców, często starających się pozyskać ich względy, oraz z uwagi na zły przykład, który czyni z niego prawdziwą plagę społeczną.</p>
<p>2386   Może zdarzyć się, że jeden ze współmałżonków jest niewinną ofiarą rozwodu orzeczonego przez prawo cywilne; nie wykracza on wówczas przeciw przepisowi moralnemu. Istnieje znaczna różnica między współmałżonkiem, który szczerze usiłował być wierny sakramentowi małżeństwa i uważa się za 1640 niesłusznie porzuconego, a tym, który wskutek poważnej winy ze swej strony niszczy ważne kanonicznie małżeństwo131Por. Jan Paweł II, adhort. apost. Familiaris consortio, 84..</p>
<p>Inne wykroczenia przeciw godności małżeństwa</p>
<p>2387   Zrozumiały jest dramat tego, kto pragnąc wrócić do życia zgodnego z Ewangelią, zmuszony jest oddalić jedną lub wiele kobiet, z którymi dzielił 1610 przez lata życie małżeńskie. Jednak poligamia nie jest zgodna z prawem moralnym: &#8220;Zaprzecza ona radykalnie komunii małżeńskiej, przekreśla bowiem wprost zamysł Boży, który został objawiony nam na początku, gdyż jest przeciwna równej godności osobowej mężczyzny i kobiety, oddających się sobie w miłości całkowitej, a przez to samo jedynej i wyłącznej&#8221;132Por. Jan Paweł II, adhort. apost. Familiaris consortio, 19; por. Sobór Watykański II, konst. Gaudium et spes, 47.. Chrześcijanin, uprzednio żyjący w poligamii, jest odpowiedzialny ze sprawiedliwości za wypełnienie z całą powagą zobowiązań podjętych wobec swoich dawnych żon i swoich dzieci.</p>
<p>2388   Kazirodztwo oznacza intymne relacje między krewnymi lub powinowatymi 2356 stopnia zakazującego pomiędzy nimi małżeństwa133Por. Kpł 18, 7-20.. Św. Paweł piętnuje ten szczególnie ciężki grzech: &#8220;Słyszy się powszechnie o rozpuście między wami, i to o takiej rozpuście&#8230; że ktoś żyje z żoną swego ojca&#8230; W imię Pana naszego Jezusa&#8230; wydajcie takiego szatanowi na zatracenie ciała&#8230;&#8221;1341 Kor 5, 1. 4-5. Kazirodztwo 2207 niszczy związki rodzinne i jest oznaką cofnięcia się do zwierzęcości.</p>
<p>2389   Do kazirodztwa zbliżone są nadużycia seksualne popełniane przez dorosłych na dzieciach lub młodzieży powierzonych ich opiece. Grzech ten jest 2285 jednocześnie gorszącym zamachem na integralność fizyczną i moralną młodych, którzy będą nosić jego piętno przez całe życie, oraz pogwałceniem odpowiedzialności wychowawczej.</p>
<p>2390   Wolny związek ma miejsce wówczas, gdy mężczyzna i kobieta odmawiają 1631 nadania formy prawnej i publicznej współżyciu zakładającemu intymność płciową.</p>
<p>Określenie to jest zwodnicze: Co może oznaczać związek, w którym osoby nie podejmują zobowiązań wobec siebie i dają w ten sposób wyraz brakowi zaufania w odniesieniu do drugiej osoby, do samej siebie lub do przyszłości?</p>
<p>            Określenie &#8220;wolny związek&#8221; odnosi się do różnych sytuacji, takich jak: konkubinat, odmowa małżeństwa jako takiego, niezdolność do podjęcia trwałych i ostatecznych zobowiązań135Por. Jan Paweł II, adhort. apost. Familiaris consortio, 81.. Wszystkie te sytuacje znieważają godność małżeństwa; niszczą samo pojęcie rodziny; osłabiają znaczenie wierności. Są one sprzeczne z prawem moralnym. Akt płciowy powinien mieć miejsce 2353 wyłącznie w małżeństwie; poza nim stanowi zawsze grzech ciężki i wyklucza z Komunii sakramentalnej. 1385</p>
<p>2391   Wiele osób zamierzających zawrzeć małżeństwo domaga się dzisiaj swoistego prawa do próby. Bez względu na powagę tego zamiaru ci, którzy podejmują przedmałżeńskie stosunki płciowe, &#8220;nie są w stanie zabezpieczyć szczerości i wierności relacji międzyosobowej mężczyzny i kobiety, a zwłaszcza nie mogą ustrzec tego związku przed niestałością pożądania i samowoli&#8221;136Kongregacja Nauki Wiary, dekl. Persona humana, 7.. Zjednoczenie cielesne jest moralnie godziwe jedynie wtedy, gdy wytworzyła</p>
<p>2364   się ostateczna wspólnota życia między mężczyzną i kobietą. Miłość ludzka nie toleruje &#8220;próby&#8221;. Domaga się całkowitego i ostatecznego wzajemnego daru z siebie137Por. Jan Paweł II, adhort. apost. Familiaris consortio, 80..</p>
<p>W skrócie</p>
<p>2392   &#8220;Miłość jest&#8230; podstawowym i wrodzonym powołaniem każdej istoty ludzkiej&#8221;138Por. Jan Paweł II, adhort. apost. Familiaris consortio, 11.</p>
<p>2393   Bóg, stwarzając człowieka jako &#8220;mężczyznę i niewiastę&#8221;, obdarzył ich taką samą godnością osobową. Każdy człowiek, mężczyzna i kobieta, powinien uznać i przyjąć swoją tożsamośćé płciową.</p>
<p>2394   Chrystus jest wzorem czystości. Każdy ochrzczony jest powołany do życia w czystości zgodnie ze swoim stanem życia.</p>
<p>2395   Czystość oznacza integrację płciowości w osobie. Domaga się osiągnięcia panowania nad sobą.</p>
<p>2396   Wśród grzechów pozostających w głębokiej sprzeczności z czystością należy wymienić masturbację, nierząd, pornografig i czyny homoseksualne.</p>
<p>2397   Przymierze dobrowolnie zawarte przez małżonków zakłada wierną miłość. Zobowiązuje ich do zachowania nierozerwalności małżeństwa.</p>
<p>2398   Płodność jest dobrem, darem i celem małżeństwa. Małżonkowie przekazując życie, uczestniczą w ojcostwie Boga.</p>
<p>2399   Regulacja poczęć ukazuje jeden z aspektów odpowiedzialnego ojcostwa i macierzyństwa. Prawość intencji małżonków nie usprawiedliwia odwoływania się do środków moralnie niedopuszczalnych (np. sterylizacji bezpośredniej lub antykoncepcji).</p>
<p>2400   Cudzołóstwo i rozwód, poligamia i wolny związek są poważnymi wykroczeniami przeciw godności małżeństwa.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://malzenstwo.zw.pl/?feed=rss2&amp;p=58</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>
